Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grażyna Jeromin-Gałuszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grażyna Jeromin-Gałuszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2014

"Gdybyś mnie kochała" - Grażyna Jeromin-Gałuszka

"Nie obejmowali się, nie całowali ani nie znikali na dłużej z naszych oczu. Uwięzili swoje szaleństwo w długich spojrzeniach, krótkich muśnięciach rąk i policzków i bezustannej tęsknocie za czymś więcej."
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
  Rok wyd:2013
Stron:342
Kraj:Polska




Opisałam również: "Długie lato w Magnolii", "Magnolia"

Maksym Bromski chciał kiedyś zostać pisarzem. Marzenie to nie spełniło się, gdyż okoliczności złożyły się tak, iż w końcu został menadżerem w koncernie samochodowym. Życie w mieście go męczy, dlatego też od czasu do czasu wyrusza w stronę miejsca, gdzie przeżył najlepsze chwile swojego dzieciństwa i gdzie z dnia na dzień stał się dorosły. Niedaleko od wsi, w której mieszkają ludzi mu najbliżsi znajduje się pensjonat, do którego Maksym przyjeżdża, by podbudować siły, odzyskać równowagę i nabrać dystansu do życia. Tego dnia, gdy zaczyna się jego historia, Maksym był umówiony w pensjonacie z Nadią, kobietą ze swojej przeszłości. Jednak Nadia się nie pojawiła, wieczór minął i nagle stał się ranek. Ranek, w którym Maksym budzi się oszołomiony, nie pamiętając zdarzeń z poprzedniego wieczoru. Ranek, w którym do hotelowego pokoju wpada brygada specjalna, zwleka go z łózka i zakuwa w kajdanki. Ranek, w którym stał się głównym podejrzanym o morderstwo.
Maksym nic nie pamięta ze zdarzeń poprzedzających aresztowanie. Siedząc w celi próbuje sobie przypomnieć jakiekolwiek fragmenty wieczoru. Bardziej jednak zajmuje go wspominanie czasów, jakie spędził w domu dziadków, gdzie wraz z babcią Helenką i kuzynem Andrzejem doglądał całego obejścia. To były jego najszczęśliwsze chwile od kiedy sięga pamięcią. Wakacje. Czas wolności, radości, beztroski. Czas spędzony wśród przyjaciół i ludzi, na których mu najbardziej zależy. To tutaj, po drugiej stronie rzeki mieszka rodzina, w której Maksym odnalazł przyjaźń i miłość. Trzy siostry, każda inna, każda wyjątkowa, a wśród nich ta, która już w chłopięcym wieku zawładnęła sercem Maksyma nie zdając sobie z tego sprawy. Lecz to jego kuzyn Andrzej zdobył serce jego wybranki, to Andrzej ją poślubił. 
Piętnaście lat przed zdarzeniami w hotelowym pokoju, na spokojnej wsi coś się stało. W dniu ślubu zaginął bez śladu Andrzej. Życie Jadźki, Kamili, Nadii, Heleny i Maksyma zmieniło się diametralnie. Jak się okazuje, te dwa zdarzenia łączą się ze sobą,  uniewinnienia Maksyma trzeba szukać w przeszłości.

Jak zwykle nie zawiodłam się na książce pani Grażyny. Autorka potrafi snuć niesamowicie spójne, życiowe historie zapadające w serce. Choć mamy tutaj wątek kryminalny cała opowieść jest tak naprawdę opowieścią o miłości. Miłości pierwszej, czystej, wielkiej, nie skalanej zawiścią czy zazdrością. Miłości do rodziny, do przyjaciół, do kobiety, a w końcu do miejsca, w którym można odnaleźć szczęście. Jest to także opowieść o stracie tak wielkiej, że potrafi złamać życie. O bólu, którego nic nie może ukoić. O nadziei, wierze w anioły, arogancji prowadzącej wprost do piekła. Prostymi słowami, w pięknym stylu autorka opowiada nam historię o prostym życiu na wsi niosącym chwile szczęścia i porażek. O przemijaniu, powrotach,  zwyczajnych ludziach i zwyczajnych problemach.  Jednym słowem jest to historia, którą warto poznać, bo czas spędzony przy tej książce na pewno nie będzie stracony.

Polacy nie gęsi...
Z literą w tle
Czytamy powieści obyczajowe
Europa da się lubić

piątek, 27 czerwca 2014

"Długie lato w Magnolii" - Grażyna Jeromin-Gałuszka

"Właściwie to nawet nie wiedział, jak tu trafił. Całe popołudnie szukał miejsca, gdzie kilkanaście lat temu liczył ptaki. Zjechał w jakąś boczną drogę (zresztą, na Boga, znalazł się w miejscu, gdzie są wyłącznie boczne drogi) i w pewnym momencie zobaczył wielką drewnianą otwartą bramę w kształcie arkady, z wyblakłym, nabazgranym na kartonie napisem "Magnolia". Knajpa? Noclegownia? Wszystko jedno, pomyślał, czując ssanie w żołądku, coś trzeba zjeść."






Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Rok wyd: 2014
Stron:396
Kraj:Polska
Opisałam też: "Magnolia"
 Ostatnio mam szczęście do czytania drugich części. Tym razem miałam przyjemność po raz drugi wejść do świata pani Grażyny, która akcję swej powieści umiejscowiła w Bieszczadach. Ponownie zetknęłam się z ciekawymi osobowościami, jakimi są prowadzące pensjonat kobiety, ponownie mogłam się uśmiać przysłuchując się ich rozmowom. 
Pozornie historia opowiedziana w tej części wygląda jak kopia poprzedniej. Mamy pensjonat położony gdzieś wśród bieszczadzkich gór, na uboczu, z dala od głównych traktów. Mamy cztery całkowicie różniące się charakterem, a jednak wspaniale się uzupełniające, kobiety po przejściach. Mamy Tuśkę, która jest gadatliwą, wścibską, bardzo sympatyczną i dzielną dziewczynką. I mamy zagubionego, szukającego sensu w życiu mężczyznę, który dziwnym trafem odnajduje drogę do Magnolii i zostaje tam na dłużej. Jednak pomimo wyraźnych podobieństw, historie opowiedziane w tych dwóch książkach są zupełnie inne.  Zapomniałabym o jeszcze jednym podobieństwie. Obie książki absolutnie zaskakują swoim zakończeniem.

Poprzednim razem poznaliśmy historię Filipa, którego obecność wywarła niezatarty wpływ na życie kobiet z pensjonatu. Tutaj pozostaje on tylko wspomnieniem. Cała historia dotyczy tym razem Maurycego, niespełnionego pisarza, który będąc świadkiem brutalnego zabójstwa na stacji paliw, postanawia wyruszyć w podróż sam nie wie dokąd. Trafia oczywiście do Magnolii. I zostaje. 
Opowieść o Maurycym jest napisana w dwóch perspektywach czasowych. Mamy Maurycego, który dopiero przyjeżdża do pensjonatu i poznaje ich lokatorów. I mamy Maurycego zamkniętego w celi po jakiejś rozróbie, który opowiada swoją wersję wydarzeń policjantowi. Ciekawy zabieg, który sprawia, że obie opowieści świetnie się uzupełniają, łącząc wątki obyczajowe z wątkami kryminalnymi. Rodzi się w nas ciekawość, jak doszło do tego, że Maurycy wylądował w celi? A koniec opowieści totalnie zaskakuje, co jest ogromnym plusem.

Książkę można czytać bez znajomości "Magnolii", jednak warto zacząć od początku, by lepiej zrozumieć bohaterki. Podobnie jak "Magnolia", "Długie lato w Magnolii" bardzo mi się podobało. Autorka potrafi świetnie snuć swoje opowieści, wplatając w nie zabawne dialogi i życiowe mądrości. Jej historie mają jakiś cel, sprawiają, że zaczynasz się zastanawiać, nie pozostawiają obojętnym.  Grażyna Jeromin-Gałuszka pokazuje swoimi książkami, że literatura obyczajowa może być lekka, przyjemna a jednocześnie pouczająca i zaskakująca. 


 

wtorek, 2 lipca 2013

"Magnolia"- Grażyna Jeromin-Gałuszka

Piękna, nostalgiczna okładka tej książki skojarzyła mi się z opowieścią o przemijaniu. Kładką między przeszłością a przyszłością. A czym jest naprawdę ta opowieść?

Filip ma wszystko. Pracę, którą uwielbia, żonę, którą kocha, piękne mieszkanie i bezpieczeństwo materialne. Lecz pewnego dnia to wszystko się kończy. Negatywne wyniki corocznych badań wykazują, że nie może już pilotować samolotów. A ukochana żona stwierdza, że ma dość nudnego życia w oczekiwaniu na jego powroty. Po osiemnastu latach stabilizacji traci wszystko na czym mu zależało. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia jego serce odmawia posłuszeństwa. Zawał sprawia, że Filip zostawia wszystko i wyrusza przed siebie, bez celu, bez planu, bez żadnych oczekiwań. I ląduje w Bieszczadach, gdzie od przypadkowo spotkanego mężczyzny odkupuje zaniedbany pensjonat.Jak ta zmiana wpłynie na jego życie?

Opowieść snuta przez autorkę obejmuje rok życia w Magnolii, podczas którego Filip wiele się nauczy i wiele w jego życiu się zmieni. Poznamy cztery różne kobiety, każda z nich opowie nam swoją nietuzinkową historię. I tak poznamy oddaną pracy Czesię, która została sama a jej jedyną radością jest praca w pensjonacie Doris-tajemnicza młoda kobieta, która zjawiła się pewnego dnia w Magnolii i już tam pozostała. Marlena-cyniczna, zgryźliwa czterdziestolatka czy może wrażliwa, szukająca spokoju kobieta. I Olga- zajmująca się sparaliżowanym mężem, zawsze uśmiechnięta i oddana mężowi. A także Tośka- mała dziewczynka snująca opowieść o prawdziwej miłości.

Całą historię poznajemy z ust Filipa, który na opuszczonym dworcu opowiada tą opowieść przypadkowo spotkanemu mężczyźnie.Powieść jest momentami zabawna, momentami smutna, życiowa i taka zwyczajnie prawdziwa. Każdy z nas nosi w sobie jakiś smutek, tajemne marzenie, tragiczną przeszłość. I każdy z nas w jakimś stopniu udaje przed innymi kogoś, kim naprawdę nie jest.Dobrze mi się czytało tą książkę. Ciekawi bohaterowie, dowcipne dialogi, kilka fajnych życiowych opowieści. Książka nie porywa akcją, ale zaciekawia i w pewnym stopniu nawet zaskakuje.
Polecam miłośnikom powieści obyczajowych, ciekawych historii z życia wziętych i bieszczadzkich klimatów.


Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5cm