Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

"Zarzut" - Steve Cavanagh (01/2017)

No i pierwsza książka w tym roku zaliczona:)
Dawno nie czytałam thrillera prawniczego i muszę przyznać, że trochę się obawiałam. Zupełnie niepotrzebnie, bo Steve Cavanagh stworzył bardzo fajną mieszankę thrillera prawniczego i sensacji.

Wydawnictwo: Filia
    Rok wyd:2016
Cykl: Eddie Flynn (tom 2) 
    Stron:400
Kraj: Irlandia
Eddie Flynn to ciekawy i dobrze wykreowany bohater. Jako były oszust wyróżnia się spostrzegawczością, bystrością i zręcznością. Zetknięcie się z nim grozi utratą zawartości kieszeni. Jako były bokser potrafi stawić czoło niejednemu osiłkowi. Jako nawrócony prawnik cechuje się uczciwością i lojalnością wobec klienta. Jako człowiek, który prawie stracił córkę, żyje według postanowienia, by zawsze postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Polubiłam go.

Powieść rozpoczyna się praktycznie od końca. Jesteśmy w jakimś pomieszczeniu, w którym leży kilka ciał a Eddie czeka na swoją kolej zaliczenia kulki. Jak doszło do tej sytuacji?

piątek, 30 grudnia 2016

Wszystkiego po trochu na zakończenie roku:)

W ostatnim tygodniu tego roku udało mi się przeczytać trzy książki, z czego jedna mnie znudziła, jedna doprowadziła do płaczu a trzecia usatysfakcjonowała, tyle, że bez efektu "wow".
Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2016
Cykl: Fred Abel (tom 1) 
    Stron:416
Kraj: Niemcy

"Smak śmierci" był właśnie tą pozycją, która mnie zadowoliła. Jako, że autor na co dzień ma do czynienia ze śmiercią, jego książka jest wiarygodna i wypełniona detalami. Spójna, ciekawa fabuła i dobra kreacja bohaterów oraz dość wartka akcja sprawiły, że powieść czytało się bardzo dobrze. Zabrakło mi natomiast napięcia. Wydawałoby się, że skoro główny bohater ściga się z czasem, by rozwikłać zagadkę i pomóc przyjacielowi, to czytelnikowi będzie towarzyszyło napięcie i nie będzie się mógł od książki oderwać. Niestety czegoś zabrakło, chociaż książka jest naprawdę dobra a smaczku dodaje fakt, iż oparta jest na prawdziwych wydarzeniach.



Wydawnictwo: W.A.B.
    Rok wyd:2015
    Stron:416
Kraj: Wielka Brytania



"Nocny" przynajmniej do połowy, wynudził mnie dosyć mocno. Główna bohaterka najpierw się potwornie nudzi u boku swojego kochającego ale nudnego męża, później jeździ nocnym pociągiem do pracy w Londynie, by następnie wdać się w romans z żonatym facetem. Dopiero morderstwo popełnione w pociągu i zniknięcie głównej bohaterki ożywia nieco fabułę. Wtedy to do akcji wkracza jej przyjaciółka nieprzyjaciółka, która nie wiadomo dlaczego postanawia odnaleźć zaginioną. Niby cała historia sama w sobie nie jest zła. Pióro autorka też ma lekkie i czyta się ją płynnie. Zabrakło mi w tej powieści ikry, wszystko się dla mnie ciągnęło.



Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2016
Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1) 
    Stron:382
Kraj: Wielka Brytania

"Zanim się pojawiłeś" z kolei mnie zaskoczyło. Banalna? Owszem. Przewidywalna? Jak najbardziej. Ale kurczę, wciągnęła mnie na maksa i łaziłam z telefonem jak opętana. Słodko gorzka opowieść o miłości, która nie ma szans na przetrwanie. Jednocześnie sporo w niej humorystycznych momentów, dzięki czemu nie jest dołująca. Język autorki jest prosty, mało wyszukany, jednak świetnie oddaje postaci i ich uczucia. Bardzo ładna, wzruszająca historia. Nie wiem natomiast czy będę czytała część drugą.


I to tyle, jeśli chodzi o przeczytane. W tym roku udało mi się przeczytać 157 książek, z czego jestem bardzo zadowolona, biorąc pod uwagę natłok obowiązków. Udało mi się opisać 97 powieści. Statystyk nie śledzę, więc liczbami Was nie uraczę:)
 Od Mikołaja dostałam dwa grube tomiszcza, niestety Mikołaj nie wiedział, że jest to część trzecia i czwarta. Nigdzie nie mogę znaleźć części pierwszej!
Udało mi się także załapać na biedronkową promocję i zakupiłam dwie książki.

Rok 2016 nie był dla mnie ani gorszy, ani lepszy od poprzedniego i zapowiada się, że następny również nie przyniesie żadnych zmian. Życie powoli turla się do przodu i czasami ogarnia mnie totalne zniechęcenie do wszystkiego. Czyżby depresja? Mam nadzieję, że nie, bo jednak potrafię się cieszyć małymi rzeczami, zwłaszcza tymi dotyczącymi dzieci.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku 2017. Spełnienia dotychczas nie spełnionych marzeń, dotrzymania wszelkich postanowień i obietnic, serdeczności w kontaktach z innymi, wielu dni wypełnionych uśmiechem i radością. Cieszcie się z rzeczy małych, rozglądajcie dookoła, bo wszędzie jest pełno cudów. Kochajcie się i dbajcie o siebie. Do przeczytania za rok:)



niedziela, 25 grudnia 2016

"Izolacja" - Joshua Spanogle


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Rok wyd:2008
    Stron:424
Kraj: Stany Zjednoczone
"Izolacja" to dość nietypowy thriller medyczny, który thrillerem jest tylko na początku a później przeradza się w książkę sensacyjną. Wszystko zaczyna się od trzech kobiet zarażonych dziwnym, nieznanym wirusem. Do zbadania tej sprawy zostaje wyznaczony młody pracownik agencji odpowiedzialnej za bioterroryzm i zapobieganie rozprzestrzenianiu się groźnych wirusów. Doktor Nathaniel McCormick ma przed sobą trudne zadanie, gdyż musi zbadać zwyczaje zarażonych kobiet, które były mieszkankami domów opieki nad niepełnosprawnymi umysłowo. Dość szybko jednak wpada na trop nosiciela, niestety sprawa komplikuje się, gdy zostaje on brutalnie zamordowany. Nathaniel  zaryzykuje swoją karierą i życiem, by rozwikłać tę sprawę, zwłaszcza, gdy zacznie się ona robić dla niego bardziej osobista.

czwartek, 22 grudnia 2016

"Śnieżny wędrowiec" - Elisabeth Herrmann

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Rok wyd:2016
 Cykl: Sanela Beara (tom 2)
  Stron:512
Kraj: Niemcy

"Śnieżny wędrowiec" to sprawnie napisany, klimatyczny kryminał. Autorka buduje napięcie powoli, podobnie jak w "Wiosce morderców",  systematycznie wprowadzając kolejne informacje o bohaterach i zagęszczając atmosferę.

Darko i Lida są chorwackim małżeństwem, które przyjechało do Niemiec mając nadzieję na lepsze życie.  On pracuje przy obserwacji populacji wilków i swojej pracy poświęca całe serce. Ona zatrudnia się w domu bogaczy jako sprzątaczka. Do pewnego momentu sprawiają wrażenie szczęśliwej rodziny, jednak wszystko zaczyna się sypać,  gdy Lida wdaje się w romans z pracodawcą. Ich dziewięcioletni syn zaczyna mieć problemy z synami pana domu, lecz nikt nie zauważa niczego dziwnego. Aż pewnego dnia mały Darijo znika. Porwanie? Wypadek? Morderstwo? Śledztwo utyka w martwym punkcie i nikt oprócz rodziców już o tym nie pamięta.
Cztery lata później pewien myśliwy znajduje w lesie szczątki człowieka.  Okazuje się,  że to Darijo. Zamordowany. Sprawa trafia do policjanta, który zajmował się wcześniej porwaniem chłopca. Czy tym razem uda się rozwikłać sprawę?

czwartek, 10 listopada 2016

"Pasażer 23" - Sebastian Fitzek

Sebastian Fitzek to jeden z moich ulubionych autorów. Jego książki charakteryzują się sporym napięciem, dobrymi portretami psychologicznymi i nietypową fabułą. Jak było tym razem?

Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2016
  Stron:350
Kraj:Niemcy
"Sułtan Mórz" - elegancki, ekskluzywny statek pasażerski, którym można przepłynąć dookoła świata. To właśnie pokład tego statku staje się miejscem akcji "Pasażera 23". To właśnie z pokładu tego statku pięć lat wcześniej zniknęła żona i syn głównego bohatera. Martin Schwarz był świetnym psychologiem policyjnym, biorącym udział w najbardziej niebezpiecznych akcjach. Moment, w którym dowiedział się, że jego żona zabiła najpierw synka a później sama wyskoczyła z pokładu statku, stał się momentem jego powolnego staczania się na dno. Teraz pracuje wprawdzie w policji, jednak bierze udział tylko w akcjach, w których nikt inny, ze względu na niebezpieczeństwo, nie chce brać udziału. Pewnego dnia do Martina dzwoni ekscentryczna pasażerka, która na Sułtanie spędza prawie cały swój czas. Wstrząśnięty uzyskanymi od niej informacjami policjant, porzuca wykonywane właśnie zadanie i przy najbliższej okazji wsiada na statek. Podobno kilka miesięcy wcześniej zaginęła matka z małą dziewczynką. Dziewczynką, która pojawiła się niespodziewanie na pokładzie ściskając w ręku misia należącego do synka Martina. 

wtorek, 8 listopada 2016

"Siostry" - Claire Douglas


"Siostry" to pozycja, która pomimo bardzo dobrych recenzji, zupełnie mnie rozczarowała. Pierwotnie miałam zamiar nawet o niej nie wspominać, jednak postanowiłam wyrazić swoje zdanie.

Wydawnictwo: W.A.B.
    Rok wyd:2016
Stron:334
Kraj: Wielka Brytania
 Abi od półtora roku żyje z ciągłym poczuciem winy. W wypadku samochodowym, w którym to ona była kierowcą, ginie jej siostra bliźniaczka, Lucy. To traumatyczne wydarzenie doprowadziło do próby samobójczej oraz zerwania wszelkich więzi ze wspólnymi przyjaciółmi. Kiedy wreszcie wydaje się, że dziewczyna powoli dochodzi do siebie, na ulicy poznaje Beatrice, która jest nieprawdopodobnie podobna do jej zmarłej siostry. Szybko rodząca się przyjaźń doprowadza do wspólnego zamieszkania u Bei, która dzieli już swoje mieszkanie z dwoma koleżankami i bratem.

niedziela, 6 listopada 2016

"Norweskie noce" - Derek B. Miller


"Norweskie noce" to powieść bardzo specyficzna. Na pewno nie jest to kryminał, chociaż jest tu i zbrodnia i działania policyjne. Trudno też nazwać ją thrillerem, nie ma bowiem odpowiedniego napięcia. Można chyba powiedzieć, że jest to powieść obyczajowo - psychologiczna z wątkami kryminalnymi.
Wydawnictwo: Feeria
    Rok wyd:2014
  Stron:392
Kraj:Stany Zjednoczone
Główny bohater to człowiek stary., co już samo w sobie jest ciekawe i inne. Sheldon ma 82 lata i jak na swój wiek jest całkiem sprawny fizycznie. Co do umysłu natomiast bywa różnie.

czwartek, 27 października 2016

"Raz na zawsze" - Andreas Pflüger

Wow. Dawno nie miałam do czynienia z tak nietypową i świetnie skrojoną postacią, jaką jest główna bohaterka tej powieści, Jenny Aaron. Początkowo może się wydawać zbyt idealna, jednak z czasem autor pokazuje jej ciemniejszą stronę.
Wydawnictwo: Otwarte
    Rok wyd:2016
Stron:500
Kraj: Niemcy
Jenny należy do elitarnej jednostki specjalnej, która podejmuje się najbardziej skomplikowanych zadań. Nie dość, że jest najmłodszym i najładniejszym członkiem tej grupy, to przewyższa inteligencją, sprytem i sprawnością fizyczną niejednego funkcjonariusza. Lecz pewnego dnia sprawy się komplikują, nieudana akcja sprawia, że dziewczyna traci wzrok, pracę i honor. I miłość.

czwartek, 20 października 2016

"Dziewięć dni" - Gilly Macmillan



Zaginięcie dziecka to temat, który mnie jednocześnie pociąga i przeraża. Będąc mamą niejednokrotnie zastanawiałam się, jak można przeżyć coś takiego. "Dziewięć dni" była dla mnie tym trudniejsza w odbiorze, iż sama mam syna dokładnie w takim samym wieku. Wiele razy mam skrupuły, na co mogę mu pozwolić, żeby nie ograniczać jego rozwoju i samodzielności, odczuwam strach tracąc go z oczu i sama siebie przekonuję, że muszę mu dać trochę luzu. Dlatego nie było mi trudno utożsamić się z bohaterką, która pomimo wewnętrznych rozterek, pozwoliła swojemu synowi na odrobinę wolności. Niestety ta decyzja zmieniła jej życie na zawsze.

Rachel przeżywa dość trudne chwile. Rok temu mąż ją opuścił. Kobietę przepełnia smutek, zazdrość i zniechęcenie. Bardzo kocha swojego syna lecz samotne macierzyństwo nie jest łatwe. Nie potrafi zostawić za sobą przeszłości i pójść własną drogą. Jej ośmioletni syn, Benedict, znacznie lepiej poradził sobie z tą sytuacją. Po początkowej rozpaczy pozostało tylko wspomnienie, zaakceptował nową żonę taty, co skrzętnie ukrywa przed mamą, by jej nie zranić. Matkę i syna łączy bardzo silna więź, spędzają ze sobą wiele czasu zarówno na zabawie, rozmowach, jak i spacerach. I właśnie podczas jednego z coniedzielnych spacerów po lesie, Rachel podejmuje fatalną w skutkach decyzję i pozwala Benedictowi na samodzielne dotarcie do znanego mu miejsca.

Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2016
Stron:512
Kraj: Wielka Brytania

sobota, 1 października 2016

"Skradzione życie" - Allen Eskens

Max Rupert czuje się przegrany. Wiele lat spędził pracując jako tajniak w wydziale narkotykowym, teraz jednak ciąży na nim zarzuty, jego wydział został rozwiązany a on sam miał i tak wiele szczęścia, że pozwolono mu pozostać w policji do czasu rozprawy. Praca w wydziale fałszerstw oraz ostracyzm, jakiemu został poddany sprawiają, że jego życie nie jest przyjemne, zwłaszcza jeśli dodamy do tego jeszcze kłopoty z żoną. Dlatego też sprawa śmiertelnego wypadku, w którym ofiara okazuje się kimś zupełnie innym, staje się dla Maxa odskocznią i szansą na podreperowanie swojej opinii. James Putnam już raz zginął, piętnaście lat wcześniej, podczas rejsu łodzią. Jak więc to możliwe, że ten sam człowiek zginął podczas wypadku samochodowego? Narzeczona Putnama nie ma pojęcia o jego przeszłości, lecz to dzięki jej pomocy wszystko zaczyna się układać w logiczną całość. Rozgrzebanie sprawy sprzed lat sprowadza na wszystkich zainteresowanych śmiertelne zagrożenie, jakim jest płatny zabójca, Drago Basta.

"Skradzione życie" nie spodobało mi się aż tak, jak poprzednia książka autora "Pogrzebane życie". Zabrakło trochę głębszej analizy postaci, nie wspomnę już o tym, że niektóre zachowania głównego bohatera wołały o pomstę do nieba. Fabuła w sumie jest prosta, zdarzenie goni zdarzenie, autor nie pozostawia wiele miejsca dla domysłów czytelnika. Czyta się to całkiem dobrze, gdyż styl jest lekki a akcja szybka. Ot, lekkie czytadło, o którym się szybko zapomni. Na plus zaliczam to, iż autorowi udało się mnie raz zaskoczyć i raz wkurzyć:) Najciekawszą postacią okazał się dla mnie Drago, którego niestety nie było w powieści tak dużo, jakbym sobie życzyła. Książka nie jest zła, trzeba się tylko nastawić na lekturę lekką, łatwą i dość przyjemną. Składa się głównie z akcji, więc w sumie nie odczuwa się, kiedy nadchodzi koniec:)


Wydawnictwo:Burda Publishing Polska
    Rok wyd:2016
Stron:350
Kraj: Stany Zjednoczone
Pod hasłem
Cztery pory roku
Gra w kolory

piątek, 26 sierpnia 2016

"Bezpiecznie jak w domu" - Simone Van Der Vlugt

Niepozorna, cienka książeczka opisująca cztery dni z życia dwóch kobiet. Lisa i Senta. Dwie zupełnie sobie obce kobiety, które połączył przypadek. Obie kochają, obie są matkami, żyją jednak zupełnie inaczej i mają inne doświadczenia. Ich drogi się przetną, los jednej stanie się zależny od drugiej.
"Bezpiecznie jak w domu" to w sumie prosta historia. Do domu zamieszkanego przez Lisę i jej pięcioletnią córeczkę, pewnego zwyczajnego, szarego dnia wtargnie mężczyzna, który zamieni życie kobiety w piekło. W ciągu czterech dni czytelnik ma możliwość śledzenia toku myśli Lisy, zmian jakie w niej zachodzą i sposobu podejścia do śmiertelnie niebezpieczne sytuacji. Autorce udaje się stworzyć wiarygodny portret kobiety, która za wszelką cenę chce chronić swoją córkę. Portret psychologiczny, chociaż dość okrojony, daje rzetelny obraz psychiki osoby, która znajduje się w potrzasku i próbując przeżyć przechodzi przez różne stadia emocji.

Historia dotycząca Senty z kolei dosyć sprawnie przedstawia stan umysłu osoby pogrążonej w śpiączce a później dotkniętej chwilową amnezją. W przypadku tej kobiety autorka próbuje ukazać zmianę, jaka zachodzi w myśleniu osoby, która otarła się o śmierć. Senta zupełnie inaczej patrzy na swoje życie po tym, gdy mogła stracić wszystko. Jednocześnie Nie może przejść do porządku nad straconą w pamięci godziną, poprzedzającą wypadek. Ma wrażenie, że zdarzyło się coś strasznego, coś, co koniecznie powinna sobie przypomnieć.

Fabuła powieści jest prosta i w zasadzie można się domyślić, jak to wszystko się skończy. Niemniej książkę czyta się ze sporym zaangażowaniem. Język, jakim operuje autorka jest prosty, pozbawiony zbędnych opisów, skupiony tylko i wyłącznie na opowiadanej historii. Akcja rozgrywa się dwutorowo, czytelnik naprzemiennie poznaje zarówno los Lisy, jak i Senty. Powieść pozbawiona jest wątków pobocznych, dialogi są wiarygodne, portrety psychologiczne może nie głębokie, jednak wystarczające, by utożsamić się z bohaterkami.

Ciekawa, trochę odbiegająca od normy pozycja, może nie porywająca ale na pewno wciągająca .

Wydawnictwo:Feeria
    Rok wyd:2014
Stron:234
Kraj: Holandia
W 200 książek dookoła świata

niedziela, 26 czerwca 2016

"Uciekinierka" - Patrick Lee

Wydawnictwo:Czarna Owca
 Cykl: Sam Dryden (tom 1)
    Rok wyd:2015
Stron:336
Kraj: Stany Zjednoczone
Sam Dryner to spokojny mężczyzna po trzydziestce, który po tragicznej śmierci żony i córeczki, wycofał się z życia. Kiedyś jego życie obfitowało w adrenalinę, jako, że był żołnierzem elitarnej jednostki zajmującej się odbijaniem terrorystów. Nie obce mu były pościgi samochodowe, bomby, skoki spadochronowe i zdobycze techniki. Teraz jedyne, co mu przypomina o dawnym życiu to nawyk codziennego porannego biegania. I właśnie podczas jednej z takich przebieżek napotyka na uciekającą dziewczynę.To spotkanie zmusi Sama do przypomnienia sobie wszystkich tricków z przeszłości i ponownie postawi jego życie pod znakiem zapytania.
Rachel ma dwanaście lat i właśnie uciekła z ośrodka naukowego, w którym była przetrzymywana przez dwa ostatnie miesiące. Nie pamięta nic sprzed czasu niewoli, lecz wie, że jest kimś ważnym, kimś, kogo ludzie z rządu chcą zabić.

"Uciekinierka" to  książka sensacyjna z domieszką elementów fantastycznych, w której akcja przypomina scenariusz filmu w iście hollywoodzkim stylu. Nie ma czasu na nudę, zbędne opisy czy nadmiar sentymentalizmu. Zaczyna się mocno i jest mocno do końca. I chociaż z reguły wiadomo jak taka książka się skończy, nie zmienia to faktu, że czyta się ją z wielkim zaangażowaniem. Oczywiście niektóre sceny są mocno przesadzone, lekko pozbawione realizmu, ale dla kogoś, kto lubi filmy typu "Mission impossible", będzie znakomitym relaksem.
Wątki fantastyczne nie są wymyślne, wręcz przeciwnie, człowiek zastanawia się, czy nie są realne. Wizja ta byłaby dość przerażająca ale nie od dziś naukowcy próbują ingerować w DNA, by zmieniać możliwości człowieka. Fabuła nie jest innowacyjna ale przykuwa uwagę sposobem wykonania. Jest lekko, płynnie i spójnie a przede wszystkim ciekawie. Pościgi, walki wręcz, wyścig zbrojeń, intrygi w rządzie, nowoczesna technologia, eksperymenty naukowe i obopólna, namacalna sympatia pomiędzy głównym bohaterami, sprawiają, że przez powieść się przemyka.
Nie jest to literatura wysokich lotów, na pewno nie pobudza szarych komórek do pracy, pozwala im natomiast dobrze wypocząć:) Ja bawiłam się doskonale i miałam spory problem, gdy musiałam odrywać się od czytania.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

"Stalkerzy" - Paul Finch

Tytuł oryginału: Stalkers.
Wydawnictwo:Albatros
Tłumaczenie:Magdalena Koziej
    Rok wyd:2015
Stron:448
Kraj:Wielka Brytania
Detektyw sierżant Mark „Heck” Heckenburg ma około czterdziestki, żyje samotnie a praca jest jego powołaniem. Należy do tych policjantów, którzy w pracy kierują się intuicją, łapiąc trop podążają za nim aż do końca i nic go nie zniechęca. Denerwuje go jedynie fakt, że nie może decydować sam o swoim dochodzeniu. I tak dzieje się właśnie przy próbie rozwikłania zagadki znikających kobiet. Każda z nich wiodła szczęśliwe życie. Jedne z powodzeniem ukończyły szkołę, inne znalazły świetną pracę. jeszcze inne były szczęśliwymi żonami i oddanymi matkami. Mieszkały w różnych miastach, nic ich nie łączyło. Nic, oprócz tego, że pewnego dnia podczas rutynowych czynności nagle zniknęły i ślad po nich zaginął. Mark wytypował trzydzieści osiem kobiet, które zniknęły w ten sam sposób. Nie ma jednak nic, co mogłoby go naprowadzić na jakikolwiek trop, dlatego też po jakimś czasie przełożeni postanowili zamknąć tą sprawę a Heck'a wysłać na urlop. Mark się nie poddaje. Postanawia, za cichą zgodą swojej szefowej, zbadać jedyny wątek, jakiego jeszcze nie sprawdzał. I okazuje się, że wdeptuje w sprawę, która może go przerosnąć, zwłaszcza, że policjant nie może liczyć na żadne wsparcie.

"Stalkerzy" to powieść przede wszystkim sensacyjna, przepełniona dynamiczną akcją, wręcz filmowa. Autor nie żałuje krwawych szczegółów, wachlarz postaci jest bardzo różnorodny a główny bohater automatycznie budzi sympatię. Dochodzi do tego wątek romantyczny, choć nie jest wyeksponowany. Siostra jednej z zaginionych kobiet, była marines, postanawia na własną rękę odnaleźć ślad siostry i trafia na Marka. Początkowa niechęć do współpracy przeradza się w silną więź, zwłaszcza, że pomoc dziewczyny nie raz ratuje Markowi życie.

Na duży plus zasługuje przede wszystkim sama fabuła, która jest oryginalna, oraz sposób przekazania całej historii. Jest szybko, jest ciekawie, jest mocno. Można się oczywiście przyczepić do niektórych momentów, które wydają się mocno naciągane, jednak ja przy tego typu literaturze staram się nie zwracać na to uwagi. Historia ma mnie porwać, ma nie razić sztucznością i ma mieć płynną, dynamiczną akcję. I to dostałam.
Na minus muszę natomiast zaliczyć przede wszystkim tytuł. który jest bardzo mylący. To nie jest opowieść o stalkerach. To opowieść o wykwalifikowanej grupie mężczyzn, którzy świadczą nietypowe usługi. Spełniają marzenia każdego zboczeńca, którego na to stać. Ich działania to inwigilacja, nie stalking. Dlatego też była mocno zaskoczona fabułą i wciąż podświadomie czekałam na opis stalkera. Pomimo tego naprawdę dobrze się bawiłam i byłam mocno przerażona tym, iż faktycznie mogłaby istnieć taka grupa. Nie daj boże komuś bogatemu się spodobać.
Brakowało mi także jakieś głębszej analizy psychologicznej, chciałam przeczytać o uczuciach porwanych kobiet. Dostałam tego trochę ale dla mnie zbyt mało. Autor postawił przede wszystkim na akcję.
Jeśli więc ktoś ma ochotę na mocną, dynamiczną i wciągającą książkę akcji, to "Stalkerzy" nadają się dla niego idealnie. Natomiast jeśli ktoś szuka powieści o opisie działania stalkerów czy głębszej psychoanalizie, to tutaj tego nie znajdzie.

Powieść jest dobra i bardzo fajnie napisana. Na wydarzenia patrzymy z kilku perspektyw, zarówno detektywa, porwanej kobiety, zboczonego bankiera oraz samych porywaczy. Kreacja bohaterów jest wystarczająca, by wzbudzać konkretne uczucia, styl autora jest płynny i swobodny, nie zauważyłam żadnej sztuczności ani w dialogach ani w wymyślonej akcji. Było zaskoczenie, były nerwy, nie było znudzenia. Czuję się zadowolona z lektury.

Czytam opasłe tomiska

środa, 15 czerwca 2016

"Koniec warty" - Stephen King

Trzecia część Pana Mercedesa nie była może książką Kinga, na którą czekałam z wielką niecierpliwością, natomiast pewne było, że ją przeczytam.  Patrząc na zapowiedzi zastanawiałam się nad okładką. Czyżby King zaczął pisać o rybach? Cóż...poniekąd tak:) Po zapoznaniu się z treścią muszę przyznać, że okładka świetnie ją odzwierciedla .
Tytuł oryginału:End of Watch.
Wydawnictwo:Albatros
 Cykl: Bill Hodges (tom 3)
    Rok wyd:2016
Stron:480
Kraj: Stany Zjednoczone
Koniec warty, czyli przejście policjanta na emeryturę, dla Billa Hodgesa, który już od dawna jest na emeryturze, oznacza tutaj zupełnie coś innego. Zanim jednak Bill będzie mógł zakończyć swoją wartę, stanie przed ostateczną rozgrywką ze swoim wrogiem, złem w czystej postaci, Brady'm Hartsfieldem. Brady, zamieniony w poprzedniej części w "warzywko", dzięki nielegalnej terapii zastosowanej przez jednego z lekarzy, zaczyna powracać do zdrowia. Jego ciało nadal jest niesprawne, natomiast psychika ma się coraz lepiej, co Brady skutecznie ukrywa. Nie dość tego, zaczyna  u siebie odkrywać nowe zdolności parapsychiczne, nad którymi bezustannie pracuje. W jego głowie rodzi się plan zemsty, który może kosztować życie wiele niewinnych istnień.

"Koniec waty" to dobre zwieńczenie trylogii, w której autor do wątku kryminalnego dodał wątki parapsychiczne. Telekineza, zawładnięcie umysłem innego człowieka, oddziaływanie na dużą grupę ludzi przy pomocy przekazów podprogowych, zaszczepianie złych myśli, użycie techniki przeciwko człowiekowi. King ukazuje również, jak bardzo ludzie samotni oraz nastolatki są podatni na sugestie dotyczące samobójstwa. Przerażająco ukazane jest zaszczepianie myśli samobójczych i efekt, do jakiego to prowadzi. Fragmenty opisujące Brady'ego, jego przebudzenie i dochodzenie powoli do celu, bardzo mi się podobały, chociaż siłą rzeczy są mało wiarygodne, zwłaszcza te dotyczące użycia techniki. Jednak nie będę się czepiała. To jest King, to jest fantastyka i to mi się podobało.
Inna sprawa to warstwa kryminalna, która tutaj akurat jest średnio zadowalająca. Zaangażowanie policji jest praktycznie zerowe, cała sprawa spada na Billa i Holly, pod koniec dołącza do nich także Jerome. Zakończenie jest przewidywalne i nie tak widowiskowe, jak mogłoby być. Całość jednak czyta się naprawdę szybko i z dużym zaangażowaniem, gdyż w tym tomie akcja jest naprawdę szybka. Są także momenty smutne, momenty wzruszeń oraz chwile grozy. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, nie ma wprawdzie głębszej analizy psychologicznej, z któej King jest znany, jednak jego postaci na pewno nie są papierowe. Kreacja Brady'ego, zła wcielonego, moim zdaniem jest świetna a elementy parapsychiczne dodają tutaj smaczku. 

Chociaż można by tu znaleźć parę mankamentów, ja osobiście jestem zadowolona z lektury. Było zabawnie, było smutno i powiało grozą. Czego chcieć więcej?

Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska

środa, 8 czerwca 2016

"Wioska morderców" - Elisabeth Herrmann ; "Burza piaskowa" - James Rollins

Tytuł oryginału:Das Dorf der Mörder.
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Tłumaczenie:Wojciech Łygaś
 Cykl: Sanela Beara (tom 1)
    Rok wyd:2016
Stron:548
Kraj:Niemcy
"Wioska morderców" to powieść, która wygrywa klimatem. Nie ma tu zbyt wyszukanej zagadki kryminalnej, choć mamy już na początku dość makabrycznego trupa. Powodzenie książki zawiera się właśnie w wytworzonej przez autorkę atmosferze tajemnicy, zagrożenia i niedopowiedzeń. Teoretycznie akcja jest dość minimalistyczna, w praktyce jednak zupełnie się tego nie odczuwa. Wykreowana przez pisarkę bohaterka jest postacią pierwszorzędnie stworzoną, pełnokrwistą i bardzo realistyczną. Poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotyczące jej przeszłości wiodą czytelnika do tajemniczej, przejmującej gęsią skórką wioski, którą zamieszkują same stare kobiety.Akcję urozmaica wprowadzenie siostry kobiety, która została oskarżona o morderstwo w berlińskim zoo. Do akcji wkraczają także psycholodzy zajmujący się sylwetką Rubin oraz młoda policjantka, która nie jest przekonana o jej winie.

Początkowo nie byłam tą książką zachwycona i nawet się zastanawiałam o co tyle krzyku. Gdzieś tak w połowie, nie mogłam się już od powieści oderwać i bardzo ciekawiła mnie odpowiedź na pytanie: gdzie ci mężczyźni? Autorce udało się także mnie na jakiś czas zwieść co do osoby sprawcy. Trzeba przyznać, że pani Herrmann ma prawdziwy talent. Powieść jest spójna, fabuła bardzo ciekawa, no i ten klimat. Nie przeżyłam wprawdzie chwil grozy, na jakie w głębi duszy liczyłam, jednak jestem bardzo zadowolona z lektury.

Czytam opasłe tomiska

 "Burza piaskowa" - James Rollins

Rollins jak zwykle świetny w swoim gatunku. Mieszanka sensacji, historii i przygody daje efekt, który przykuwa do powieści na kilka ładnych godzin.
Główną bohaterką powieści jest  Safia al-Maaz, kustoszka w British Museum, zajmująca się artefaktami z Omanu. Pewne wydarzenie z jej przeszłości sprawiło, że Safia wycofała się z poszukiwań archeologicznych, zamknęła się w sobie i przy okazji straciła również narzeczonego. Za sprawą przyjaciółki z dzieciństwa, bardzo bogatej Kary, która jest owładnięta myślą o odkryciu przyczyny śmierci swego ojca, Safia poświęca się pracy w muzeum i zgłębianiu tajemnicy zaginionego miasta Ubar. Pewnego dnia w muzeum, za sprawą ognistego pioruna, następuje wybuch jednego z eksponatów Safii. Tym sposobem kobieta odkrywa wskazówki dotyczące zaginionego miasta a sprawą zaczynają się interesować agencje rządowe, gdyż wykryte po wybuchu promieniowanie  ujawnia istnienie antymaterii. Tym sposobem do Omanu wyrusza ekspedycja poszukiwawcza, w skład której wchodzą obie kobiety, magistrant Safii, dwóch braci Dunn - ciekawa para archeologów oraz agent amerykańskiej agencji DARPA wraz z partnerką.

Rozpoczyna się walka z czasem, siłami natury oraz wysłanniczką tajnej organizacji pragnącej przejąć odkryte przez Safię skarby. Do akcji wkroczą także tajemnicze, znikające kobiety. Czytelnik będzie miał okazję do niezłej zabawy podczas karkołomnych wyczynów Paintera oraz Omahy, przy okazji obserwując ich walkę o uczucie do pięknej i mądrej kobiety. Jak to u Rollinsa bywa, w książce nie brakuje spektakularnych pościgów, niebywałych walk, zasadzek, zwrotów akcji, sieci podejrzeń, lecz również burzy uczuć. Tym razem także prawdziwej burzy, burzy piaskowej, która będzie kosztowała życie wiele osób. Bohaterowie są dobrze wykreowani, charakterystyczni, zróżnicowani, budzący konkretne uczucia. Akcja gna na łeb, na szyję, nie pozwalając na nudę. Autor przemycił sporo ciekawostek na temat historii starożytnego Omanu, życiu tamtejszych ludów i ich wierzeń, lecz także na temat powstawania antymaterii i ładunkach wybuchowych. 

"Burza piaskowa" to fajna pozycja dla osób lubiących książki przygodowe z historią w tle, dla pragnących rozrywki, chwili relaksu, oderwania się od rzeczywistości. Ja bawiłam się doskonale.
Tytuł oryginału:Sandstorm.
Wydawnictwo:Albatros
Tłumaczenie:Grzegorz Sitek
 Cykl: Sigma (tom 1)
    Rok wyd:2008
Stron:512
Kraj:Stany Zjednoczone

środa, 1 czerwca 2016

"Lepszy byłby martwy" - Douglas Corleone


Simon Fisk to facet około czterdziestki, wdowiec, którego żona popełniła samobójstwo po zaginięciu ich sześcioletniej córeczki. Pomimo tego, iż Simon pracował dla agencji rządowej, nie udało się znaleźć żadnego śladu po jego małej dziewczynce. To zdarzenie zmieniło jego życie. Mężczyzna zrezygnował z pracy dla rządu na rzecz rodziców poszukujących swoich porwanych dzieci. Stał się specjalistą w odzyskiwaniu dzieci porwanych przez rodzica pozbawionego praw rodzicielskich. Jego metody oscylują niejednokrotnie na granicy prawa a podejmowane ryzyko wielokrotnie doprowadziło na granice śmierci. Fisk to bohater ze wszech miar pozytywny, wzbudzający sympatię swoją wrażliwością i zaangażowaniem w pracę.
Tytuł oryginału:Good as Gone.
Wydawnictwo:Feeria
Tłumaczenie:Urszula Ruzik-Kulińska
    Rok wyd:2013
Stron:300
Kraj:Stany Zjednoczone
"Lepszy byłby martwy" to opowieść o poszukiwaniu sześcioletniej amerykańskiej dziewczynki, która została uprowadzona z pokoju hotelowego we Francji. Fisk, przymuszony niejako przez francuską policję do zaangażowania się w sprawę, zostaje rzucony na głęboką wodę. Jego pogoń za porywaczami zacznie się w Paryżu a zakończy w Rosji. W międzyczasie namiesza w Berlinie, w Warszawie dołączy do niego pewna pani adwokat, by wraz z nim pojechać na Ukrainę i Białoruś.

Jak można się domyślić, fabuła jest dość przewidywalna. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się bardzo dobrze a to głównie za sprawą bohaterów i szybkiej, wartkiej akcji. Pierwsza część powieści, moim zdaniem, jest lepsza. W drugiej akcja wprawdzie nadal się toczy dość szybko, brakuje jej jednak rozmachu i elementów zaskoczenia. Co mnie drażniło, to fakt, że Simon praktycznie pozbawiony jakichkolwiek wskazówek, bardzo łatwo wpada na kolejne tropy. Mało wiarygodne. Niemniej był to chyba jedyny zarzut, jaki miałam względem tej powieści. Nastawiłam się na dobrą, męską rozrywkę w iście hollywoodzkim stylu i ją dostałam. Bonusem było także umieszczenie części akcji w Polsce, wmieszanie w nią pruszkowskiej mafii a partnerką Fiska uczynienie polskiej adwokatki.
Książka napisana jest fajnym stylem, wciąga od samego początku i gna aż do końca. Simon jest sympatyczny, stroniący od przemocy, choć jednocześnie nie może bez niej brnąć do przodu, dlatego też nie obyło się bez kilku trupów. Mamy też skorumpowaną policję, bezwzględną mafię, bogatych sponsorów, polityczne matactwa.
"Lepszy byłby martwy" to połączenie thrillera, kryminału i sensacji, co daje bardzo dobry efekt, jeśli tylko czytelnik nastawi się na lekturę typowo rozrywkową, nie wymagającą wysiłku intelektualnego.  W moim wypadku książka spełniła swe zadanie, czyli pozwoliła mi się dobrze bawić, wciągnęła mnie w swój świat i odprężyła.

ABC czytania

czwartek, 26 maja 2016

"Nieznajomy" - Harlan Coben

Tytuł oryginału:Stranger.
Wydawnictwo:Albatros
Tłumaczenie:Robert Waliś
    Rok wyd:2016
Stron:416
Kraj:Stany Zjednoczone
Szczerze mówiąc nie przemówiła do mnie ta książka. Fabuła niby ciekawa. Nieznajomy człowiek podchodzi do Ciebie i wyjawia Ci sekret skrywany przez kogoś z Twoich bliskich. Burzy Twój świat, wzbudzając najpierw niedowierzanie, później nieufność, by na koniec pogrążyć Cię w rozpaczy. Na ile znamy swoich bliskich? Czy ich sekret może mieć wpływ na nasze życie? Najważniejsze jednak pytanie, jakie nasuwa się po lekturze powieści, to: na ile jesteśmy anonimowi w sieci? Okazuje się, że większość z nas na pewno nie jest anonimowa a jakiś obcy gościu może wygrzebać o nas prawie wszystko. Oczywiście zdawałam sobie z tego sprawę, jednak za każdym razem, gdy o tym czytam, zaczynam czuć się niepewnie.

Głównym bohaterem "Nieznajomego" jest Adam Price, którego świat zostaje pewnego dnia zburzony przez nieznanego mu mężczyznę. Adam dowiaduje się, że jego żona kilka lat temu udawała ciążę. Jest wstrząśnięty, gdyż uważał swój świat za poukładany, pozbawiony tajemnic i wręcz nudny. Dlaczego matka dwóch synów i spełniona żona miałaby udawać ciążę a później poronienie? To pytanie gryzie Adama, który zaczyna grzebać się w przeszłości. Okaże się to dla niego wręcz zabójczo niebezpieczne, zwłaszcza po tym, gdy zaginie jego żona.

Jak już pisałam, fabuła jest ciekawa, natomiast rozwiązanie wydało mi się mocno naciągane. Powieść czyta się szybko, chociaż akcja rozkręca się dość powoli. Jak na Cobena książka jest dość przeciętna, wręcz odbiega stylowo od innych jego książek. Zabrakło mi trochę typowego dla autora poczucia humoru, ciętych dialogów i szybkiej akcji. "Nieznajomy" nie jest złą powieścią. Momentami trzyma w napięciu, trochę daje do myślenia, czasami nie można się od niej oderwać. Jednak nie porywa. Zwłaszcza dla fanów Cobena może okazać się rozczarowaniem.

Czytam opasłe tomiska

niedziela, 22 maja 2016

Trzy w jednym #2

"Łaska" - 
Wydawnictwo:Czarne
    Rok wyd:2016
Stron:400
Kraj:Polska
Klimatyczny kryminał, w którym akcja nie powala dynamizmem, natomiast nadrabia dobrą oprawą obyczajową. Opowieść o kobiecie, która w dzieciństwie przeżyła coś tak strasznego, iż jej podświadomość wymazała pamięć o nim. Teraz jednak wszystko do niej wraca z powodu jednego ucznia i jednego rysunku. Choć nie można powiedzieć, żeby jej życie było pasmem szczęścia, teraz zaczyna się prawdziwy horror. Jednocześnie cała sprawa może doprowadzić do tego, że Maria wreszcie odkryje prawdę o swojej przeszłości. W między czasie giną kolejne osoby, Maria zostaje wplątana w ciąg zdarzeń a nawet podejrzana o udział.
Jak już pisałam, akcja w powieści nie jest dynamiczna, co trochę mi przeszkadzało. Poza tym dość wcześnie domyśliłam się, kto jest sprawcą .Podobała mi się  atmosfera, jaką udało się autorce wytworzyć, czasami duszna, czasami mroczna, przeważnie ciężka. Plastyczne opisy, dobra kreacja bohaterów, lekki styl sprawiają, że książkę czyta się szybko, choć wcale nie jest to lekka lektura. Autorka ukazuje jak łatwo zniszczyć psychikę dziecka, jak duży wpływ na całe życie mają wydarzenia z dzieciństwa. Podobało mi się również umiejscowienie akcji w latach PRL-u. Dawno nie czytałam o milicjantach.
"Łaska" to dobry kryminał, chociaż nie przemawiały do mnie motywy postępowania sprawcy. Sprawnie napisany, z mocno rozwiniętym wątkiem obyczajowym, zagadkowy, nietuzinkowy kryminał.

Rok 1955. W lesie odnaleziona zostaje sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Na odzieży i ciele ma plamy zaschniętej krwi. Jak dziewczynce udało się przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? Co się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta. Jej ciotka mówi, że czasem zapomnieć to łaska.
Rok 1985. Maria jest już dorosła, ale tajemnica sprzed lat nadal kładzie się cieniem na jej życiu. Kobieta pracuje jako nauczycielka w miejscowej podstawówce. Pewnego dnia jej nastoletni uczeń zamiast kartkówki oddaje jej rysunek przestawiający czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka. Prosi ją o pomoc. Tego samego dnia zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi.
Pojawiają się kolejne ofiary. Milicja rozpoczyna wyścig z czasem, aby schwytać niebezpiecznego mordercę. Tymczasem Maria prowadzi własne śledztwo. Ma przeczucie, że rozwiązanie zagadki kryje się głęboko w jej pamięci… 


"Zamki na piasku" - Chris Bohjalian
Tytuł oryginału:The Sandcastle Girls.
Wydawnictwo:Sonia Draga
Tłumaczenie:Zofia Szachnowska-Olesiejuk
    Rok wyd:2015
Stron:344
Kraj:Stany Zjednoczone
Niewiele się mówi na temat rzezi Ormian a przecież dorównuje ona bestialstwom z drugiej wojny światowej. Co ciekawe, w tej powieści, niemieccy żołnierze nie mogą patrzeć na to, co się dzieje. A dzieje się dużo i niestety nie jest przyjemnie. Autor nie skąpił brutalnym opisom, chociaż wykazał się bardzo dużą wrażliwością i jego opisy nie budzą niesmaku a jedynie współczucie. Historia Ormian została sprawnie wpleciona w opowieść o miłości. Miłości trudnej, naznaczonej nieszczęściem, lecz spełnionej. Historia bogatej amerykańskiej dziewczyny i ormiańskiego mężczyzny po przejściach, mogłoby się wydawać, będzie opowieścią jakich wiele Nic bardziej mylnego. "Zamki na piasku" to plastyczna, przepełniona uczuciami opowieść o nieszczęściu ludzi, którzy zostali praktycznie zmieceni z powierzchni ziemi. O kobietach, które umierały z dziećmi na rękach w potwornych męczarniach. O mężczyznach, którzy musieli patrzeć, jak gwałcone są ich kobiety. O dzieciach umierających z głodu i upału. Potworność i makabra. A przy tym wszystkim piękna opowieść o ludzkich losach, poszukiwaniu życiowej drogi, walce o godność.
Do stylu autora musiałam się przyzwyczajać, gdyż jest specyficzny. Podobnie jest z przeskokami czasu. W jednym momencie jesteśmy w teraźniejszości, w następnej oglądamy przeszłość. Przyznaję, że początkowo historia mnie nie wciągnęła, z czasem jednak nie mogłam się od książki oderwać.
Bardzo dobrze napisana, wzruszająca losami bohaterów powieść, obok której nie można przejść obojętnie.
Opis z LC:
Rok 1915. Młoda bogata Amerykanka Elizabeth przyjeżdża do Aleppo w ramach misji humanitarnej, której celem jest dostarczenie żywności i lekarstw, a także niesienie pomocy medycznej uchodźcom ocalałym z Rzezi Ormian. Na miejscu Elizabeth poznaje Armena, młodego ormiańskiego inżyniera, który właśnie stracił żonę i maleńką córeczkę. Wkrótce Armen opuszcza Aleppo i wyrusza do Egiptu, by tam wstąpić w szeregi Armii Brytyjskiej. Rozłąka sprawia, że Armen uświadamia sobie, że jest zakochany w Elizabeth.
Wiele lat później ich amerykańska wnuczka Laura odbiera telefon, pod wpływem którego postanawia zagłębić się w losy swojej rodziny i poznać swoje ormiańskie korzenie. Dzięki temu odkrywa historię o miłości, stracie i bolesnej tajemnicy skrywanej od pokoleń.  

 Pod hasłem (Lady Pank "Zamki na piasku")
 Czytamy powieści obyczajowe
 Kiedyś przeczytam
Mini czelendż

"Ofiara bez twarzy" - Stefan Ahnhem
Tytuł oryginału:Offer utan ansikte. The Fabian Risk.
Wydawnictwo:Marginesy
Tłumaczenie:Ewa Wojciechowska
Cykl:Fabian Risk (tom 1)
    Rok wyd:2016
Stron:528
Kraj:Szwecja
 Cóż mogę powiedzieć. Bardzo dobra książka. Pomimo dość sporej objętości  powieść trzyma w napięciu i nawet, gdy pod koniec znana jest już tożsamość mordercy, nie traci nic z tempa. Krew się leje, ofiar przybywa, czytelnik przez połowę książki jest przekonany, że zna już rozwiązanie. A tu niespodzianka.
Postaci są dobrze nakreślone, sporo tu obyczajowych wątków, jednak wszystko ładnie się zazębia i spina w całość. Autor ma naprawdę świetny styl i potrafi przykuć uwagę.
Po przeczytaniu książki zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie byłam świadkiem przemocy w szkole, a  może widziałam coś i nie reagowałam? Tutaj bowiem bazą do wydarzeń są lata szkolne bohaterów i kontakty rówieśnicze. Bardzo dobrze ukazane są skutki zaznanych w dzieciństwie prześladowań, brutalności i bezwzględności kolegów. Pisarz zwraca także uwagę na tych, którzy przymykają oczy, udają, że nic nie widzą lub boją się zareagować. Byłam pod wrażeniem, gdyż opisy niektórych uczynków w wykonaniu dzieciaków mocno podziałały mi na wyobraźnię. Coś strasznego, jakie bezwzględne potrafią być dzieci.
 Morderca również wykazuje się nie lada fantazją, przy okazji także udowadnia, iż jest świetnie zorganizowany i zawsze o krok przed policją. Główny bohater, policjant, który chodził do pechowej klasy, jest postacią ciekawą i wzbudzającą sympatię.
"Ofiara bez twarzy" to mocny, trzymający w napięciu kryminał z rozbudowaną warstwą obyczajową, dobrze nakreślonym tłem społecznym i niecodzienną fabułą. Styl autora jest plastyczny i lekki, powieść czyta się bardzo szybko. Inteligentna rozrywka.

Opis z LC:
 Dwudziestu absolwentów i nieuchwytny przestępca. W szkolnej pracowni stolarskiej zostają znalezione zwłoki brutalnie zamordowanego nauczyciela. Obok ciała leży stare zdjęcie klasowe z przekreśloną głową zabitego.
Fabian Risk – po wielu latach pracy w sztokholmskiej policji – wraz z rodziną przenosi się do rodzinnego Helsingborga. Ledwo wprowadza się do nowego domu, a już zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Zabity nauczyciel to jego dawny kolega z klasy. Szybko staje się jasne, że zabójca postępuje zgodnie z drobiazgowym planem. Na liście ma więcej osób. Kto będzie następny?
Fabian wpada w skomplikowane śledztwo, które budzi w nim wspomnienia z czasów szkolnych, pełne obrazów brutalnego znęcania się nad jednym z uczniów. Nie ma powodów do dumy. Wkrótce sprawy przybierają tak nieoczekiwany obrót, że nikt nie potrafi odgadnąć, co tak naprawdę się dzieje. 


 Czytam opasłe tomiska
 Kiedyś przeczytam
 Pod hasłem (KSU "Ludzie bez twarzy ")
 W 200 książek dookoła świata
Czytamy literaturę skandynawską

niedziela, 15 maja 2016

Kompletny brak czasu:(

Ponieważ rozpoczął się dla mnie trudny okres w pracy, kiedy to nie mam praktycznie na nic czasu, zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga. Szkoda mi jednak, bo czasami troszkę czasu gdzieś tam wykroję, by zerknąć na Wasze blogi i coś tu krótkiego wrzucić. Zatem do września moja aktywność na blogu znacznie się zmniejszy a co za tym idzie, nie będę wrzucała pełnych recenzji. Postanowiłam co jakiś czas publikować zbiorcze posty, w których pokrótce opiszę kilka przeczytanych książek.
Żałuję, że tak to się musi odbywać, tym bardziej, że pewnie nie wywiążę się z wyzwaniowych zobowiązań, no ale cóż, siła wyższa:)

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam wrażenia po przeczytaniu trzech książek.
"Ostatnia noc w Tremore Beach"  - Mikel Santiago
Tytuł oryginału:La última noche en Tremore Beach.
Wydawnictwo:Czarna Owca
Tłumaczenie:Maria Mróz
    Rok wyd:2016
Stron:392
Kraj: Hiszpania

Klimatyczna okładka, ciekawy opis, porównanie autora do Kinga, wszystko to sprawiło, że ciągnęło mnie do tej książki.
A jakie były wrażenia?
Spodziewałam się czegoś innego, bardziej mrocznego, jeżącego włos na głowie. Nie można odmówić utworowi nastrojowości, bo klimat książka ma ciężkawy, w miarę rozwoju sytuacji coraz bardziej atmosfera się zagęszcza i czytelnik w napięciu oczekuje na rozwój wydarzeń.Efektu wow! jednak u mnie nie było, chociaż czytałam z zainteresowaniem. Polubiłam głównego bohatera, zagubionego, samotnego, kochającego swoje dzieci ponad wszystko. Fabuła mnie nie zaskoczyła, rozwiązanie sprawy sąsiadów krążyło mi po głowie. Końcowe sceny mogłyby być mocniejsze, przypuszczam jednak, że to ja jestem zbyt wymagająca. Myślałam również, że w powieści jest sporo elementów nadprzyrodzonych a tutaj mamy do czynienia jedynie z wyjątkową wrażliwością Petera, który dostał w spadku po matce umiejętność spojrzenia w przyszłość. Peter ma tak zwany szósty zmysł, ostrzegający go przed niebezpieczeństwem. Zmysł ten uzewnętrznia się u niego w postaci koszmarnych snów, przechodzących w jawę. W pewnym momencie mężczyzna sam już nie wie, czy śni, czy wydarzenia dzieją się naprawdę. I ten aspekt powieści podobał mi się najbardziej, gdyż sama w pewnym momencie czułam się skołowana. Mikel Santiago ma bardzo lekkie pióro i swój specyficzny styl, jego opisy są plastyczne i obrazowe, dialogi nie rażą sztucznością a fabuła, pomimo, iż nie jest nowatorska, wciągnęła mnie dość intensywnie.
"Ostatnia noc w Tremore Beach" to powieść ciekawa, klimatyczna, z lekkimi elementami grozy. Nie brakuje w niej kilku mocnych scen oprawionych krwią, narastającego poczucia zagrożenia, coraz bardziej zagęszczającej się atmosfery. Nie porównywałabym autora do Kinga. Santiago ma inny styl, chociaż trzeba przyznać, że potrafi malować słowami podobnie jak King. Tworzy jednak zupełnie inny nastrój.

Opis z LC:
Kompozytor Peter Harper bardzo przeżywa rozwód. W poszukiwaniu wyjścia z życiowego impasu wynajmuje dom na odludnej plaży w Irlandii i w samotności próbuje odzyskać siły twórcze i kontrolę nad własnym życiem. Niespodziewanie zostaje rażony piorunem. Przeżywa, ale w jego głowie pojawiają się niepokojące myśli. Ich bohaterami są najbliższe mu osoby: dzieci, przyjaciele, a także niezwykła kobieta, Judie, która osiedliła się w sąsiedniej wsi. Makabryczne wizje stają się jeszcze bardziej niepokojące, kiedy Peter odkrywa, że zarówno przyjazne małżeństwo Leo i Marie, jak i Judie mają swoje tajemnice… 

Pod hasłem (Farba "Ostatnia noc")
W 200 książek dookoła świata

"Władca much" - William Golding
Tytuł oryginału:Lord of the Flies.
Wydawnictwo:Literackie
Tłumaczenie:Maciej Świerkocki, Wacław Niepokólczycki
    Rok wyd:2012
Stron:256
Kraj: Wielka Brytania

Mała książeczka niosąca wielkie przesłanie. Już dawno miałam ochotę na zmierzenie się z tym konkretnym klasykiem. Czy mi się podobał? Szczerze mówiąc nie byłam zachwycona. Nie bardzo mi pasował styl autora, chociaż trzeba przyznać, że minimalistycznym sposobem udaje mu się stworzyć narastające poczucie grozy i oczekiwania na najgorsze. Od początku miałam problem z bohaterami. Nie polubiłam praktycznie żadnego. Miałam wrażenie, że czytam o rozpuszczonych dzieciakach z dobrych rodzin, które z walki o przetrwanie zrobiły sobie zabawę. I chyba tak było.O genezie ich pobytu na wyspie nie dowiedziałam się praktycznie nic, chyba nie było to istotne dla autora. Przekaz książki jest jasny. Nie da się stworzyć demokracji w małej, zamkniętej społeczności a przywódca musi być twardy, agresywny i budzący strach. Natura bestii bierze w nas górę w obliczu strachu i chęci przeżycia. Golding znakomicie ukazuje powolną przemianę zachodzącą w bohaterach, kiedy niewinne dzieci stają się agresywne a zwykła zazdrość przeradza się w chęć mordu. A tłum zawsze podąża za silniejszym.
Pomimo tego, że książka nie wzbudziła we mnie takiego entuzjazmu, jak u niektórych czytelników, przyznaję, że powieść ma coś w sobie. Nie da się ukryć, że autor stworzył coś, co żyje własnym życiem, wręcz pulsuje narastającym napięciem. Prosta historia, z której każdy wyniesie coś innego.

Opis z LC:
Opowieść paraboliczna o grupie młodych chłopców, którzy ocaleli z katatastrofy lotniczej w okresie nieoznaczonego konfliktu nuklearnego. Rozbitkowie znajdują schronienie na nieznanej, egzotycznej wyspie. Pomimo różnic charakterologicznych, podjęta zostaje przez nich próba rekonstrukcji cywilizacji w obcym zakątku świata. Niestety rozsądne i roztropne wysiłki części chłopców obracane są w niwecz, gdy grupa stopniowo upada w barbarzyństwo i dzikość.
Książka opatrzona wstępem autorstwa Stephena Kinga, nagrodzona literackim Noblem w 1983 roku.


Czytam literaturę sprzed XXI wieku - I wyd.Polska 1967;świat 1954
Gra w kolory II

 "Wielki chłód" - Katarzyna Rygiel
Wydawnictwo:Zysk i S-ka
    Rok wyd:2015
Stron:384
Kraj:Polska


W wypadku tej książki przeżyłam spore rozczarowanie. Kompletnie mi nie przypadła do gustu i miałam problem z jej ukończeniem. Niby powinno być ciekawie. Wokół autora kryminałów zaczynają się dziać dziwne rzeczy. W jego mieszkaniu pojawiają się przedmioty, których nie zakupił a on sam odnosi wrażenie, że jest obserwowany. Jego była żona znika w tajemniczych okolicznościach. Janusz pracuje nad nową powieścią a wydarzenia w realu zaczynają przypominać te z jego powieści.Obserwujemy nie tylko zmagania głównego bohatera, lecz także postaci stworzonej przez niego. I co ciekawsze, bardziej polubiłam bohatera książki stworzonej przez bohatera, niż samego bohatera:) Ale namieszałam:D W każdym razie Janusz nie przypadł mi do gustu, facet zupełnie pozbawiony kręgosłupa, egoista i pozbawiony empatii ojciec.Pomysł z książką w książce nie jest nowy, czytałam już kilka powieści, w których na jawie zaczynają rozgrywać się wydarzenia wymyślone przez bohatera. nie wiem co mi nie zagrało akurat w tej historii ale zupełnie nie mogłam się wciągnąć. Chyba za sprawą Janusza, który zupełnie pozbawiony jest charyzmy. Książka ciągnęła mi się bardzo i niestety nie wciągnęła mnie w swoją fabułę.

Opis z LC:
Czy łatwo pomylić fikcję z rzeczywistością? Janusz Krzyżanowski, autor kryminałów cieszących się umiarkowaną popularnością, jest przekonany, że bezbłędnie odróżnia realne od wymyślonego. Jednak gdy rozpoczyna prace nad nową powieścią i nagle staje się uczestnikiem niezwykłych zdarzeń, dochodzi do wniosku, że był w błędzie. Niepokój pisarza zmienia się w strach, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znika jego była żona, a on sam stwierdza, że ktoś go prześladuje. Zdesperowany, przytłoczony odpowiedzialnością za syna, który znalazł się pod jego opieką, nie umie odpowiedzieć na pytania o przyczynę i cel działań tajemniczego dręczyciela. Motywy sprawcy próbuje poznać także nadkomisarz Krzysztof Sobolewski, prowadzący śledztwo w sprawie zaginionej kobiety. Który z nich pierwszy dostrzeże granicę oddzielającą fabułę od prawdziwego życia? 

Kiedyś przeczytam

sobota, 7 maja 2016

"Pogrzebane życie" - Allen Eskens

Tytuł oryginału:The Life We Bury.
Wydawnictwo:Burda Książki
Tłumaczenie:Robert P. Lipski
    Rok wyd:2016
Stron:380
Kraj:Stany Zjednoczone
Joe Talbert, główny bohater "Pogrzebanego życia", to postać wykreowana perfekcyjnie. Młody człowiek, który postanowił wyrwać się z domu, by odizolować się od wiecznie pijanej matki i brata chorego na autyzm. Jego marzeniem było studiowanie, dlatego też już od wielu lat odkładał na ten cel pieniądze zarobione w barach, gdzie zatrudniał się jako bramkarz. Udręka życia z matką, która cierpi na chorobę dwubiegunową lecz jej nie leczy, pije, sprowadza facetów i okrada go z pieniędzy, stała się nie do wytrzymania. Joe pewnego dnia po prostu się spakował i wyszedł. Postanowił rozpocząć studia na Uniwersytecie Minnesota i żyć samotnie. Dręczy go co prawda tęsknota i troska o brata, lecz nie ma ani warunków, ani ochoty, by wziąć za niego odpowiedzialność.Jego spokojne życie zaczyna się zmieniać w momencie, kiedy postanawia, w ramach pracy zaliczeniowej, napisać biografię jednego z pensjonariuszy domu opieki. Carl Iverson umiera na raka. Gdyby nie choroba, nadal siedziałby w więzieniu, gdzie miał pozostać aż do śmierci. Carl bowiem został skazany za zgwałcenie i zamordowanie czternastoletniej córki sąsiadów. Nigdy się do tej zbrodni nie przyznał.
Joe ma nadzieję, że uda mu się skłonić mordercę do opowiedzenia swojej historii. Sprawa jednak wymyka mu się spod kontroli i prowadzi do niesamowitego odkrycia.