Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

"Echo winy" - Charlotte Link

Tytuł oryginału:Das Echo der Schuld.
Wydawnictwo:Sonia Draga
  Tłumaczenie: Marta Archman
    Rok wyd:2013
Stron:646
Kraj: Niemcy
Marzeniem Nathana Moora od zawsze było opłynięcie świata własną łodzią żaglową. Niestety przez wiele lat musiał wbrew sobie mieszkać w małej niemieckiej mieścinie, gdzie jego żona opiekowała się ojcem. Lecz wreszcie nadszedł czas, kiedy mógł poczuć się wolny. Po śmierci teścia namówił żonę na sprzedaż domu i kupno jachtu. Tym sposobem Livia i Nathan nie posiadali już nic oprócz łodzi. Pewnej nocy stracili i to. W wyniku zderzenia z nieznanym statkiem ich jacht poszedł na dno wraz ze wszystkim co posiadali. Nie mieli już nic. Ubrań, pieniędzy, domu. Tym sposobem nieoczekiwanie wkroczyli w życie Virginii i Fryderyka, burząc ich może niezbyt szczęśliwy, jednak poukładany świat.

Mniej więcej w tym samym czasie w okolicach zamieszkiwanego przez Virginię Norfolk, zaczynają ginąć małe dziewczynki. Czteroletnia dziewczynka zostaje uprowadzona z plaży. W drodze do kościoła znika ośmiolatka. Pewną siedmiolatkę zaczepia bardzo miły pan. Wśród matek zaczyna szerzyć się panika. Virginia również czuje się zaniepokojona, gdyż jej córeczka jest w podobnym wieku. Jednak nawet strach o córkę nie jest w stanie powstrzymać jej przed podążeniem za pragnieniami.

czwartek, 25 lutego 2016

"Gra cieni" - Charlotte Link

Charlotte Link to jedna z moich ulubionych pisarek. Większość jej książek ma rewelacyjne portrety psychologiczne i specyficzny klimat. Jak każdemu pisarzowi, zdarzają jej się słabsze utwory, tym razem na szczęście tak nie jest.
Tytuł oryginału:Schattenspiel.
Wydawnictwo:Sonia Draga
Tłumaczenie:Daria Kuczyńska-Szymala
    Rok wyd:2015
Stron:512
Kraj: Niemcy
"Gra cieni" to opowieść o życiu pięciu osób, które poznały się szkole średniej i uważały za przyjaciół. David, Mary, Steve, Natalie oraz Gina. Każdy z nich w trakcie tej opowieści odsłoni przed nami swoją duszę. Poznamy ich losy począwszy od dzieciństwa a skończywszy na momencie, w którym po wielu latach spotykają się ponownie w posiadłości Davida. To na zaproszenie Davida, którego w pewnym momencie życia każdy z pozostałej czwórki miał okazję znienawidzić, przyjeżdżają, by osiągnąć swoje cele. David chce się dowiedzieć kto mu grozi śmiercią. Wie, że wobec każdego z byłych przyjaciół zawinił w przeszłości. Do grona podejrzanych trafia również Linda, jego żona. Sytuacja gości ulega dramatycznej zmianie, gdy David zostaje zamordowany. Każdy z nich miał zarówno pretekst, jak i możliwości, by pozbyć się znienawidzonego przyjaciela.
Inspektor Kelly zmusi ich do retrospekcji życia, by odkryć prawdę.

Akcja powieści toczy się w zamkniętym kręgu domu Davida i osób w nim przebywających. Dzięki pamiętnikowi Davida oraz wspomnieniom każdego z podejrzanych osób, przemieszczamy się w czasie i miejscu, by poznać chwilę, w której David zrujnował każdemu z nich życie. Jest to bardzo wciągająca i pouczająca wędrówka. Autorka zmusza do przemyśleń. Człowiek, któremu powinie się noga zawsze stara się znaleźć winę w kimś innym. Chcemy kogoś winić, by nie brać odpowiedzialności za swoje decyzje. Każdy z nich w jednej chwili podjął decyzję, która zaważyła na jego życiu. Każdy z nich mógł obwinić Davida.  Niektórzy mieli do tego pełne prawo, lecz to, co zrobili ze swoim życiem później, było tylko i wyłącznie ich zasługą. Link bardzo fajnie ukazuje tu tzw. efekt motyla. Jedno zdarzenie, jedna zła decyzja, zmarnowane życie.

Stylowi Link nic nie można zarzucić. Pomimo praktycznie obyczajowej formy powieści, panuje w niej stałe napięcie a ciekawość, by poznać losy bohaterów jest o wiele większa niż chęć, by dowiedzieć się, kto zabił. Zresztą akurat osoba mordercy nie była zbyt długo dla mnie tajemnicą, natomiast ciekawa byłam motywów. Autorka stworzyła bardzo dobre portrety psychologiczne sześciu osób, co jest nie lada sztuką. Każdej z nich poświęciła na tyle dużo czasu, byśmy mogli ich zrozumieć. Każda z tych osób budzi konkretne uczucia. Zagadka kryminalna jest tylko pretekstem do przedstawienia ich życia i sprawia, że osoby dramatu uzmysławiają sobie bezcelowość swej nienawiści.

Moim zdaniem jest to jedna z lepszych książek autorki. Nie jest to typowy kryminał czy thriller, w którym obgryzamy paznokcie, by dowiedzieć się, kto zabił. Dochodzenie do prawdy zamyka się w rozmowach pomiędzy uczestnikami spotkania oraz spowiedzi przed inspektorem. Powieść obyczajowa z rozbudowaną warstwą psychologiczną, która naprawdę mocno mnie wciągnęła. Ciekawa fabuła, dobra kreacja bohaterów. Trochę za mało dynamiki. Zakończenie przewidywalne, co dla niektórych może być zniechęcające. Dla mnie nie było, bo powieść czyta się świetnie.

Pod hasłem
Grunt to okładka
Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
ABC czytania

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Lisia dolina" - Charlotte Link


"Tuż za nią stał jakiś mężczyzna.
Nie więcej niż dwa kroki od niej. Podszedł bezglośnie.
Zerwała się z miejsca. Nie była pewna, czy wydała przy tym z siebie jakiś krzyk, być może.
Ten człowiek przejął ją grozą."
Tytuł oryginału: Im tal des fuchses.
Wydawnictwo: Sonia Draga
    Rok wyd:2013
Stron:484
Kraj:Niemcy





Pewnego słonecznego dnia małżeństwo Willardów zatrzymuje się na leśnym parkingu. On idzie z psem na spacer, ona zostaje przy samochodzie. On wraca, jej już nie ma. Zaginięcie żony jest dla Matthew dramatem, z którym nie radzi sobie nawet po upływie trzech lat. Brak jakichkolwiek informacji o tym, co się z nią stało sprawił, że życie mężczyzny stanęło w miejscu.
Jenna poznaje Matthew poprzez wspólnych przyjaciół i szybko zaczyna mieć do niego słabość. Sama niedawno zakończyła związek, który nie miał żadnej przyszłości. Pogrążony w przeszłości Matthew staje się dla niej kimś, komu próbuje pomóc w powrocie do normalnego życia.
Ryan jest facetem, który mimo dobrych chęci, ciągle wplątuje się w przestępcze życie. Do tej pory udało mu się uniknąć więzienia, jednak to, co teraz zaplanował, przymuszony okolicznościami, może go zaprowadzić do celi na wiele długich lat. Porwanie kobiety dla okupu od początku nie przebiega tak, jak planował, jednak w końcu udaje mu się umieścić kobietę w odosobnionym miejscu. Niestety, jeszcze zanim skontaktował się z mężem porwanej, zostaje aresztowany za zupełnie inne przestępstwo. On spędza ponad dwa lata w więzieniu. Ona, poprzez jego tchórzostwo, zostaje skazana na powolną, straszną śmierć.
Trzy lata po zniknięciu żony Matthew, w podobnych okolicznościach znika następna kobieta. Czy istnieje jakieś powiązanie pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami? Jako, że w pierwszym wypadku policja stanęła w miejscu, nie mając żadnych tropów, tym razem również stoją w miejscu.
Więcej nie będę pisała, bo łatwo tu zaspoilerować.

Link jak zwykle świetnie sobie radzi z portretami psychologicznymi postaci. Matthew to zrozpaczony, złamany mężczyzna, który przy każdej próbie powrotu do życia, odczuwa wyrzuty sumienia. Ryan z kolei jest mężczyzną, który mimo dobrych chęci, nie umie ustrzec się przed światem przestępczym. Nora, kobieta, która próbuje pomóc Ryanowi po wyjściu z więzienia, to osoba na wskroś samotna, próbująca na siłę zrobić z przestępcy swojego partnera. Jenna pracująca w redakcji czasopisma, jest osobą samotną, nadal pogrążoną w smutku nad rozpadem wieloletniego związku, zakompleksioną bez powodu, kimś, kto ma dość nietypową słabość. No i jest jeszcze bardzo dobrane małżeństwo Kena i Alexii. Ona jest redaktorką czasopisma, w którym pracuje także Jenna, on próbuje pisać książkę o budowie statków, jednocześnie zajmując się czwórką dzieci.

Książka jest wielowątkową powieścią, w której każdy z bohaterów ma jakąś rolę do spełnienia. Mocno rozbudowane tło obyczajowe pozwala znakomicie zapoznać się z bohaterami i wejrzeć w ich najskrytsze myśli, ale również wprowadza sporo zamieszania, dzięki czemu wątek kryminalny staje się trudną do przewidzenia zagadką.  Poruszone wątki dotykają takich sfer uczuć jak samotność, niemoc pogodzenia się z losem, poczucie niższości. Jednak najbardziej uderzający jest portret kogoś, kto całe swoje życie opiera na kłamstwie tak doskonałym, że nawet bliskie osoby nie zauważają niczego. Pokazuje, jak łatwo uwierzyć w wizerunek, który pasuje nam do obrazka.
"Lisia dolina" to wciągający, wielowątkowy thriller, może nie trzymający w napięciu przez cały czas, jednak dający odpowiednią dawkę emocji. Jak zwykle u tej autorki jesteśmy zmuszeni do pewnych przemyśleń, postaci zapadają w pamięć a rozwiązanie zaskakuje.


Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Gra w kolory
Pod hasłem

czwartek, 11 grudnia 2014

"Ciernista róża" - Charlotte Link

"Być może człowiekowi bliskie jest to, co zna przez całe życie. Czy dobre, czy złe, to co znajome zakrada się do zakątków serca, w których rodzi się uczucie. W pewnym momencie człowiek nie pyta już, czego właściwie chciał, tylko patrzy na to, co otrzymał.
I godzi się z tym."
Tytuł oryginału:Rosenzüchterin
Wydawnictwo:Sonia Draga
  Rok wyd:2014
Stron:594
Kraj: Niemcy




Opisałam również: "Wielbiciel" "Obserwator"

Bardzo lubię prozę Charlotte Link. Czasami mnie porywa, czasami rozczarowuje, jednak zawsze czytam jej książki z zaciekawieniem. Pisarka ma dar tworzenia naprawdę świetnych portretów psychologicznych, jest znakomitym obserwatorem, opisy relacji międzyludzkich w jej wykonaniu są bardzo życiowe i dające do myślenia. Z czym tym razem przyszło mi się zmierzyć?
"Ciernista róża" to historia trzech kobiet, których losy splotły się na wyspie Guernsey położonej na kanale La Manche. Cała akcja książki rozgrywa się na tej właśnie wyspie, kilka zaledwie rozdziałów umieszcza akcję w Londynie i  w Berlinie. 
Beatrice mieszka na wyspie od urodzenia. To tutaj przeżyła szczęśliwe chwile dzieciństwa z ukochanymi rodzicami. To tutaj przeżyła koszmar okupacji niemieckiej. To tutaj przez 55 lat żyła ze znienawidzoną Helene. To tutaj samotnie wychowała syna. I tutaj przeżyje szok, gdy wraz z Karin znajdzie zwłoki zamordowanej kobiety. Losy Beatrice poznajemy po kawałku w formie retrospekcji, gdy starsza pani opowiada swoją historię młodszej, niedawno poznanej Niemce. Poznajemy jej ból, strach, wolę walki, pierwszą miłość. Poznajemy rozpacz jedenastoletniej dziewczynki, którą wojna rozdzieliła z rodzicami, rzucając ją w szpony niemieckiego nazisty, bezceremonialnie zajmującego jej dom, jej ziemię, jej życie. Poznajemy jej walkę z głodem, z codziennym życiem przy boku rozchwianego emocjonalnie Ericha, miotające nią uczucia nienawiści i rozpaczy. Lecz także widzimy jak rodzi się pierwsza miłość, pierwsze doświadczenia, pierwszy zawód. Wszystkie wydarzenia ukształtowały kobietę twardą, samodzielnie radzącą sobie z życiem, czasami oschłą. Kobietę, która pozwoliła po wojnie mieszkać w swoim domu wdowie po naziście, która wydaje się pogodzona z losem. Kobietę, która ciągle martwi się o swojego dorosłego syna uwikłanego w toksyczny związek z wnuczką jej przyjaciółki.
Helene zjawiła się w życiu Beatrice w 1940 roku, kiedy to dołączyła do swojego męża, Ericha, by zamieszkać w domu dziewczynki. Dwudziestodwuletnia Helene okazuje się kobietą słabą, wiecznie narzekającą, bojaźliwą, nie radzącą sobie z codziennością. Wiecznie wzgardzana przez męża, poniżana, zastraszona Helen, sprawia wrażenie osoby, która nie potrafi sama egzystować. Jednak jej słabość jest tylko pozorna. Za maską rozhisteryzowanej, nieudolnej kobiety kryje się osoba twardo dążąca do obranego celu. 
Obie kobiety łączy dziwna relacja, dzięki której Beatrice nigdy nie udało się uwolnić od towarzystwa Helene.
Karin ma trzydzieści cztery lata, mieszka w Berlinie wraz z mężem, który nią gardzi. Ich dziesięcioletnie małżeństwo zmierza ku nieuchronnemu końcowi, kiedy okazuje się, że Michael ma romans. Poznajemy relacje pomiędzy małżonkami, którzy miotają się, każdy w swoim bólu i rozczarowaniu. Karin, po nieudanej karierze nauczycielskiej, popadła z depresję, pogłębianą jeszcze przez męża wiecznymi docinkami i bolesnymi słowami. Nie znalazła w nim oparcia. Zaczęła mieć ataki paniki, które uzależniły ją od leków. Stała się słabą, zastraszoną kobietą, nie potrafiącą bez tabletki nawet zrobić zakupów. W końcu jednak nadszedł przełom, w którym Karin postanowiła przełamać swój strach i opuścić męża. Wyjeżdża bez ostrzeżenia, by udać się na wyspy normandzkie, do osoby, którą przypadkiem poznała parę miesięcy wcześniej i z którą połączyła ją więź sympatii. Do Beatrice.

Książka Charlotte Link jest w przeważającej części książką obyczajowo - psychologiczną, z zarysem historycznym. Wątek kryminalny pojawia się dopiero pod koniec powieści i zdecydowanie nie jest wątkiem wiodącym. Link skupiła się tutaj głównie na trudnych relacjach międzyludzkich, nieodpowiednich związkach, uzależnieniach. Wojenne wydarzenia zgrabnie łączą się z wydarzeniami w teraźniejszości, pozwalając nam na wielowymiarowe poznanie postaci i uczuć, które nimi kierowały. W tej historii wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Wszystko się zazębia. 

Powieść jest dopięta na ostatni guzik, fabuła przykuwa uwagę. Akcja rozwija się powolnym tempem, jednak nie sposób się od niej oderwać. Przy tej książce, podobnie jak przy "Domu sióstr" czytelnik rozkoszuje się poznawaniem kolejnych etapów historii. Ogromnym plusem książki jest wielowymiarowość postaci, które są bardzo realistyczne. Polecam każdemu, gdyż jest to moim zdaniem świetna historia podana w znakomitym stylu.


I mała rada. Nie czytajcie opisu na książce, gdyż nie dość, że wprowadza w błąd sugerując powieść kryminalną, to w dodatku podaje nieprawdziwe informacje.


poniedziałek, 10 lutego 2014

"Wielbiciel"- Charlotte Link

"Zauważyła coś dopiero wtedy, gdy kobieta już spadała. Ściśle rzecz biorąc, nie wiedziała, że to spada człowiek. Jakiś duży obiekt spadł dosłownie z jasnego, to znaczy bezchmurnego, słonecznego nieba i z okropnym plaśnięciem uderzył o chodnik kilka metrów od Leony."

Tragedia Leony rozpoczyna się w momencie, kiedy prawie, że u jej stóp ląduje ciało Evy. Leona przeżywa szok, z którym ciężko jej sobie poradzić. Ma koszmary senne i nie może spać. Mąż nie jest dla niej wsparciem, denerwuje go, że ciągle w nocy się budzi. Po tak ciężkim przeżyciu, mąż dobija Leonę wiadomością, że ma inną kobietę, że już jej nie kocha, że chce zacząć od nowa. Czterdziestodwulatka całkiem się załamuje. Teraz lepiej rozumie kobietę, która popełniła samobójstwo przez byłego męża. Kiedy więc poznaje brata Evy, przystojnego, spokojnego i najwyraźniej nią zainteresowanego Roberta, Leona wdaje się z nim w romans, który przeradza się w trwały związek. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ dziwne zachowanie Roberta wzbudza w Leonie coraz większy niepokój. Jego zazdrość, zaborczość, nagłe wybuchy wściekłości, po których następują czułe przeprosiny. Jednak jak się wkrótce Leona przekonuje, z Robertem nie da się zerwać. Są połączeni na zawsze.
Drugi wątek toczy się w małej wsi, gdzie Lisa zajmuje się chorym na raka ojcem. W pobliskim lesie para starszych ludzi znajduje zmasakrowane zwłoki jej siostry, której Lisa nie widziała od siedmiu lat. Kto ją zabił? I co działo się z dziewczyną w ciągu tych lat?
Jak zwykle u Link niezwykle ważne są portrety psychologiczne występujących postaci oraz całe tło, otaczające bohaterów. Każda z postaci, czy to główna, czy poboczna, posiada swoją charakterystykę. W tym wypadku ta charakterystyka wypada nieco słabiej, niż w późniejszych powieściach autorki, jednak nadal jest całkiem niezła. 
Książka właściwie jest dość przewidywalna. Od początku wiadomo kto, co i dlaczego. Zabrakło mi elementu zaskoczenia i klimatu narastającej grozy. Choć można tu znaleźć sporą dawkę napięcia, dla mnie było to napięcie za lekkie, nie wciągało mnie i spokojnie mogłam książkę odłożyć w każdym momencie akcji.
Ogólnie czyta się ją dobrze. Dla osób nie znających innych dzieł Link, książka może być całkiem niezła. Natomiast dla tych, którzy już mają kilka jej książek za sobą, "Wielbiciel" może być rozczarowaniem. 


niedziela, 23 grudnia 2012

"Obserwator"- Charlotte Link

Charlotte Link jak zwykle świetnie opisuje swoje postaci. W tym przypadku skupiła się na wyalienowaniu, samotności i znieczulicy społecznej. Mamy więc do czynienia z ludźmi starszymi,którzy zostają sami na stare lata a dzieci nie mają czasu,żeby nawet z nimi porozmawiać. Są oni tak osamotnieni i zamknięci w swoim świecie,że ich śmierć zostaje zauważona dopiero po wielu dniach. Mamy również dość młodego mężczyznę, bardzo nieśmiałego i zakompleksionego,który nie radzi sobie w życiu,gdyż nikt go nie zauważa.Jest on dla innych niewidzialny,co sprawia mu ogromny ból i zmusza do życia w swoim świecie. Mamy także rodzinę.która wygląda na pozór idealnie. Jednak w środku trapi ją wiele poważnych problemów. I mamy problem...nie,nie...tego nie mogę napisać:)
Link porusza w swojej książce sporo problemów społecznych i kładzie nacisk na znieczulicę. Wiele z opisanych zdarzeń nie miałoby miejsca, gdyby sąsiedzi,nauczyciele czy znajomi (nie wspominając o rodzinie) wyciągnęli pomocną dłoń albo chociaż nie udawali,że nic nie widzą.
Te problemy dotyczą nas wszystkich i jest to zjawisko nagminne niestety. Każdy zamyka się w swoim otoczeniu i udaje,że reszta to nie jego problem. Smutne.
Akcja w książce nie jest jakaś porywająca,wszystko rozkręca się spokojnie i powoli. Fabuła jest ciekawa i sprawia,że chcemy brnąć w historię dalej. Ciężko się domyślić kto jest sprawcą, podobnie jest z motywem.Jednak jeśli o mnie chodzi,to przez około sto ostatnich stron zaczęłam się nudzić. Od momentu,kiedy poznałam sprawcę (na szczęście nie na samym początku) książka była dla mnie bardzo przewidywalna i wszystko potoczyło się dokładnie tak,jak myślałam.
Polecam fanom Charlotte Link oraz wszystkim lubiącym dobry kryminał oraz rysy psychologiczne.Chociaż byłam lekko rozczarowana to ogólnie powieść mi się podobała i nie żałuję czasu przy niej spędzonego.
 Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik.
Baza recenzji Syndykatu ZwB