piątek, 28 lipca 2017

"Strażak" - Joe Hill


"Zadziwiające, jak bardzo kopci ludzkie ciało, kiedy stanie w płomieniach."


























Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2017
Stron:800
Kraj: Stany Zjednoczone

Joe Hill, syn sławnego Stephena Kinga, nie ma łatwo. Nie da się niestety ustrzec od porównań pomiędzy nimi, co jest krzywdzące dla autora. W każdej prawie recenzji, jaką przeczytałam, padały słowa: syn wreszcie dorównał ojcu, syn idzie w ślady ojca, czy wręcz przeciwnie, syn czerpie z twórczości ojca lecz nigdy nie sięgnie do jego pułapu. Jestem fanką Kinga, czytałam wszystkie jego książki, gorsze, lepsze i te, które całkowicie oderwały mnie od rzeczywistości. Mimo to starałam się podejść do „Strażaka” z dystansem, bez porównań, jak do zupełnie nie znanego mi autora. Myślę, że mi się to udało.

Hill przedstawia nam wizję świata ogarniętego śmiertelną zarazą nieznanego pochodzenia, która w zastraszającym tempie opanowuje kolejne rejony Ziemi. Akcja umiejscowiona jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie mamy możliwość ujrzenia początków katastrofy. Na początku działają jeszcze szkoły, do ludzi powoli dociera fakt, iż zaraza może zawitać także do ich domów, szpitale powoli zapełniają się chorymi. Podejmowane środki bezpieczeństwa, takie jak odzież ochronna, zdają się przynosić efekt. Niestety, to tylko pozory. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że Smocza Łuska rozprzestrzenia się w zupełnie inny sposób, że czas, w którym czują się bezpieczni jest momentem ich zguby.
Czym jest Draco Incendia Trychophyton, zwana przez wszystkich Smoczą łuską? To wirus, który wnika do organizmu, asymiluje się w nim i sprawia,iż zarażeni po jakimś czasie stają w płomieniach. Nie wiadomo dlaczego jedni spalają się szybciej, inni natomiast mogą żyć z chorobą znacznie dłużej. Kiedy zobaczysz na swojej skórze misterne wzory przypominające tatuaże i mieniące się złotem, to znak, że zostało ci niewiele czasu.


Takie właśnie wzory zauważyła na swoim ciele Harper Grayson. Szkolna pielęgniarka, która nie potrafi nie pomagać. Pomimo ogromnego zagrożenia zgłosiła się do szpitala jako wolontariuszka, by wspomagać zarażonych. Jej obecność wpływa kojąco, jej uśmiech niesie pocieszenie, jej słowa dają otuchę. Harper to jedna z tych osób, które żyją, by pomagać. Pomimo podjętych środków bezpieczeństwa kobiecie nie udaje się uniknąć zarażenia. Jakby tego było mało, dowiaduje się, iż jest w ciąży. A na domiar wszystkiego musi uciekać przed mężem, który postanawia, że muszą umrzeć razem, zanim ogień ogarnie ich ciała.

I tu na scenę wchodzi Strażak, z którym Harper miała już raz do czynienia pracując w szpitalu. Ten zagadkowy mężczyzna, w podzięce za pomoc, obiecuje jej ratunek. Bardzo szybko okazuje się on potrzebny i pielęgniarka ląduje w ukrywającym się na terenie dawnego obozu dla młodzieży zgromadzeniu, gdzie ludzie wydają się zasymilowani z chorobą. Czy faktycznie można zapanować nad wirusem? I czy życie w grupie przypominającej sektę będzie schronieniem, czy może stanie się nowym zagrożeniem?

Choć w powieści nie brakuje ostrych scen przemocy, odebrałam ją bardziej jako studium ludzkiej psychiki. W ogarniętym ogniem świecie, gdzie niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku, z ludzi wychodzą cechy, o których im się nawet nie śniło. Jedni odkrywają w sobie pokłady odwagi, dzięki której są w stanie przetrwać pomagając innym. Inni z kolei pogrążają się w przerażeniu, strach wyzwala w nich nienawiść i brutalność. Rozpoczyna się polowanie Szwadronów Kremacyjnych, złożonych z ludzi jeszcze nie zarażonych, których jedynym celem jest likwidacja „palników”. Żądza mordu podszyta przerażeniem o swoje życie, pcha niegdyś zwyczajnych ludzi do czynów tak bezwzględnych i pozbawionych sensu, że aż trudno w to uwierzyć. Niestety życie pokazuje, że taka wersja wydarzeń jest bardzo prawdopodobna.

Ulicą rządzi przemoc, ogień sieje spustoszenie, ludzie żyją w ciągłym strachu zarówno przed chorobą, jak i przed sąsiadami. Jak się jednak okazuje, Smocza łuska nie musi być wyrokiem śmierci. Dla niektórych może stać się drogą ewolucji. Zrozumienie wroga niesie ze sobą możliwość współpracy. Coś, co innych zabija, może stać się orężem, nieść ukojenie. Jednak życie w dużej grupie zarażonych niesie ze sobą również inne zagrożenia. Żądza władzy, działanie w imię źle pojętego dobra, fanatyzm. Szybko może się okazać, iż bracia i siostry w nieszczęściu, wczoraj opatrujący nasze rany, dzisiaj są gotowi wbić nam nóż w plecy.

„Strażak” w rewelacyjny sposób ukazuje działanie organizmu społecznego, rządzące nim prawa, szybko zmieniające się nastroje i wpływy. Także podatność ludzi na sugestie i dążenie do akceptacji za wszelką cenę. To studium ludzkiego zachowania w chwilach zagrożenia, chwiejności stada. To także bardzo dobra charakterystyk postaci, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Silne, wyróżniające się osobowości, zróżnicowane charaktery, paleta uczuć i zachowań. Począwszy od Harper, która jest główną bohaterką, osobą z natury dobrą, która pod wpływem choroby nie zmienia swoich cech, a wręcz je uwypukla a skończywszy na Jacobie, z którego tchórzliwej, egoistycznej natury rodzi się potwór. Potwór, z którym mamy do czynienia w prawdziwym życiu, który może drzemać w każdym z nas.

Powieść została zakwalifikowana jako horror, jednak w moim odczuciu jest to postapokalipsa z domieszką grozy i ogromną dawką dramatu. To duża dawka emocji, wciągającej psychoanalizy, zaskakującej akcji, która niekiedy rozwija się w zupełnie innym kierunku niżbyśmy myśleli. To w końcu zwyczajnie ciekawa wizja świata, w którym panuje chaos i śmierć a jednocześnie rodzi się miłość i przyjaźń, gdzie lojalność i zaufanie od zdrady i zawiści, dzieli bardzo cienka linia. Świetnie odnalazłam się w tym świecie, który niewiele różni się od naszego. Podczas lektury niejednokrotnie targały mną sprzeczne emocje, potrafiłam zrozumieć zarówno tych dobrych, jak i złych. Polubiłam wiele z przedstawionych postaci, podobały mi się efekty specjalne, które zapewne bardzo dobrze będą się prezentowały na dużym ekranie. Nie omieszkam obejrzeć ekranizacji, by skonfrontować własne wyobrażenie o bohaterach z wizją reżysera. Wciągnęła mnie ta historia, wzruszył los Strażaka, podziw wzbudziło bohaterstwo niektórych postaci. Jestem bardzo zadowolona z lektury.

Napisane dla
Zapraszam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz