piątek, 28 września 2012

"Czasami warto umrzeć"-Lee Child

MOJA OPINIA:Akcja książki dzieje się gdzieś w Nebrasce,w mieścinie składającej się z 40 farm i jednego motelu.Mieściną tą rządzi rodzina Duncanów,którzy podporządkowali sobie resztę ludności zastraszaniem i manipulacją. Dunkanowie żyją z transportu.Ale co jeszcze przewożą oprócz płodów rolnych?Okazuje się,że są zamieszani w coś poważniejszego,gdyż w momencie zagrożenia dostaw,do miasta zaczynają się zjeżdżać zbiry przeróżnej narodowości.A co stanowi zagrożenie? Oczywiście mój ulubiony bohater-Jack Reacher,który jak zwykle przypadkowo zostaje wplątany w jakieś dziwne sytuacje.Tym razem pomaga kobiecie pobitej przez męża a kończy pobity i zamknięty w jakimś schronie.
Książka jak zwykle mi się podobała.Pełna akcji i humoru,czasami uśmiechałam się pod nosem,zwłaszcza z perypetii nasłanych zbirów. Komedia omyłek a wśród nich Reacher,który próbuje rozwiązać zagadkę zniknięcia małej dziewczynki,uwolnić mieszkańców od tyranów i pojechać spokojnie do Wirginii.
Gdzieś przeczytałam,że Jack zabija tutaj ponad normę.Nic takiego nie zauważyłam.Kilka złamanych rąk i nóg,parę nosów,w tym jeden Jacka:), bez ofiar się nie obyło,ale rzezi nie ma. Za to jest więcej zabawnych sytuacji.Książkę czyta się świetnie.Polecam.
Moja ocena: 4/6

1 komentarz:

  1. Widzę, że swoją przygodę z blogiem zaczęłaś od tej książki. Wcale się nie dziwię,bo książki Lee Childa są bardzo ciekawe i jak było w moim przypadku - uzależniają. Ja dopiero zacznę czytać,więc mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę

    OdpowiedzUsuń