niedziela, 17 lipca 2016

W międzyczasie przeczytane.

Oj, trochę mnie tu nie było:( Praca, praca, praca. Lato tylko z tym mi się kojarzy;p I chociaż nad morzem pogoda w kratkę, to ludzi się najechała dosłownie masa:) Wolny czas spędzam z dziećmi, staram się, by miały cokolwiek z tych wakacji. A wieczorem, jeśli nie zasnę, czytam oczywiście.
W lipcu, jak do tej pory, udało mi się przeczytać 9 książek. Niestety nie znajduję czasu, by je porządnie opisać, dlatego też wspomnę jedynie o moich ważeniach.

Wydawnictwo:Filia
    Rok wyd:2016
Stron:350
Kraj: Polska

"Cześć, co słychać?" to opowieść o kobiecie w moim wieku, no, może troszkę młodszej, która żyje sobie spokojnie, bez uniesień, zadowolona ze swojego małżeństwa i dzieci, aż do momentu, w którym spotyka się z przyjaciółkami z lat szkolnych. Wtedy to odzywa się w niej tęsknota za uczuciami, jakie towarzyszyły jej młodości. Krótki mail, który wysyła do swojej pierwszej miłości sprawia, że jej świat staje na głowie.

Magdalenie Witkiewicz dość sprawnie wyszło ukazanie tęsknot, jakie targają kobietami w średnim wieku. Ten sam mąż, wprawdzie nic mu nie można zarzucić, jednak na co dzień wieje nudą. Zero romantyczności, brak tematów do rozmowy, zmęczenie i nużąca codzienność. Cóż z tego, że jest stabilnie, bezpiecznie i swojsko, kiedy chciałoby się przeżyć coś jeszcze. Poczuć motyle w brzuchu. Czuć, że jest się jeszcze kobietą wartą zachodu. Zapewne niejedna z nas o tym czasami myśli. I do tego momentu całkiem nieźle wychodziło mi rozumienie głównej bohaterki. Absolutnie nie mogłam jednak zrozumieć jej zaślepienia względem byłego chłopaka, który może i był przystojny, lecz poza tym miał więcej wad niż zalet. Ryzykować wszystko, by poczuć dreszczyk zapomnianych emocji? Nie, ja podziękuję.
Powieść napisana, jak zwykle u autorki, w dobrym stylu, życiowa, z przesłaniem. Nie powaliła mnie na kolana, nie przeżyłam szału emocji, natomiast nie byłam również rozczarowana. Dobrze się bawiłam, znalazłam chwilę na przemyślenia, czasami nawet utożsamiałam się z bohaterką. Lekka powieść, po lekturze której kobieta zaczyna na powrót doceniać to, co ma:)

Wydawnictwo:Novae Res
    Rok wyd:2016
Stron:360
Kraj: Polska
"Piętno Midasa" to powieść, która mnie zaskoczyła.Głównym bohaterem jest morderca na zlecenie i to jego poznajemy w książce najgłębiej. Chłopak wychowujący się na ulicy, w nędznej dzielnicy Wrocławia, dostaje się pod opiekę kogoś, kto staje się dla niego przybranym ojcem. Zrobi dla niego wszystko, chociaż czasami targają nim wątpliwości. W jego życiu wydarzyła się tragedia, po której Midas przestał cokolwiek odczuwać. Do czasu, gdy w jego sąsiedztwie pojawia się małżeństwo, w którym kobieta robi za worek treningowy. Anna budzi w mężczyźnie chęć opieki i wyzwolenia. Sprawia, że przestaje być obojętny na otaczający go świat. I może to dzięki Annie Midas jest gotowy na miłość, która spadnie na niego w postaci pani inspektor. Ona szuka zabójcy, on musi sprawić, by nigdy go nie odnalazła. A między nimi namiętność, o jakiej się obojgu nie śniło.

Powiem tak: czytało mi się naprawdę doskonale, chociaż powieść była przewidywalna. Na szczęście nie jest to tylko i wyłącznie romans, bo pewnie bym go nie przełknęła. Zaskoczeniem była dla mnie postać Midasa, bardzo dobrze wykreowana, ciekawa i nietuzinkowa. Podobało mi się również zakończenie, które jest nieoczywiste.Połączenie sensacji i romansu, przy fajnie ukazanej przemianie zwykłego chłopca w zabójcę, dało dobry efekt. Książka wciąga, wzbudza emocje a przy tym czyta się ją lekko i przyjemnie.

Wydawnictwo:Smak Słowa
    Rok wyd:2015
Stron:352
Kraj: Norwegia
"Poza sezonem" to druga książka autora, jaką miałam przyjemność czytać. "Jaskiniowiec" był specyficzną lekturą, postanowiłam więc sprawdzić czy dotyczy to także innych powieści autora. I muszę powiedzieć, że Horst ma swój styl i tworzy wokół swoich historii otoczkę składającą się z elementów obyczajowych, która być może nie każdemu przypadnie do gustu. Jego kryminały, jak do tej pory, nie wyróżniają się szybką akcją czy powalającą ilością ofiar. Nie. Autor tworzy kryminały, w których mamy możliwość poznania szerszego tła wydarzeń, wszystko do siebie doskonale pasuje a przy tym potrafi zamydlić czytelnikowi oczy.
Niby nic nadzwyczajnego. W letnim domku zostają znalezione zwłoki. A Horst robi z tego pełnokrwisty kryminał, który zahacza o wiele wątków obyczajowych i wiedzie czytelnika aż do Lwowa. Lwów Horsta jest miastem pełnym sprzeczności, realistycznym, żywym. Sam komisarz, będący głównym bohaterem, jest postacią niby zwyczajną i dość nudnawą, jednak wzbudza sympatię i chęć kibicowania mu w rozwiązywaniu zagadki.
Powieści nie czyta się szybko i lekko. Przez nią się brnie, nie jest to jednak męczące. U Horsta podoba mi się głównie to, iż wszystko ma u niego swój cel, nic nie jest przypadkowe i wszystko się ze sobą doskonale łączy. Fabuła się nie rozłazi, wątki poboczne nie wiodą na manowce i pomimo powolności, akcja toczy się swoim rytmem, by dowieść czytelnika do finału. Literatura dla fanów kryminałów w starym stylu, bez super gadżetów, akcji za którą ciężko nadążyć i stosu trupów.

Wydawnictwo:HarperCollins Polska
    Rok wyd:2015
Stron:368
Kraj: Stany Zjednoczone
Wydawnictwo:HarperCollins Polska
    Rok wyd:2016
Stron:353
Kraj: Stany Zjednoczone
Dwie pierwsze części o nowo powstałym oddziele policyjnym, zajmującym się sprawami gwiazd Nowego Jorku. Książki nie powalają głębią, są natomiast świetną rozrywką. Przez rozdziały, składające się z dużej ilości dialogów i akcji, przemyka się niepostrzeżenie, by nagle stwierdzić, że to już koniec. Szybka akcja, fajni bohaterowie i dobry styl autora zapewniają dobrą zabawę. Brakuje głębszych opisów, charakterystyki postaci, jakiejś rozbudowanej warstwy obyczajowej. Seria kryminałów z typowo hollywoodzką fabułą, gdzie liczy się przede wszystkim szybkie tempo akcji.
Bardziej podobała mi się część druga.

Wydawnictwo: Muza
    Rok wyd:2015
Stron:800
Kraj: Polska
Trochę się bałam tej książki. Przy braku czasu takie tomiszcze budzi obawę, że będzie jedyną lekturą w tym miesiącu:) Na szczęście czytam szybko, a i powieść nie jest zanadto męcząca. Chociaż spodziewałam się czegoś innego.
W centrum miasta nagle zapada się budynek. Okazuje się, że został postawiony na starych podziemiach, w których zostaje odkryty pojazd z II wojny światowej, wraz z kierowcą i tajemniczym sarkofagiem. I tym sposobem mamy tajemnicę sprzed lat, nad którą głowę łamać sobie będzie pewien architekt, dziennikarka i gość z Anglii.
Przede wszystkim powieść jest skarbnicą wiedzy o Szczecinie, zarówno tym teraźniejszym, jak i bardzo dawnym. Dużo anegdot, przypowieści, historycznych faktów i mitów. Co do wątków kryminalnych to są dość przewidywalne, natomiast cała sensacyjna otoczka jest bardzo dobra. Nie czytało mi się tej powieści lekko. Wręcz przeciwnie, czasami byłam naprawdę umęczona, chociaż sporo się tu dzieje i nie mogę powiedzieć, że jest nudno. Bohaterowie są fajnie wykreowani, pomysłowi, czasem lekkomyślni, na pewno inteligentni. Akcja jest spójna, dialogi nie rażą i chociaż parę rzeczy można by skrytykować, to naprawdę podziwiam za wiedzę o swoim mieście i rozmach, z jakim autor zadebiutował.
Powieść sensacyjno - historyczna, dla osób, które lubią zgłębiać zagadki sprzed lat, odkrywać nowe informacje o znanych miejscach i ludziach oraz wielowiekowe spiski. Dla mnie powieść była interesująca lecz nie wciągająca. Umęczyła mnie opisami, dzięki którym będzie gratką dla fanów historii.

Wydawnictwo: Mag
    Rok wyd:2009
Stron:538
Kraj: Wielka Brytania
China Mieville zauroczył mnie swoim "Dworcem Perdido". Nie jestem fanką fantastyki, jednak wyobraźnia autora i zdolność do kreowania niesamowicie realistycznych, choć całkowicie fantastycznych światów oraz plastyczność języka całkowicie mnie oczarowała. Jego "Blizna" również mnie zachwyciła, jednak fabuła przemówiła już do mnie trochę mniej. Pomimo tego i tak mam zamia przeczytać wszystkie jego powieści. "LonNiedyn" jest powieścią skierowaną do młodszych czytelników. Bohaterkami są dwie małe dziewczynki, które przenoszą się do świata równoległego, miasta ukazanego w krzywym zwierciadle. Spotyka je wiele niebezpieczeństw, napotykają niesamowite istoty, mają konkretną misję do spełnienia.
Książka ma sporo ilustracji, prostych, wręcz dziecięcych, ukazujących stworzenia zamieszkujące odwiedzany przez dzieci świat. Pomimo tego,że jest to powieść dla dzieci, wciągnęłam się w tę historię, urzekł mnie stworzony świat i przekaz autora o rzeczach niepotrzebnych, wyrzucanych, czy samotnych istotach, które przenikają do świata cieni.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Rok wyd:2015
Stron:408
Kraj: Włochy
Akcja powieści dzieje się we Florencji, gdzie w pobliżu lasu zostaje znaleziona młoda dziewczyna. Jeszcze żyje ale w wyniku przedawkowania umiera w szpitalu. Przez wszystkich uważana za narkomankę i dziwkę, swoją śmiercią nie przykuwa niczyjej uwagi. Jedynie komisarz Ferrara ubolewa nad młodym wiekiem denatki i wyczuwa tu jakąś nieścisłość. Podczas grzebania w spawie natrafia na coś, co może go przerosnąć.

Moje wrażenia? Polubiłam głównego bohatera, natomiast styl powieści zupełnie mnie nie wciągnął, podobnie jak kryminalna intryga. Książka ma swoich zwolenników ale dla mnie była zwyczajnie nudna. Akcja rozkręca się powoli, sporo wtrąceń nie mających nic wspólnego ze sprawą, a wszystko ciągnęło się dla mnie w tempie usypiającym.


A tak wyglądała dzisiaj plaża:)
Czytam fantastykę

Czytamy literaturę skandynawską
Czytamy powieści obyczajowe
W 200 książek dookoła świata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz