czwartek, 20 sierpnia 2015

"Pluton wyrzutków" - John Bruning, Sean Parnell


Tytuł oryginału:Outlaw Platoon.
Wydawnictwo: Literackie
    Rok wyd:2012
Stron:440
Kraj:Stany Zjednoczone


"Pluton wyrzutków" to książka z rodzaju tych, które z reguły staram się omijać szerokim łukiem. Oparta na faktach, opisująca brutalność wojny relacja prosto z pola bitwy. Próbowałam kiedyś czytać podobne książki, jednak suchość podawanych faktów, brak plastycznych opisów i fabularyzacji sprawiał, że książki zupełnie mnie nie wciągały.  Tym razem na szczęście stało się zupełnie inaczej.

Głównym bohaterem "Plutonu wyrzutków" jest Sean Parnell, porucznik dowodzący "zielonymi czaszkami", młody człowiek, który musi unieść brzemię decydowania o ludzkim życiu. Akcja rozgrywa się w 2006 roku na tuż przy granicy Afganistanu z Pakistanem.. Zadaniem plutonu podlegającego Sean'owi jest utrzymanie porządku i dobrych stosunków z tamtejszą ludnością. Szybko się okazuje, że aby sprostać zadaniu, pluton musi wykazać się ogromnym zgraniem, zmianą priorytetów i odwagą.

Autor nakreślił szczegółowe sylwetki kilku żołnierzy, ukazując czytelnikom proces rodzenia się prawdziwej przyjaźni i niesamowitej zażyłości, która możliwa jest jedynie wówczas, gdy oddajemy swoje życie w czyjeś ręce. Świetnie oddane relacje pomiędzy żołnierzami, ich sposób myślenia, proces podejmowania decyzji w obliczu zagrożenia.  Parnell jest szczery, nie oszczędza nikogo, pokazując, jak zmieniają się ludzkie priorytety w momencie, gdy śmierć zagląda im w oczy. Dzięki plastycznym, realistycznym opisom i wyczuwalnej szczerości autora, książkę czyta się rewelacyjnie pomimo tematyki. Nie brakuje krwawych scen, brutalnych opisów i wulgaryzmów. Nie jest to książka dla ludzi wrażliwych, gdyż sumiennie oddaje realia życia wojennego wraz z całą jego obrzydliwością. W trakcie czytania miałam czasami wrażenie, że znajduję się w środku akcji, że to mi grozi niebezpieczeństwo. Kibicowałam zielonym czaszkom, jednych lubiłam bardziej, innych mniej, jednak  nikt nie zostawił mnie obojętną.

"Pluton wyrzutków" to książka dla osób interesujących się codziennością życia żołnierskiego. Mamy tu możliwość poznania życia w bazie, rozkładu dnia i obowiązków ciążących na poszczególnych żołnierzach. Poznajemy smutki i radości żołnierzy, ich marzenia, oczekiwania i strach. Obserwujemy walkę, śmierć i rozpacz, lecz także odwagę i bohaterstwo, czasami wręcz szaleństwo. Narodziny przyjaźni i nierozerwalnych więzi. Brutalność wojny, radość przetrwania, koszmar straty najbliższych. Wnikamy w umysł Sean'a, by wraz z nim zmierzyć się z tym, z  czym żadna istota ludzka nie powinna się mierzyć.
Bardzo dobrze napisana, realistyczna, nie pozwalająca pozostać obojętnym wobec treści, książka, która czyta się sama.Polecam.

Z literą w tle

Gra w kolory: wrzesień 2014-brązowy
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

6 komentarzy:

  1. Polecę mojemu narzeczonemu. Ja raczej rzadko czytam takie książki. Żołnierskie życie to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czytam o wojnach i żołnierzach.

      Usuń
  2. Ach, a ja właśnie szukam takich książek! Czytałaś może "Żółte ptaki" Kevina Powersa? Albo "Matterhorn" Karla Marlantesa? Są po prostu genialnie napisane - nie tyle epatują okrucieństwem (którego mimo to w tego rodzaju książkach nie brakuje, siła wyższa), ile je filtrują - są bardziej refleksyjne, niż mogłoby się wydawać, naprawdę są jak uderzenie obuchem w głowę, bardzo polecam!
    A "Pluton wyrzutków" kupiłam jakiś czas temu i oczywiście książka stoi na półce czekając na lepsze czasy. Dzięki, że mi o niej przypomniałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymienionych przez Ciebie tytułów Karolinko, nie czytałam ale już sobie tytuły notuję:)

      Usuń
  3. Kojarzy mi się z "Najemnikiem" Geddesa, który niezmiernie przypadł mi do gustu, choć to raczej męska literatura. Zapisuję tytuł i będę go miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie gustuję w takich książkach, wątpię, by mi się spodobała...

    Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń