Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nora Roberts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nora Roberts. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

"Lasy w płomieniach" - Nora Roberts


Nory Roberts raczej przedstawiać nikomu nie trzeba. Znana i lubiana, potrafi pisać zarówno romanse, sensację, jak i książki ocierające się o fantastykę. Był czas, że była jedną z moich ulubionych autorek, mam za sobą naprawdę sporą ilość jej powieści, wśród których były takie, które mnie porwały, jak i takie, przy których się nudziłam. Później na długi czas porzuciłam jej pisarstwo, teraz sięgam po nią tylko od czasu do czasu i to po ostrej weryfikacji. "Lasy w płomieniach" skusiły mnie głównie tematem dotyczącym strażaków. Podziwiam tych ludzi i możliwość poznania z bliska ich pracy, w dodatku w tak ekstremalnych warunkach, jakie opisuje autorka, była dla mnie nie lada gratką.
Główna bohaterka, Rowan Tripp, pracuje jako strażak od pięciu lat. Nie jest jednak zwykłym strażakiem, lecz należy do grupy specjalnej, zwanej Zulies. Ludzie ci muszą odznaczać się niezwykłą odwagą, siłą charakteru, inteligencją a przede wszystkim ogromną wytrzymałością fizyczną. Ich życie zależy od posiadania wszystkich tych cech, od zaufania do partnera oraz niezawodności sprzętu. Rowan kocha swoją pracę, żyje, by skakać i gasić płomienie, by, jak mówi, urwać suce ogon. To ciekawa postać i dość fajnie wykreowana. W świecie Rowan zaczyna się jednak źle dziać. Ktoś czuje wielką nienawiść zarówno do niej, jak i do reszty ekipy. Zaczyna się robić niebezpiecznie, gdy rozlegają się strzały a sprzęt zawodzi.

Zacznijmy od tego, że wątek kryminalny nie jest zbyt skomplikowany, jednak dodaje smaczku opisowi walki z ogniem. Szybko wytypowałam sprawcę i okazało się, że dobrze mi poszło, chociaż autorka próbowała mylić tropy. Wątek romansowy również nie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Jest przewidywalnie, dość zabawnie i nie nachalnie. I dobrze. Główny temat, jakim jest walka ludzi z tym przerażającym żywiołem, jakim jest ogień, wyszedł pisarce bardzo dobrze. Wciąga, uzależnia i pozwala spojrzeć na sprawę z bliskiej perspektywy. Praca strażaków opisana jest w sposób barwny, dokładny i pozwalający poczuć żar ognia na plecach. Paleta bohaterów jest wielobarwna, przemyślana i dająca poznać po trosze każdego z towarzyszy dziewczyny. Niezwykłe więzi, jakie łączą ludzi na co dzień muszących polegać na sobie, ich troski, radości i bohaterstwo oraz ogromna wytrzymałość, mogą budzić jedynie szacunek i podziw. Podoba mi się również, iż autorka umieściła w swej powieści wiele zabawnych elementów, które rozładowują napięcie.
Bardzo fajna, choć nie najlepsza, powieść Nory Roberts, która naprawdę świetnie oddaje klimat napięcia i niebezpieczeństwa towarzyszący pracy strażaków.


Wydawnictwo:Świat Książki
    Rok wyd:2012
Stron:400
Kraj: Stany Zjednoczone

Cztery pory roku
Gra w kolory

poniedziałek, 31 grudnia 2012

"Mroczne tajemnice"- Nora Roberts + małe podsumowanie.

Clare Kimball odniosła sukces.Pochodząc z małej mieściny udało jej się dzięki talentowi zabłysnąć jako znana rzeźbiarka i zamieszkać w znanej dzielnicy Nowego Jorku.Ma świetnych przyjaciół,jest młoda,zdrowa i zadowolona z życia. Chociaż nie do końca. Dręczą ją bowiem od dzieciństwa koszmarne sny,w których widzi swojego ojca biorącego udział w satanistycznej mszy.Trudno jej się również pogodzić z okolicznościami śmierci ojca,który zginął dziesięć lat wcześniej wypadając z okna swojego gabinetu. To wszystko sprawia,że Clare postanawia wrócić na jakiś czas do swojego rodzinnego domu,by stawić czoło demonom i uwolnić się od przeszłości. Czy jej się to uda? Tego musicie dowiedzieć się sami. Podpowiem tylko,że z pomocą przyjdzie jej przystojny szeryf Cameron,z którym połączy ją oczywiście wielka namiętność:)

Nie przepadam ogólnie za romansami a w książkach Nory Roberts wątek miłosny pojawia się praktycznie zawsze. Dlatego nie czytam jej zbyt często.Czasami jednak się skuszę i muszę powiedzieć,że w tym wypadku nie żałuję wcale.Jak na książkę Roberts mamy tu naprawdę sporo dość ostrych opisów zbrodni i obrzędów satanistycznych. Oraz parę pikantnych scenek miłosnych.

Małe miasteczko Emmitsboro wyglądające na sielską krainę,w której nic złego się nie może zdarzyć,okazuje się siedliskiem zła. Nic nie jest takie na jakie wygląda a ktoś, komu ufasz przez całe życie, może się okazać twoim wrogiem.

Wartko płynąca akcja,lekkie pióro i ciekawa fabuła sprawiają,że książkę się czyta bardzo przyjemnie. Napięcie narasta,zagadki się a mnożą a akcja przyspiesza.
Dla mnie książki Nory są zawsze przewidywalne,nie zmienia to jednak faktu,że książkę przeczytałam z zaciekawieniem.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Małe podsumowanie:)

Ten rok był dla mnie dość ciężki. W wakacje straciłam pracę i do tej pory nie mogłam znaleźć nowej. Na szczęście od trzech dni chodzę znowu do pracy i mam nadzieję,że tak zostanie już na dłużej.
Co do książek to w tym roku przeczytałam 162 książki , z czego na blogu opisałam 54.(bloga prowadzę od 3,5 miesiąca).
Książek,które mi się bardzo spodobały,było całkiem sporo,między innymi (w kolejności przypadkowej):


"Intruz" Stephanie Meyer-nie czytałam sagi Zmierzch i raczej nie rozpaczam z tego powodu,natomiast mile mnie zaskoczyła ta książka,którą przeczytałam w jeden dzień.






"Igły i grzechy" John Everson- chociaż nie przepadam za opowiadaniami, to te wręcz pochłonęłam.Atmosfera,styl i treść-coś niesamowitego.









"Metro 2033" Dmitry Glukhovsky- świat opisany w książce wciągnął mnie na amen i rozbudził głód na dalsze części.









"Cichy wielbiciel" Olga Rudnicka-moja pierwsza książka tej autorki i na pewno nie ostatnia.Bardzo realistyczna historia,która może się przytrafić każdemu, napisana świetnym stylem.








"Miłość w kasztanie zaklęta" Monika A.Oleksa- autorka była kompletnie mi nieznana i zabierałam się do tej książki z dużą dozą niepewności,gdyż nie przepadam za historiami miłosnymi. Jednak ta historia mnie zauroczyła i wciągnęła całkowicie.







"Suknia ślubna" Pierre Lemaitre-niesamowicie wciągający thriller psychologiczny, który w trakcie lektury kilkakrotnie mnie zaskoczył.









"Jak kamień w wodę" Chevy Stevens-historia opowiedziana w tej książce siedzi we mnie do dziś.Przerażająca i realistyczna.









"Nadzieja" Katarzyna Michalak-autorki nie trzeba przedstawiać.Moim zdaniem najlepsza jej książka z dotychczas przeze mnie przeczytanych,która na długo zapada w pamięć.









"Tożsamość anioła"L.H.Zelman- to książka,która mnie całkowicie zaskoczyła. Literatura młodzieżowa przeważnie traktowana z przymrużeniem oka przeze mnie, tym razem wciągnęła mnie na całego.Byłam naprawdę zaskoczona,że napisała to polska autorka.Dwie kolejne części czekają już  na półce:)






Właściwie to mogłabym tak jeszcze wymieniać ze dwie godziny:) Ale starczy tego dobrego. Dodam tylko,że wciągnęła mnie seria Dary anioła a najbardziej zaskoczyła książka "Kupię rękę"Agnieszki Szygendy.Myślałam,że się będę męczyła a tu naprawdę ciekawa,nietypowa historia.













Swoich rozczarowań książkowych nie będę opisywała,chociaż kilka by się znalazło.

Przez ten krótki czas 40 osób doszło do wniosku,że warto do mnie regularnie zaglądać,za co jestem bardzo wdzięczna. Dwa wydawnictwa proponowały mi współpracę,na którą się nie zgodziłam. Czytam głównie książki biblioteczne i swoje. W tym roku udało mi się wygrać dwie książki w konkursie blogowym oraz zamienić się 45 książkami!:)
Nie lubię robić żadnych statystyk,podliczania stron itp,więc na tym zakończę podsumowanie.

Dziękuję wszystkim,którzy do mnie zaglądają i jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013. Oby był dla nas wszystkich łaskawy:)
Wybieracie się gdzieś na zabawę? Ja jak zwykle Sylwestra spędzam w domu z moimi dzieciakami,które dbają o to,by mamusia wytrzymała do północy:)