Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półka Oli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półka Oli. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 września 2015

"Czerwona królowa" - Victoria Aveyard

Tytuł oryginału:Red Queen
Wydawnictwo: Moondrive, Wydawnictwo Otwarte

Cykl:  Czerwona Królowa (tom 1)
    Rok wyd:2015
Stron:488
Kraj:Stany Zjednoczone
Dość długo się zbierałam do napisania recenzji tej książki. Dlaczego? Otóż z jednej strony książka mi się podobała, z drugiej natomiast czułam się, jakbym miała wielokrotne deja vu.

Akcja powieści toczy się w roku 320 Nowej Ery. Co się stało, że Stary Świat popadł w ruinę i zginął. Tego się akurat nie dowiedziałam, chociaż nie powiem, żeby mnie to nie interesowało. Nowy Świat jest dziwnym tworem. Podzielony na dwie rasy - Czerwonych i Srebrnych, przy czym Srebrni to ludzie obdarzeni niesamowitymi zdolnościami paranormalnymi. Srebrni żyją w pałacach, w miastach ogrodzonych murami, podzieleni na kasty w zależności od umiejętności. Władanie ogniem, wodą, myślą, żelazem...czego tam nie ma. Czerwoni natomiast żyją w osadach,w nędzy i biedzie, bez żadnych perspektyw. Ich jedynym celem jest służyć Srebrnym. Ponieważ Srebrni toczą między sobą wojny terytorialne, Czerwoni służą im za mięso armatnie. W wieku osiemnastu lat każdy Czerwony, który nie ma pracy u Srebrnych, zostaje powołany do wojska i wysłany na wojnę, z której najczęściej nie wraca. Taki los czeka zarówno chłopców, jak i dziewczęta. Myra, która niedługo przekroczy magiczny wiek, zdaje sobie sprawę, że czeka ją tylko jedno. Ponieważ jest bezużyteczna pozostając bez pracy, pomaga rodzinie kradnąc. Jest w tym naprawdę świetna. Wraz ze swoim przyjacielem z dzieciństwa potrafią wtopić się w tłum i porządnie zapełnić sakiewki. Pewnego dnia Myra jednak popełnia błąd, który okazuje się dla niej wybawieniem. Nagle zostaje zatrudniona w zamku króla i zwolniona z wojskowego obowiązku. Dzięki niezwykłemu przypadkowi odkrywa prawdę o sobie a całe jej życie się zmienia.

Trzeba przyznać, że autorka umie snuć opowieści. Książkę czyta się bardzo dobrze, sporo w niej opisów umożliwiających  zanurzenie się w wymyślony świat. Bohaterowie są dobrze wykreowani, akcja dość równa. Fabuła obfituje w dużą ilość opisów walk, jakie rozgrywają pomiędzy sobą Srebrni. Bardzo spektakularne i plastyczne opisy, dzięki czemu łatwo się poczuć jak obserwator zasiadający na trybunach areny. I pośród tego nasza bohaterka,niepasująca do żadnej z ras. Rozdarta pomiędzy tym, co powinna zrobić, a tym, co zrobiłaby kierując się sercem. Mamy oczywiście także wątek miłosny, chociaż nie jest on zbyt nachalny. Wszystko to czyta się przyjemnie, jednak podczas lektury towarzyszyło mi cały czas uczucie, że wszystko w książce jest wtórne. Trochę z jednej książki, trochę z innej. Na szczęście autorka naprawdę dobrze pisze, dlatego łatwo jest przymknąć na to oko.

Co możemy znaleźć w powieści? Miłość i rozdarcie, przyjaźń i lojalność, spisek i zdradę, walkę, odwagę i podstęp. Stratę i wielką rozpacz, nadzieję i rezygnację. Ogólnie książka mi się podobała, jest to całkiem sprawnie napisana młodzieżówka, mam jedynie nadzieję, że autorka uzupełni w następnej części braki w genezie tej historii.


Pod hasłem
Czytam fantastykę
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

poniedziałek, 2 lutego 2015

"Beta" - Rachel Cohn

"Doktor Lusardi uważa, że jestem najdoskonalszym egzemplarzem ze wszystkich beta, bez względu na wiek. Mój wygląd odpowiada obowiązującemu na Dominium kanonowi piękna, tak jak powinien mu odpowiadać wygląd wszystkich klonów. Według załączonej holograficznej broszurki moje wymiary są wzorcowe. Ładnie wyrzeźbione mięśnie sugerują, że moja Pierwsza była sportsmenką lub tancerką."
Tytuł oryginalny:Beta.
Wydawnictwo: Czarna Owca
    Rok wyd:2013
Cykl: Annex (tom 1)
Stron:316
Kraj:Stany Zjednoczone
Dominium. Raj na ziemi. Mieszkać mogą tutaj tylko wybrańcy. Najbogatsi, najbardziej zasłużeni. Sztuczna atmosfera wzbogacona w zdrowotny tlen. Woda o regulowanej temperaturze i wysokości fal. Wielkie rezydencje wyposażone we wszystko, czego dusza zapragnie. Brak jakichkolwiek zagrożeń. Brzmi bosko. Albo pachnie nudą.

Świat stworzony przez autorkę obejmuje praktycznie tą jedną wyspę. Dowiedziałam się, że wszystko dzieje się po wielkich Bitwach Morskich, chociaż nie mam pojęcia jak do nich doszło. Wiadomo, że świat nawiedziły powodzie, miasta powstają na pustyniach a życie poza wyspami jest ciężkie. Na Dominium nie można się dostać przez przypadek, nie ma szans na bezprawne wtargnięcie. Za to w znacznej odległości od wyspy istnieje szereg małych wysepek, niezamieszkanych, z których korzystają mieszkańcy kontynentu, by zbliżyć się do Dominium. Na jednej z wysepek znajduje się też podobno siedziba rebeliantów. A kim są rebelianci?

Wszystko jest pięknie i ładnie, jednak mieszkańcy Dominium mieli jeden problem - nie miał im kto usługiwać. Zatrudniani wcześniej ludzie nie spełniali swoich obowiązków, zatracając się w urokach wyspy. Mieszkańcy wyspy postanowili więc wykorzystać naukę i zaczęli korzystać z klonów. Na Dominium zaroiło się od pięknych mężczyzn i kobiet, wykorzystywanych do wszystkich prac.

Elizja, główna bohaterka i narratorka książki, powstała jako betanastolatka,  Jej idealny wygląd i grzeczne zachowanie od razu zwróciło uwagę żony gubernatora, która postanowiła nabyć klona dla swoich dzieci. Początkowy zachwyt Elizji tym, że została wybrana jako towarzyszka rodziny, po jakimś czasie zmienia się w niezadowolenie. Ten proces jednak trwa dość powoli, w czasie, kiedy Elizja zaczyna się samouświadamiać i nabierać cech ludzkich. Czy jest tak zwanym defektem? Klonem, który czuje się pokrzywdzony?

Tym właśnie są rebelianci. Klonami - defektami. Kimś, kto pomimo sztucznego stworzenia czuje się nie maszyną, lecz osobą. Do rebeliantów należą także ludzie, którzy walczą o prawa klonów. Czyżby na rajskiej wyspie zapowiadały się kłopoty?

Główna bohaterka jest dość dobrze skonstruowana. To zwykła dziewczyna stworzona, by służyć. I początkowo jej to wystarcza, jednak z czasem, gdy zaczyna odczuwać więcej niż powinna, zachodzi w niej przemiana z grzecznej dziewczynki w zbuntowaną nastolatkę, która musi ukrywać swe uczucia. Autorka nie omieszkała także wtrącić wątku romantycznego. Elizja ma wspomnienia swojej Pierwszej o chłopcu, którego kochała. Ma również swoje własne uczucia a te ciągną ją do Tahira, przystojnego syna najbogatszych ludzi świata.

Co do akcji w książce, to powiedziałabym, że jest mikra. Niewiele się tu dzieje, przez większą część książki poznajemy życie na wyspie i rozterki Elizji. Dopiero pod koniec akcja nabiera jako takiego tempa. Fabuła była dla mnie bardzo przewidywalna, praktycznie nic mnie w książce nie zaskoczyło oprócz końcowego zdania. Antyutopijny świat jest zarysowany bardzo pobieżnie, za mało otrzymałam wiadomości na temat wojen, jakie rzekomo się toczyły w przeszłości.

Pomysł na fabułę fajny, jednak jak dla mnie książka jest dość mdła i zwyczajnie nudna. Czułam się, jakbym czytała o życiu gwiazd, zblazowanych, znudzonych swym bogactwem ludzi, którzy zatracili zdolność do szczerych uczuć a jedynym ich zmartwieniem jest kolor lakieru na paznokciach. O innych klonach nie dowiadujemy się zbyt wiele, zatem Elizja i jej obserwacje są jedynym źródłem informacji. A ona zbyt wielu informacji nie posiada;p

"Beta" to książka typowo młodzieżowa, dość delikatna, bez większej przemocy, pokazująca, że każdy ma uczucia, nawet stworzone przez człowieka "bezduszne" klony, a bogactwo nie zawsze czyni ludzi szczęśliwymi. Zabrakło mi w książce tzw. pazura. Nie zniechęcam, nie zachęcam, bo książka nie była adresowana do mnie (starowinki) tylko do młodych ludzi, którzy być może odbiorą tę książkę zupełnie inaczej:)

Czytam fantastykę
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska
Grunt to okładka 

środa, 5 listopada 2014

"Dziewczyna, którą kochały pioruny" - Jennifer Bosworth

"Susze i pożary na Środkowym Zachodzie zniszczyły prawie pół miliona hektarów ziem uprawnych, czego wynikiem były braki żywności w całym kraju. Seria nietypowych dla tej pory roku huraganów przeorała rejon Zatoki Meksykańskiej, zabijając tysiące ludzi i wykańczając rybołówstwo. Wściekłe tornada pojawiły się w stanach, w których nie miały prawa zaistnieć, i zmiatały całe społeczności. Na dodatek USA były zaangażowane w tyle wojen, że nie chciało mi się ich wszystkich pamiętać, i nasze siły militarne były rozproszone po innych kontynentach."

Wydawnictwo:Amber
Rok wyd:2013
Stron:318
Kraj:Stany Zjednoczone

 Stany Zjednoczone nawiedziły przerażające zjawiska pogodowe. Nie ominęły także Los Angeles, które zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi wywołane gigantyczną burzą. Centrum miasta obróciło się w gruzy poprzecinane głębokimi rowami. Ludzie, którzy przeżyli trzęsienie cierpią głód i choroby. Plaża zamieniła się w pole biwakowe, ludzie pozbawieni domów mieszkają w namiotach, gotują przy ogniskach. Tylko niektórzy mieli na tyle szczęścia, by zachować dach nad głową, a wśród nich znajduje się główna bohaterka tej opowieści.
Mia jest osiemnastoletnią dziewczyną, która kocha uczucie porażenia piorunem. Piorun uderzył w nią już wiele razy, zostawiając na jej ciele swoje znaki. Mia, mając w sobie Iskrę, ściąga na siebie pioruny, które zostawiają w niej część siebie. Dzięki temu dziewczyna ma ogromną moc, której nie potrafi kontrolować. I dzięki temu także staje się obiektem zainteresowania dwóch zwalczających się frakcji.  Wyznawcy przewodzeni przez Proroka wierzą, że za trzy dni nastąpi koniec świata spowodowany największą burzą w historii a oni, jako jedyni, zostaną zbawieni. Tropiciele z kolei gromadzą w swoich szeregach ludzi z Iskrą. Wierzą, że mogą powstrzymać Proroka przed zabiciem setek ludzi. Obie frakcje pragną pozyskać w swoje szeregi dziewczynę, która może, w połączeniu z ich mocą,  wywołać burzę nad burzami. A Mia nie chce należeć do żadnej z nich. Chce opiekować się matką, która nie może dojść do siebie po trzęsieniu, oraz o dwa lata młodszym bratem. Jednak trzymanie się od zdarzeń z daleka nie jest możliwe. Zwłaszcza w momencie, kiedy pojawia się Jeremi, chłopak mający wizję. Chłopak chcący ją zabić. Chłopak chcący ją chronić.
Tyle, jeśli chodzi o fabułę. Teraz wykonanie. Niestety muszę powiedzieć, że świat stworzony przez autorkę zupełnie nie trzyma się kupy. Ludzie głodują, lecz Mia nie oszczędza na paliwie. Skąd je w ogóle ma?  Ludzie umierają na choroby "potrzęsienne" a młodzież w najlepsze urządza imprezy na rumowisku. Mają alkohol, narkotyki, prąd. Istny odjazd. Mia wraz z bratem zaczyna z powrotem uczęszczać do szkoły tylko po to, by dostać racje żywnościowe, ale co chwilę czytam, że Mii odeszła ochota na lunch.
Język powieści jest prosty i czyta się ją lekko i szybko, chociaż średnio przyjemnie. Akcja jest raczej powolna, dopiero sam koniec książki posiada jako taką dynamikę. Bohaterowie, oprócz Mii, są słabo zarysowani, nie mamy szansy się o nich zbyt wiele dowiedzieć.

Książkę przeczytałam, bo z zasady kończę to, co zaczęłam. Jednak lekturę uważam za niezbyt udaną i jeśliby nawet istniała jakaś kontynuacja, to raczej po nią nie sięgnę.  Staram się przeważnie nie oceniać źle książek dla młodzieży, bo jak kiedyś pisałam, nie jestem młodzieżą i nie do mnie skierowana jest ta historia. Tutaj nie mogłam się powstrzymać, gdyż nie jest to kwestia naiwności bohaterów, którzy mogą być naiwni, młodość ma swoje prawa, ale jest to kwestia spójności całego stworzonego w powieści świata. Młody odbiorca też ma prawo do porządnie wykreowanej historii, w której wszystko trzyma się kupy.

Napisane dla:
Zapraszam


Czytam fantastykę
Z literą w tle
Gra w kolory
Czytam literaturę amerykańską

środa, 15 października 2014

"Angelfall" - Susan Ee

"Ulice są puste, jeśli nie liczyć porzuconych samochodów trasujących wszystkie pasy. W przygasających promieniach słońca beton i stal spłowiały, przybierając jednolity szarawy odcień.
Dzień należy do uchodźców i gangów, w nocy wszyscy wracają do kryjówek i do świtu znikają z ulic. Ludzie boją się istot nadprzyrodzonych. Wszyscy śmiertelnicy - drapieżcy i ofiary - ulegają pierwotnym lękom i kryją się przed ciemnościami. W nowym świecie nocą zawładnęły istoty, których obawiają się nawet najgroźniejsze gangi."
Tytuł oryginału: Angelfall
Wydawnictwo:Filia
Cykl:Opowieść Penryn o końcu świata (tom 1)
Rok wyd:2013
Stron:308
Kraj:Stany Zjednoczone




Stany Zjednoczone, czasy współczesne, kilka miesięcy po ataku.
Świat, jaki znamy, już nie istnieje. Część budynków leży w gruzach, część stoi pusta. Ulice zastawione są porzuconymi samochodami, na chodnikach poniewierają się telefony komórkowe. Dostęp do prądu jest ograniczony, nie działają żadne służby porządkowe. Ocalałe resztki ludności chowają się w opuszczonych budynkach, robiąc szybkie wypady w poszukiwaniu żywności i opału. Na ulicach grasują gangi, mordujące ocalałych. W nocy nikt nie waży się wyjść poza swoją kryjówkę. Bowiem w nocy na ludzi polują najeźdźcy.

W jednym z budynków ukrywa się siedemnastoletnia Penryn, wraz z młodszą siostrą i matką. Jej życie od zawsze było trudne, lecz teraz dziewczyna jest na skraju wyczerpania. Jej matka choruje na schizofrenię, przez co jej zachowanie jest nieprzewidywalne. Młodsza siostra, Paige, jest niepełnosprawna i porusza się na wózku inwalidzkim. Nie ma szans, by poradziła sobie sama. Tak więc Penryn na swoich barkach dźwiga ciężar opieki nad dwoma zależnymi od jej pomysłowości osobami. Pomysł z poszukiwaniami lepszego miejsca do zamieszkania wydaje się dziewczynie dobry do czasu, kiedy nocną porą znajdują się na zewnątrz budynku. Tu nie jest bezpiecznie.I faktycznie ta wyprawa kończy się katastrofą. Paige zostaje porwana, jej matka ucieka nie wiadomo dokąd a Penryn pozostaje jedynie uratowanie wroga, by z jego pomocą odzyskać siostrę.

Na ziemię zstąpiły Anioły. Lecz nie po to, by chronić, lecz by unicestwić. Nie są to anioły dobre, delikatne, pomocne. Są to istoty potężne, okrutne i bezwzględne. Władające anielskimi mieczami, z nadnaturalną mocą i wytrenowanymi ciałami, potrafiące atakować z nieba bez ostrzeżenia, są dla ludzi nie do pokonania. Istoty, które od wieków kojarzyły się ludziom z bezpieczeństwem, okazały się istotami wykonującymi rozkazy bez zastanowienia, bez sumienia, bez emocji. Są piękne. Są przerażające. Są Aniołami.

Penryn to postać bardzo starannie wykreowana. Młoda dziewczyna, obarczona ogromną odpowiedzialnością, gotowa zrobić wszystko, by chronić swoją rodzinę. Odpowiedzialna, lojalna, wrażliwa, odważna. Dzięki znajomości sztuk walki nie daje sobie w kaszę dmuchać. Nie załamują jej przeciwności, niepowodzenia, niebezpieczeństwa. Miłość do siostry sprawia, że Penryn brnie do przodu, nie zważając na nic. Jej towarzysz podróży, anioł pozbawiony skrzydeł, Raffie, jest istotą prawie, że doskonałą. Piękna twarz, mocne ciało, silna osobowość. Oschły i zgryźliwy, jednocześnie sprawuje nad Penryn opiekę, o jaką dziewczyna nie zabiega, lecz którą docenia. Z czasem zaczyn ich łączyć specyficzna więź, lecz bez obawy, nie jest to następny, przewidywalny romans. Bardzo ciekawą postacią w książce jest matka Penryn. Mimo, że jest postacią drugoplanową, jej obecność za każdym razem wprawia w niepokój.

Powieść napisana jest w pierwszej osobie, dzięki czemu łatwiej nam się wczuć w życie Penryn. Język jest prosty, lecz nie prostacki. Dialogi bardzo często zabawne. Opisy plastyczne, akcja spójna, fabuła oryginalna. Bohaterowie różnorodni i wzbudzający konkretne uczucia. Jako, że jest to książka w zasadzie przeznaczona dla młodzieży, byłam ogromnie zdziwiona drastycznością niektórych scen. Końcówka książki naprawdę mocna, krwawa i przerażająca. 

Książka niesamowicie wciąga, a że jest w miarę cienka, można ją przeczytać za jednym podejściem. I właściwie, kiedy się już zacznie, to nie ma innej możliwości:) Połączenie postapokalipsy, urban fantasy, grozy i paranormal romanse ( w bardzo delikatnym, wręcz ukrytym stopniu ) sprawia, że fabuła jest nieprzewidywalna i zaskakuje co chwilę nowymi elementami.

Nietuzinkowa, wciągająca, zaskakująco dobra historia, którą koniecznie muszę poznać do końca. Polecam.

Napisane dla
Zapraszam


czwartek, 25 września 2014

"Partials. Częściowcy" - Dan Wells

"Brooklyn zaskoczył Kirę licznymi wieżowcami. Manhattan zszokował ją, bo nagle owe wieżowce wydały się małe. Wyspa Manhattan była górą z metalu i betonu tak wysoką, że zdawała się podtrzymywać chmury. U jej podstawy ciągnął się dywan zieleni - parki, drzewa, trawniki, które dawno wykroczyły poza swe granice i zagarnęły chodniki i jezdnie. "




Tytuł oryginalny:Partials
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wyd:2012
Stron:415
Tom I
Kraj:Stany Zjednoczone







Wyspa Long Island, miejscowość East Meadow. Najmłodszy obywatel - 14 lat. Liczba ocalałej ludności - ok. 40 tys. Czas akcji: 11 lat po zagładzie.
W czasie zagłady Kira miała pięć lat. Niewiele pamięta ze starego świata, jedynie postać ojca i urywkowe migawki ze swego dziecięcego życia. Jako jedna z nielicznych odpornych osób przeżyła zarazę, stając się tzw. dzieckiem zarazy. Teraz ma szesnaście lat i pracuje w szpitalu, przy badaniach nad wirusem RM, którego w żaden sposób nie daje się zneutralizować. Wciąż umierają nowo narodzone dzieci. Wciąż kolejne matki przechodzą przez dramat, by za kilka miesięcy powtórzyć scenariusz. W świecie Kiry istnieje bowiem nakaz rodzenia dzieci. Każda dziewczyna, która ukończy osiemnaście lat ma obowiązek zajścia w ciążę. Kira coraz trudniej znosi śmierć noworodków, jako idealistka, nie może się pogodzić z tym, że w żaden sposób nie może pomóc. Kiedy w ciążę zachodzi jej najlepsza przyjaciółka, Kira jest załamana. Postanawia, że jakimś cudem uratuje jej dziecko a przy okazji ocali całą ludzkość.

Wydawałoby się, że przy tak małej liczbie ludzi, wśród nich będzie panował pokój. Nic bardziej mylnego. Większość ocalałych zamieszkała w miejscowości East Meadow, część ludzi natomiast postanowiła żyć w miejscach nie podlegających rządom miasta, na małych farmach. W samym mieście rządzonym przez Radę Senatorów również pojawiają się niesnaski. grasują buntownicy,zwani Głosem, którzy nie godzą się z panującymi Senatorami. Przede wszystkim nie podoba im się Ustawa Nadziei, zmuszająca młode dziewczyny do przymusowego rozrodu. Kiedy rozchodzą się pogłoski o planowanym obniżeniu wieku dziewcząt, niezadowolenie ludzi wzrasta. Zwyczajnym obywatelom zagrażają więc ciągłe napaści buntowników, z każdym umarłym noworodkiem gaśnie nadzieja na uratowanie ludzkości, a gdzieś tam, za wodą żyją Częściowcy, którzy są winni wszystkiemu, co ich spotkało.

Kim są Częściowcy? To oczywiście twór ludzki, który obrócił się przeciwko swemu stwórcy. Zostali powołani do życia przez firmę genetyczną. Ich zadaniem było wygranie wojny z Chinami. Dzięki genetycznemu ulepszeniu są silniejsi, sprawniejsi, wytrzymali na ból, ich rany same się goją, potrafią porozumiewać się poprzez feromony. Są bronią doskonała, którą stworzyli ludzie, by unicestwić innych ludzi. Częściowcy wyglądają jak zwykli ludzie, lecz nimi nie są. Zostali jednak niedocenieni. Mają swoje uczucia. I to te uczucia w pewnym momencie kazały im się zbuntować przeciwko człowiekowi. Dlaczego nie dobili reszty ludzi zamieszkujących małą wyspę?

Prawdziwa akcja w książce rozpoczyna się w momencie, kiedy Kira wpada na pomysł, by schwytać jednego z Częściowców i zbadać jego fizjonomię. Uważa ona, że to w ich organizmie znajduje się rozwiązanie zagadki wirusa dziesiątkującego dzieci. Wraz z przyjaciółmi wyrusza na niebezpieczne tereny Częściowców, stając się jednocześnie przestępcą w swoim świecie.

Kira to młoda dziewczyna, która musiała dojrzeć zbyt szybko. Przepełniona jest idealizmem, pragnieniem naprawiania świata, ratowania ludzkości i utrzymaniem pokoju. Wierzy, że uda jej się znaleźć lekarstwo, zanim narodzi się dziecko przyjaciółki. Jest szczera, lojalna, odważna a przy tym kompletnie nie mam pojęcia jak wygląda. Jedyne co wiadomo to fakt, że ma hinduskie pochodzenie. Kira ma chłopaka, Marcusa, z którym jest związana od lat szkolnych, kilka bardzo dobrych przyjaciółek i nianię, która zastępowała grupce dziewczynek rodzinę. Marcus wydawał mi się do pewnego momentu facetem bez "jaj", jednak później przekonał mnie do siebie. Najbardziej wśród bohaterów przypadł mi do gustu Samm, Częściowiec złapany przez Kirę. Postaci w książce są zarysowane dość pobieżnie, nie dowiadujemy się o nich zbyt wiele, zwłaszcza o ich wyglądzie czy przeszłości. nie przeszkadzało mi to jednak. Świat wykreowany przez autora jest bardzo realistyczny, dobrze odzwierciedlony, zwłaszcza ludzie sprawujący rządy. Nic się nie zmieniło. Żądza władzy, matactwa, konspiracja, spiski, kontrola, kłamstwa na każdym kroku. Wypisz, wymaluj, nasz rząd:)

Powieść Dana Wellsa czytało mi się bardzo dobrze. Podzielona na trzy części pozwala się zorientować w czasie, każda z części dotyczy innego etapu działań. Język przystępny i lekki, opisy dokładne, bohaterowie różnorodni i ciekawi. Zostałam wciągnięta w wir wydarzeń dokumentnie i kibicowałam bohaterom w każdej chwili. Nie brakuje tu scen walki, zwrotów akcji, minimalnie jest zarysowany wątek miłosny, co bardzo mi odpowiadało. Świat wymyślony przez autora zaintrygował mnie na tyle, że na pewno sięgnę po część drugą.

Napisane dla
Zapraszam.


Gra w kolory
Czytam opasłe tomiska
Czytam fantastykę
Czytam literaturę amerykańską

wtorek, 15 lipca 2014

"Mroczne umysły" - Alexandra Bracken

"Wyobraź sobie, że ktoś sięga ręką do twojej klatki piersiowej, przebija się przez kości, krew i wnętrzności, a następnie z całej siły zaciska palce na rdzeniu kręgowym. Teraz wyobraź sobie, że ten ktoś zaczyna tobą potrząsać z taką siła, że ziemia usuwa ci się spod nóg. Wyobraź sobie, że po tym wszystkim nie masz pojęcia, czy myśli, które masz w głowie, należą do ciebie, czy są mimowolną pamiątką z czyjegoś umysłu. Wyobraź sobie poczucie winy, jakie rodzi się w twoim sercu, kiedy zdasz sobie sprawę, że poznałeś czyjeś najgłębsze, najmroczniejsze tajemnice i lęki. Wyobraź sobie, że następnego ranka musisz spojrzeć mu w oczy i udawać, że nie masz pojęcia o razach wymierzanych komuś przez ojca, o różowej sukience, którą jedna z dziewcząt miała na sobie na przyjęciu z okazji piątych urodzin, o fantazjach, które ktoś z nich snuje na temat jakiegoś chłopaka czy dziewczyny, ani o zwierzętach z sąsiedztwa, które zabijali dla zabawy."


Tytuł oryginalny: The Darkest Minds
Wydawnictwo: Otwarte
tom I
Rok wyd:2014
Stron:448
Kraj:Stany Zjednoczone
Ruby ma szesnaście lat i od sześciu przebywa w obozie dla dzieci zarażonych chorobą OMNI. Obozy, które miały pomagać dzieciom w powrocie do zdrowia, bardziej przypominają obozy koncentracyjne. Baraki, ogrodzenie, strażnicy, przymusowa praca, prześladowania, karanie za najlżejsze przewinienia.  Jednak w opinii społeczeństwa dzieci są pod dobrą opieką. 
W świecie Ruby dzieci są dla dorosłych śmiertelnym zagrożeniem, więc rodzice oddają swoje dzieci do obozów. Choroba rozwija się u dzieci  w wieku około dziesięciu lat i sprawia, że albo umierają, albo nabywają zdolności paranormalnych. Właśnie przez wzgląd za te zdolności, dzieciaki są podzielone według kolorów na pięć grup: niebiescy, zieloni, żółci, pomarańczowi i czerwoni.  Ruby trafiła do obozu jako zielona, chociaż tak naprawdę jest pomarańczowa. Ma dar wpływania na ludzki umysł, potrafi wedrzeć się do środka, odczytać wszystkie myśli, wpłynąć na decyzje a nawet wymazać przeszłość. Dzięki tym umiejętnościom nakłoniła badającego ją lekarza, by zakwalifikował ją jako zieloną. Najgorszy bowiem los spotyka dzieci z największymi umiejętnościami, nikt nie wie, co się z tymi dziećmi stało. 
Ruby nie lubi swoich umiejętności, boi się ich i uważa się za potwora. Jest zwykła dziewczyną, ani zbyt piękną, ani zbyt mądrą, jednak posiada coś takiego jak sumienie. Nie potrafi wykorzystywać swoich zdolności dla zdobycia osobistych korzyści, nie potrafi ich również kontrolować. Kiedy więc przy pomocy Ligi Dzieci, organizacji mającej niby pomagać dzieciom w odzyskaniu wolności, udaje jej się uciec z obozu, jej celem staje się odnalezienie jedynego pomarańczowego, o którym wie, że żyje na wolności.
Wraz z nowo poznanymi znajomymi, Liamem, Pulpetem i Zu, postanawiają odnaleźć Uciekiniera. Kim jest obrośnięty sławą Uciekinier, który pomaga dzieciakom odnaleźć swoje rodziny i stworzył dla nich miejsce, w którym mogą bezpiecznie mieszkać?
Ich droga do Uciekiniera usłana jest różnymi przygodami, w między czasie nawiążą się nowe przyjaźnie, narodzi się zalążek uczucia, lojalność zostanie poddana próbie a ktoś, kto nie wykazywał się odwagą, okaże się człowiekiem zdolnym do wielkich poświęceń.

Książkę czyta się błyskawicznie. Fabuła jest ciekawa, natomiast mam trochę zastrzeżeń co do wiadomości, a raczej do ich braku, na temat opisywanego świata. Braki w doinformowaniu sprawiają, że dość trudno się odnaleźć w tamtym świecie. Nie wiadomo dlaczego. Nie wiadomo jak. Brak wielu podstawowych informacji, które mam nadzieję znaleźć w następnej części. Na pewno po nią sięgnę, bo książka kończy się tak, że po prostu trzeba się dowiedzieć, co dalej:)
O czym ta książka? O lojalności, zagubieniu, nadziei, miłości, poszukiwaniach samego siebie, żądzy władzy. Ciekawie napisana powieść dla młodzieży, w której odnajdzie się również starszy czytelnik. 

czwartek, 22 maja 2014

Spętani przez Bogów" - Josephine Angelini

"Gdzieś w straszliwej czarnej dziurze słyszała, jak zaślepieni gniewem Kreon i Hektor okładają się nawzajem. Co robić? Tak bardzo się bała dezorientującej nicości, że nie potrafiła się zmusić, żeby w nią wejść. Zawołała Hektora i zacisnęła pięści. Jej dłonie zaczęły świecić czystą, błękitnobiałą elektrycznością. I wtedy coś przyszło jej do głowy."




Wydawnictwo: Amber
Rok wyd: 2011
Stron:398
Tom I
Kraj:Stany Zjednoczone
Helena ma siedemnaście lat, mieszka wraz z ojcem na małej wyspie, gdzie uczęszcza do liceum i marzy o wyjeździe. Jest dziewczyną, która nie lubi rzucać się w oczy, co nie bardzo jej wychodzi, gdyż jest wysoka, silna i piękna. By zlać się z tłumem chodzi zgarbiona, zasłania twarz włosami, biega wolniej niż by mogła. Sama czuje, że jest inna, nie wie tylko, na czym ta inność polega. Jej najlepszą przyjaciółką jest Claire, mała Azjatka przezywana Chichotą. Znają się od dziecka, więc Claire nie raz miała okazję zauważyć inność swej przyjaciółki, jednak rozsądnie nic jej o tym nie mówiła, by nie denerwować Heleny. Nowy rok szkolny zapowiadał się na zwyczajną nudę, jednak rozproszyło ją przybycie na wyspę rodziny Delosów. 
Zachowująca się do tej pory niezwykle spokojnie i ugodowo Helena, nagle, na widok Lucasa Delosa, rzuca się na chłopaka z morderczą furią, której sama nie rozumie. Na samą myśl o członkach tej rodziny, a zwłaszcza Lucasa, ogarnia ją nieopanowana nienawiść. Nawiedzają ją sny o jałowej krainie, a w dzień widuje trzy dziwne kobiety, które pobudzają jej nienawiść.
Nietrudno się domyślić, że w końcu Helena nawiąże kontakt z rodziną Delosów, zakocha się w Lucasie i, że będzie to nieszczęśliwa miłość. Helena wreszcie dowie się kim jest, nauczy się używać swoich mocy i stanie do walki o życie swoje i najbliższych.

Podobnie jak większości czytelników, bardzo spodobał mi się wątek mitologiczny. W zalewie wampirów, wilkołaków i elfów, jest to z pewnością coś ciekawego. Druga rzecz, to brak trójkąta miłosnego. Strasznie mnie to męczy w tego typu książkach, na szczęście tutaj mamy tylko Helenę i Lucasa, którzy oczywiście napotykają na wiele przeszkód, lecz żadną z nich nie jest jakiś ciemny charakter płci męskiej:)
Co do bohaterów, to najbardziej polubiłam Claire, która mimo niskiego wzrostu, ma twardy charakter, cięty język i odznacza się niezwykłą lojalnością. Po Claire ustawiłabym Hektora. Trudny, nieokiełznany, oddany całkowicie sprawom rodziny. Gdybym miała wybierać partnera do trójkąta, to stawiałabym na niego. Lucas nie wzbudził jakiś wielkich emocji, może dlatego, że jest praktycznie pozbawiony wad,  a Helena to niezwykła dziewczyna, która chce być zwyczajna.

Stylowi autorki nic zarzucić nie mogę, czyta się szybko i przyjemnie a historia Heleny, uwikłanej w wojnę Domów, wciąga i rozbudza ciekawość. Pojawienie się matki Heleny, która jest postacią niejednoznaczną, przyspiesza akcję i wnosi elementy zaskoczenia. Bardzo fajna młodzieżówka, którą nie znudzą się również starsi czytelnicy.

piątek, 18 kwietnia 2014

"Dotyk Julii" - Tahereh Mafi

"Nigdy w życiu nie bałam się bardziej o obcego człowieka.
Delalieu znowu mówi:
- Szeregowy Fletcher został przyłapany na ziemiach nieuregulowanych, gdy bratał się z cywilami podejrzanymi o działalność wywrotową. Ukradł jedzenie i zaopatrzenie z magazynów przeznaczonych na potrzeby mieszkańców Sektora 45. Nie wiadomo, czy zdradził tajne informacje.
Warner opuszcza wzrok na piernikowego ludzika.
- Czy zaprzeczasz tym oskarżeniom, żołnierzu?
Nozdrza Fletchera falują. Jego szczęki się zaciskają. Jego głos się załamuje, kiedy mówi.
- Nie.
Warner kiwa głową. Bierze krótki oddech.Oblizuje wargi.

I strzela mu w czoło."
Julię poznajemy, kiedy od wielu miesięcy siedzi zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Nie jest to jednak zwykły zakład. Nie ma tu lekarzy ani pielęgniarek. Nie ma tu nikogo. Siedzi zamknięta w jednym pomieszczeniu, raz dziennie dostaje coś, co przypomina posiłek, wieczorem, po ciemku, ma parę minut na skorzystanie z prysznica.. Nie widuje ludzi. Z nikim nie rozmawia. Choć od dawna wyklęta przez najbliższych i znajomych, czuje, że w tej samotności oszaleje. Czemu tu siedzi? Julia ma dar. Jej dotyk zabija. Przez całe dzieciństwo była odizolowana od rówieśników. Wszyscy się jej bali. Rodzice jej nie przytulali.. Żyła wśród ludzi, lecz obok nich. I żyła by tak nadal. gdyby nie wypadek, który sprawił, że została zamknięta.
Julia to przejmująco smutna istota. Łaknie dotyku, miłości, przyjaźni. Cierpi i uważa swój dar za przekleństwo. W swoim życiu miała tylko jednego sprzymierzeńca. Chłopca, który miał równie nieciekawe życie, i choć nie posiadał żadnego daru, był samotny, upokarzany i nieszczęśliwy. Choć ze sobą nie rozmawiali, Julia zawsze czuła jego obecność, jego nie rzucającą się w oczy ochronę. Dlatego też przeżyła ogromny szok, gdy pewnego dnia do jej celi w charakterze więźnia trafia właśnie Adam. Nie widzieli się od trzech lat. oboje bardzo się zmienili. Lecz Julia nie miała problemu z rozpoznaniem jego przejmująco niebieskich oczu. Czy i on ją pamięta?
W świecie poza murami zakładu nie ma już normalnego życia. Ludzie żyją pod dyktatem Komitetu Odnowy. Głodują. Jest coraz mniej zwierząt, coraz mniej zieleni. Ozon zabija planetę. Komitet rządzi żelazną ręką, zabijając z byle powodu. Żołnierze patrolują miasta. Dystryktem, w którym znajduje się Julia rządzi Warner. I to on postanawia wykorzystać dar dziewczyny, by zawładnąć światem. Jednak nic nie idzie po jego myśli.

Muszę przyznać, że książka, jak na literaturę młodzieżową, niezwykle mną zawładnęła. Znacznie się różni od wszechobecnych romansów paranormalnych, i choć tutaj też występuje wątek miłosny, nawet chyba jest wątkiem wiodącym, to zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Sposób narracji niesamowicie realistycznie oddaje uczucia targające młodą dziewczyną i pozwala na dogłębne poznanie charakteru Julii. Świetna kreacja bohaterów, wciągająca fabuła i nietypowa narracja sprawiają, że jest to książka inna od wszystkich. Czytałam ją ciągiem i byłam wkurzona, kiedy musiałam przerwać lekturę. To chyba oznacza, że mi się podobała:)
Do czego mogłabym się przyczepić, to końcówka książki, która szczerze mówiąc mnie trochę rozczarowała. Nie będę zdradzała dlaczego, powiem tylko, że od razu przyszedł mi na myśl tytuł jednego filmu. Ale to przy samej końcówce. Zobaczymy, co autorka zaserwuje w drugiej części.

Cała książka jest jednak godna polecenia. Lektura wciąga, zaciekawia, zaskakuje. Bohaterowie budzą emocje a akcja przyspiesza ze strony na stronę. Pierwszoplanowa, bardzo emocjonalna narracja pozwala wejść do świata Julii i poczuć to, co czuje ona.  Jak dla mnie bardzo fajna powieść i na pewno sięgnę po kontynuację.

Czytam fantastykę
Fantastyczna dwunastka
Czytam literaturę amerykańską
Czytam opasłe tomiska -tom 1-330 stron
Pod hasłem - 330 stron


Przy okazji zbliżających się Świąt, chciałabym Wam życzyć spokoju ducha,  radości z czasu spędzonego w gronie rodzinnym, wytchnienia od codziennej gonitwy, i chwil poświęconych tym, których kochacie.

Chrystusie...

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...

I taką wielką żałobą,
Będę sie żalił przed tobą,
Chrystusie...

Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...

Julian Tuwim
Tradycyjnie życzę zdrowych, spokojnych Świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa.


niedziela, 9 marca 2014

"Trylogia czasu I: Czerwień rubinu" - Kerstin Gier

"Kroniki Strażników
24 czerwca 1912 roku
Słonecznie, 23 stopnie w cieniu

Lady Tilney stawia się punktualnie o dziewiątej do elapsji.
Ruch w śródmieściu zostaje zakłócony przez marsz protestacyjny oszalałych bab, które żądają praw wyborczych dla kobiet.
Szybciej założymy kolonie na Księżycu, niż kobiety otrzymają prawa wyborcze. Poza tym żadnych szczególnych wydarzeń.

Raport: Frank Mine, Krąg Wewnętrzny"

Gwendolyn to szesnastolatka, która niczym szczególnym się nie wyróżnia.  Nie jest przebojowa, nosi aparat na zębach, posiada jedną prawdziwą przyjaciółkę i jest dość niezdarna. Mieszka wraz z matką i dwójką rodzeństwa w wielkim domu swojej babci. W tym samym domu mieszka również Charlotta, jej rówieśnica, wraz z matką. Dziwna jest to rodzina, bowiem co pewien czas rodzi się w niej dziecko z genem, pozwalającym podróżować w czasie. Poza tym członkowie rodziny mają różne wizje ( ciotka Gwen ) oraz widują duchy (sama Gwen).  Za posiadaczkę owego wyjątkowego genu rodzina oraz tajne stowarzyszenie Strażników do tej pory uważało Charlottę. I to ona przez całe dzieciństwo była przygotowywana do momentu, w którym gen się uaktywni. Uczono jej różnych języków, szermierki, dawnych obyczajów i historii. Jednak jak łatwo się domyślić, to nie Charlotta odziedziczyła ów gen, tylko Gwen, która do przenoszenia się w czasie nie została przygotowana wcale. A jednak to ona, wraz z podróżującym już od dwóch lat Gideonem, będzie musiała wypełnić misję.

Wraz z dwójką bohaterów rozpoczynamy podróż po Anglii począwszy od XVIII wieku a skończywszy na czasach przedwojennych XX wieku. Sekrety, magia, tajemnicza machina pozwalająca na kontrolowane podróżowanie w czasie, walki szermiercze, zazdrość, zaczątki miłości, ucieczki.  Czytając książkę czuć, że autorka dopiero się rozkręca i jak przystało na pierwszy tom serii, mamy tu dopiero wprowadzenie i zaczątek akcji. Główni bohaterowie wzbudzili we mnie raczej rozbawienie, w pozytywnym sensie. Gwen to nieporadna młoda dziewczyna, usiłująca pozować na dojrzałą, lecz zdająca sobie sprawę z tego, że taką nie jest. Gideon to przystojniak wyglądający na bufona, który odkrywa, że woli jednak dziewczyny nieprzytakujące mu przy każdym słowie.
Akcja książki jest dość szybka, sporo się dzieje i sporo wiadomości do wchłonięcia. Styl lekki, czcionka spora, rozdziały krótkie, poprzedzielane raportami Strażników. Czyta się bardzo szybko. Typowo młodzieżowa książka, której zadaniem jest dać chwilę relaksu, bo nauk z niej czerpać raczej nie można.
Wątek miłosny dopiero się klaruje pod sam koniec tego tomu, więc przypuszczam, że w drugim nastąpi erupcja wielkiej miłości. I tego się właśnie obawiam. Sama historia jest jeszcze w miarę fajna i wciągająca, ale przy rozbudowanym wątku miłosnym dla mnie będzie zapewne nie do strawienia. Choć dla innych może być z kolei dużym plusem. 
Jako, że jest to książka skierowana do młodszych ode mnie czytelników, nie będę jej oceniać, zachęcać czy odradzać. Dla mnie, jako dorosłej osoby w wieku średnim, była to dość zabawna i przyjemna chwila rozrywki, choć jeszcze nie wiem, czy będę kontynuowała tą przygodę.

piątek, 31 stycznia 2014

"7 razy dziś"- Lauren Oliver

"Okazuje się, że tyle rzeczy jest pięknych, jeśli bliżej im się przyjrzeć."

Zanim zaczęłam czytać tę książkę, zastanawiałam się dość długo, czy aby nie jestem na nią za stara. W końcu książka jest przeznaczona głównie dla nastolatek, a ja już dawno przekroczyłam tą granicę:) Jednak teraz moja córka jest nastolatką, problem w jakiś tam sposób może mnie dotyczyć, więc się skusiłam. No i byłam zaciekawiona tym powtarzającym się dniem. Myślałam, że może być dość nudno. Na szczęście nie było.
Książka opowiada historię siedemnastoletniej uczennicy czwartej klasy amerykańskiego liceum. Sam Kingston jest osobą należącą do uprzywilejowanej grupy dziewcząt, przez innych uczniów uważanych za bożyszcza tłumów. Sam, Elody, Lindsay i Ally. To one wyznaczają w szkole trendy, to im trzeba wszystko wybaczyć, to one mogą sprawić, że licealne życie dla kogoś będzie piekłem. To typ dziewczyn, których nie trawię. Jak w skrytości myślą o nich inni: prawdziwe suki. Jednak za takim a nie innym zachowaniem najważniejszej z nich-Lindsay- kryją się pewne zdarzenia. Reszta podąża na fali za liderką, chcąc być popularnymi. Nie zawsze postępują w zgodzie ze swoim sumieniem, jednak skrupuły szybko chowają do szuflady. Czy są szczęśliwe? Czy popularność jest warta każdej ceny? Sam ma więc swoje ukochane przyjaciółki, popularność, chłopaka, o którym marzą wszystkie licealistki i kochającą rodzinę, której nie zauważa. Jedna pewnego dnia to wszystko się kończy. Sam ginie w wypadku samochodowym. I budzi się następnego dnia, który okazuje się dniem wczorajszym. Czy powtarzające się przez siedem dni przebudzenie sprawi, że ta młoda dziewczyna się zmieni? Czy Sam zrozumie, co naprawdę liczy się w życiu?

Nie spodziewałam się, że książka tak mi się spodoba. Na początku odstrasza czytelnika wizja czytania o wciąż powtarzającym się dniu. Jednak zapewniam, że wcale nie jest to nudne. Sam każdy dzień przeżywa inaczej. Próbuje dojść do tego, co ma zrobić, by się uratować. Każdy dzień wymyśla od nowa. Każdego dnia czegoś się o sobie uczy.
Książka, w zalewie młodzieżowych paranormali, jest bardzo miłą odmianą. Jak najbardziej powinny ją przeczytać młode dziewczyny, bo powieść daje do myślenia. Ani przez chwilę nie czułam się za stara na tą lekturę, cały czas byłam ciekawa jak to się skończy. 
"7 razy dziś" to książka o wartościach, które na co dzień nam umykają. O miłości, przyjaźni, pędzie, by być w centrum zdarzeń za wszelką cenę. To nie dotyczy przecież tylko nastolatek. Czy my, dorośli, w pogoni za karierą, nie zapominamy o tym, co naprawdę w życiu się liczy?
Książkę polecam nie tylko nastolatkom, bo jak pisałam, ja nią nie jestem, a powieść bardzo mi się podobała.