czwartek, 6 grudnia 2018

"Powiedz, że zostaniesz" - Corinne Michaels

"Nie przestajesz kogoś kochać tylko dlatego, że już go nie widujesz."

Tłumaczenie: Monika Węgrzynek
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Cykl: Wróć do mnie (tom I)
Rok wydania: 2018
Ilość stron:474
Kraj: Stany Zjednoczone


Jako młoda dziewczyna, Presley straciła miłość swojego życia. Nie było jej łatwo, jednak z pomocą przyjaciół udało jej się zostawić przeszłość za sobą. Zmieniła otoczenie, wyszła za mąż, urodziła bliźniaki. Jej życie toczyło się spokojnym torem, może bez większych wzruszeń, do czasu, gdy nagle, z dnia na dzień straciła prawie wszystko. Zmuszona przez okoliczności, Presley wraz z synami, musi wrócić na rodzinną farmę, z której uciekła 17 lat wcześniej. Wie, że nie będzie lekko, lecz nie spodziewa się, że w jej życie ponownie wkroczy mężczyzna, który złamał jej serce,


“Nie sądzę, że robimy to zbyt szybko. Myślę, że właśnie znajdujemy drogę powrotną do miejsca, w którym zawsze mieliśmy być.”  

"Powiedz, że zostaniesz" to typowa powieść z gatunku romans second - chance. Mamy dojrzałą kobietę po ciężkich przejściach, oraz mężczyznę, który kiedyś ją zostawił i całe życie tego żałował. Kiedyś łączyło ich wyjątkowe uczucie, które, jak się okazuje, nigdy tak naprawdę nie umarło. Zachary zrobi wszystko, by przekonać do siebie Presley. Ona nie chce się poddać uczuciom, ma na uwadze dobro swoich chłopców i nie czuje się gotowa na budowanie nowego związku po tragedii, jaka ją spotkała. 

sobota, 1 grudnia 2018

"Ana" - Roberto Santiago

"- Choć zwykło się mówić inaczej, prawda jest taka, M., że ludzie się zmieniają. Prawie zawsze na gorsze."

Tłumaczenie:Grzegorz Ostrowski, Joanna Ostrowska
Wydawnictwo:Muza
Rok wydania: 2018
Ilość stron:992
Kraj: Hiszpania

"Moim zdaniem, żeby stać się dobrym prawnikiem, dobrym człowiekiem, skoro już przy tym jesteśmy, trzeba posmakować porażki. W przeciwnym razie można zamienić się w zaślepionego sumą zarozumialca, który tylko przegląda się w lustrze. Aż któregoś dnia zda sobie nagle sprawę, że żyje w zamkniętym świecie, kompletnie oderwany od rzeczywistości, i że już jest za późno. Natomiast porażka osadza w rzeczywistości."
Czytając "Anę" miałam wrażenie, że wreszcie trafiłam na godnego następcę Johna Grishama. I właściwie można powiedzieć, że moje wrażenie było słuszne, bo jeśli pominąć kilka niepotrzebnych dłużyzn, prawie 1000 stron powieści pochłonęłam w zawrotnym tempie. Książka wciągnęła mnie od pierwszego rozdziału, chociaż miałam początkowo problem zarówno z narracją, jak i z główną bohaterką.

Ana nie jest kobietą, którą da się od razu polubić.Sprawia wrażenie zimnej suki, zapatrzonej w siebie, egoistycznej i zepsutej. Na szczęście posiada bardzo przeze mnie cenioną cechę, jaką jest samokrytycyzm, oraz czarne poczucie humoru. Z czasem zaczęłam czuć do niej coraz większą sympatię, chociaż nie powiem, żebym była w stanie się z nią utożsamić. Jak dla mnie jej psychika była zbyt pokręcona, sposób działania nieczysty a tok myślenia...nie nadążałam:) Niemniej jest to bardzo ciekawa postać i śledzenie jej losów było dla mnie przyjemnością. Poznajemy także jej najlepszą przyjaciółkę, która boryka się z osobistymi problemami, oraz szwagierkę polskiego pochodzenia. Właściwie większość znaczących bohaterów powieści to kobiety, chociaż świat opisywany przez autora roi się od mężczyzn.

"Wilk żyje w graczu. Przez cały czas. Nigdy nie odchodzi. Cokolwiek by się działo, nawet jeśli człowiek nie gra od roku, od dziesięciu lat, od dwudziestu, czai się w nim. Nie sposób wyprosić go po dobroci. Ani tym bardziej zabić. Można jedynie spróbować żyć z nim w zgodzie. Jeżeli dasz mu jeść, zrobi się jeszcze bardziej głodny. Zignorowany, pojawi się w najmniej odpowiednim momencie i odgryzie ci rękę. Wilk towarzyszy hazardziście przez całe życie. Jedyne, co można zrobić, to pogodzić się z tym, nie bać się go, ale i nie zapomnieć, że on jest."

niedziela, 21 października 2018

"Drugi Legion" - Richard Schwartz

"Mówi się często, że bogowie stoją z boku i nic nie robią, kiedy człowiek jest w potrzebie. Ale czasami myślę, że my po prostu nie widzimy, co dla nas robią, że godząc się na nieszczęście jednostek, muszą uwzględnić dobro wielu ludzi."

Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Tajemnica Askiru (tom II)
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 526
Kraj: Niemcy
Tak, tak, tak! Właśnie na taką świetną kontynuację "Pierwszego rogu" liczyłam. Jakże żałuję, że nie mam dostępu do następnej części;(
Akcja "Drugiego legionu" rozpoczyna się trzy tygodnie po wydarzeniach z pierwszej części. Bohaterowie nadal znajdują się w gospodzie Pod Głowomłotem, zastanawiając się nad następnym krokiem, jaki powinni uczynić, by uratować swoje królestwo. Z pomocą przychodzi im Kennard, historyk i mistrz opowieści, który niedawno trafił do gospody. Opowiada im o istnieniu portali, dzięki którym można się poruszać pomiędzy królestwami. Niestety nikt nie wie czy portale jeszcze istnieją, a jeżeli tak, czy zadziałają. Drużyna Havalda ma nadzieję przenieść się do Askiru i na zebraniu  Rady przedłożyć prośbę o pomoc w powstrzymaniu Thalaku. Szóstka śmiałków wyrusza na poszukiwanie portalu, po drodze unikając kilku morderczych pułapek. Osiągają cel, jednak brama przenosi ich w zupełnie inne miejsce. Havald wraz z kompanami ląduje w Besarajnie, mieście położonym na Bliskim Wschodzie. Czeka ich tu nie lada wyzwanie, gdyż w niedługim czasie zostają rozdzieleni, pojmani przez handlarzy niewolników a na karku czują oddech śmiertelnie niebezpiecznego wroga.

czwartek, 11 października 2018

"Małe ogniska" - Celeste Ng

"Dla rodziców dziecko jest czymś więcej niż osobą, jest miejscem, rodzajem Narnii, rozległą i wieczną krainą, gdzie teraźniejszość, w której żyją, przeszłość, którą pamiętają, i przyszłość, której pragną, istnieją w tym samym czasie. Można to było zobaczyć w twarzy dziecka
za każdym razem, gdy się na nią spojrzało - nałożone na siebie niczym warstwy: buzia niemowlęcia, którym było, twarz dziecka, którym jest, i dorosłego, którym się stanie, widoczne jednocześnie niczym obraz 3D."


Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Anna Standowicz - Chojnacka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 423
Kraj: Stany Zjednoczone
Shaker Heights, małe miasteczko w Stanach Zjednoczonych, w którym wszystko toczy się według planu. Domy muszą mieć konkretny kolor, ulice są rozplanowane tak, by dzieci bezpiecznie szły do szkoły, odpowiednio przystrzyżone żywopłoty, schludne trawniki. Od lat obowiązują tu zasady, wedle których toczy się spokojne i ustabilizowane życie mieszkańców. Jedną z zamieszkujących to sielskie miasteczko rodzin jest rodzina Richardsonów. On - prawnik, ona - dziennikarka, oraz czwórka ich dzieci. Elena nie wyobraża sobie innego życia. Tutaj się urodziła, tutaj się wychowała i tutaj postanowiła wieść swoje poukładane, spokojne życie. I wszystko być może toczyłoby się utartym torem, gdyby nie nowe lokatorki, którym Elena postanowiła wynająć mieszkanie. Mia Warren jest przeciwieństwem poukładanej Eleny. Od wielu lat wiedzie koczowniczy tryb życia, żyjąc z dorywczych prac, przemieszczając się z miasta do miasta, podążając za swoimi artystycznymi wizjami. Jej piętnastoletnia córka, Pearl, jest już zmęczona takim życiem, dlatego też kobiety postanawiają osiąść w Shaker Heights na stałe. Życie bohaterów płynie spokojnie, ze swoimi wzlotami i upadkami, do czasu, gdy zaprzyjaźnione z Richardsonami małżeństwo postanawia zaadoptować chińską dziewczynkę podrzuconą pod remizę strażacką. 

 „Z tym się nigdy nie można pogodzić, z tym, że trzeba pożegnać się na zawsze z własnym dzieckiem. Nieważne z jakiego powodu. To krew z twojej krwi, ciało z twojego ciała”

piątek, 28 września 2018

Króciutko o "Przepaści" Michelle Paver

"Jak to jest, kiedy się wierzy, że wszystko dookoła ci się przygląda? Gdy zanim przesuniesz kamień, musisz najpierw przebłagać demona, którego spokój naruszasz?"

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Tłumaczenie: Maciej Miłkowski
Rok wydania: 2018
Ilość stron:272
Kraj:Wielka Brytania

Zawsze zastanawiałam się po co ludzie aż tak ryzykują życiem czy zdrowiem. Podziwiam ich hart, odwagę i niekiedy szaleństwo, jednak nie jestem w stanie zrozumieć tego pędu do zdobywania, do nowych wyzwań, do ryzyka. Niemniej fascynują mnie tacy ludzie, lubię czytać o ich dokonaniach, może dlatego, że ja w sobie nie mam za grosz duszy ryzykanta. 
Nie wiem czy sięgnęłabym po tę akurat powieść, gdyby nie Kasia organizująca Book Tour, na który dałam się namówić po raz pierwszy w życiu:) I muszę przyznać, że spodobała mi się taka akcja.
Co do samej książki...spodziewałam się czegoś znacznie mroczniejszego.

Jest rok 1935. Grupa Anglików szykuje się do zdobycia Kanczendzongi, trzeciej najwyższej góry świata. Pięciu mężczyzn, wśród nich dwaj bracia, oraz gromada Szerpów wspomagająca swoją siłą całą wyprawę. Doktora Pearce, główny bohater oraz narrator, porzucił swoje dotychczasowe życie, szansę na awans, narzeczoną, by towarzyszyć bratu  w spełnieniu ich marzenia. O tej górze marzyli od dzieciństwa. I chociaż na co dzień nie są w najlepszych stosunkach, to młodszy z braci ma nadzieję, iż ta przygoda ich do siebie zbliży. 
Wiele lat temu tą samą drogę przemierzała inna wyprawa. Niestety, z tamtej niewielu wróciło żywych. Ten, który przeżył staje się zaczątkiem niepewności towarzyszącej doktorowi od samego początku wspinaczki. Do budowania aury zagrożenia dokładają się wierzenia i przesądy Szerpów, mijane co jakiś czas kopce pamięci oraz pogarszające się warunki atmosferyczne. Powoli psychika Pearce'a zaczyna płatać mu figle. A może to nie wina wysokości? Może na trasie dzieje się coś, czego nikt nie przewidział?

Muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo szybko i płynnie. Nie ma w niej przestojów czy dłużyzn, zresztą sama w sobie jest dość krótka. Niemniej nie jestem zadowolona. Spodziewałam się naprawdę mrocznej historii, takiej wywołującej dreszczyk. Dreszczyku nie było. Nie było w ogóle zbyt wielu emocji. Postaci z tej historii są płaskie i praktycznie nic się o nich nie dowiedziałam. Nie byłam  sobie nawet w stanie dobrze wyobrazić ich wyglądu, o charakterach nie wspomnę. Jedyną osobą, jaką poznałam, był narrator, czyli doktor Pearce. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o rozbudowanie postaci, bo wtedy odbiór mógłby być znacznie lepszy. Zwłaszcza, że nie można odmówić autorce talentu do tworzenia opisów, bo te były plastyczne i skutecznie tworzyły klimat. Łatwo mogłam sobie wyobrazić ryk wiatru, skrzypienie śniegu czy siekący mróz. Tym bardziej mnie dziwi takie potraktowanie bohaterów. Pierwszoosobowa narracja zmusza czytelnika do patrzenia na wszystko oczyma człowieka, który od początku odczuwa niepokój. Dobry zabieg, dzięki któremu czytelnik ulega psychozie bohatera. Nie mogę powiedzieć, że powieść jest zła. Absolutnie nie. Jest odpowiednia oprawa, klimat i dobra fabuła. Dla mnie było jednak czegoś za mało. Nie potrafiłam się wczuć, nie poczułam strachu, współczucia, nic. Przeczytałam i tyle. Może jednak Wam się bardziej spodoba.