niedziela, 2 lipca 2017

Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce;p

Jak zwykle o tej porze roku, u mnie na blogu wieje wiatr. Czasu brak, chęci brak i ogólnie sił witalnych brak. Na całe szczęście nie brak zarówno fajnych lektur, jak i ochoty na ich poznawanie. Czytam dużo, zasypiam z książką, budzę się z książką, na spacery chodzę z książką:) Szkoda, że pracować nie da się z książką. Niestety na pianie o książkach chęci mi brak i nie mam zamiaru się zmuszać. W czerwcu udało mi się przeczytać 14 książek.
"Naśladowcy" mnie mocno wciągnęła, natomiast druga część przygód Fredrika Beiera jakoś do mnie nie przemówiła. Co nie znaczy, że jest złą pozycją.
Podobnie rzecz się miała z "Rewizją", która kompletnie mnie nie wciągnęła.

Z chęcią za to zanurzyłam się w świecie słowiańskich wierzeń zawartych w książce "Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść" Jarosława Prusińskiego.

"Mechaniczna ćma" nie okazała się dla mnie powieścią grozy, jednak autorka uwiodła mnie swoim stylem i pięknym językiem.
Chmielarz to Chmielarz i bez gadania każda jego książka mi się podoba. Natomiast pierwszy raz się zdarzyło, bym w jego książce zupełnie nie polubiła głównego bohatera. Na półce czeka "Zoombie" i jestem ciekawa, czy w końcu się do niego przekonam.

Całkiem dobrze się bawiłam przy lekturze "Czas Odkupienia" Vladimira Wolffa.
Powieść typowo rozrywkowa, dość brutalna, postapokaliptyczna.

Tu, jak zwykle przy bestsellerach, byłam trochę zawiedziona. Moja opinia tutaj.

Z kolei Magdalena Knedler nie zawodzi.
"Miasto" Koontza bardzo mnie zaskoczyło, o czy pisałam tutaj. I jest to jednocześnie najlepsza książka, jaką przeczytałam w czerwcu.
Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem przeczytania książek Pani Abbott i muszę powiedzieć, że była to dobra decyzja. Przeczytałam ciągiem trzy części a na czytniku czeka "Szóste okno".
Jodi Picoult jak zwykle porusza trudne, niewygodne tematy i daje czytelnikowi powód do zastanowienia.

No i ostatnia pozycja z czerwca, która uwiodła mnie psychodelicznym klimatem, choć zawiodła w końcówce. Mowa o "Bliźniętach z lodu", które są ciekawą, psychologiczną łamigłówką.

W czerwcu było również zakończenie roku szkolnego, które przyniosło mi wiele radości. Mój synek ukończył trzecią klasę zdając z nagrodą.
A moja córka, biorąc udział w dwóch olimpiadach wywalczyła sobie zarówno wstęp na każdą uczelnię w Polsce, jak i nagrodę od prezydenta miasta.
Czerwiec obfitował u nas głównie w spacery, wypady nad morze i jeden wyjazd do kina. "Dzieciak rządzi" rozbawił mnie chyba bardziej niż syna. Posypały się także wszelkie festyny wiejskie, na kilku nas nie zabrakło:)



I tak mi minął czerwiec, w którym niby nic się nie działo a jednak zupełnie nie miałam czasu:) Wakacje zapowiadają się tak samo, więc z góry przepraszam za minimalny pobyt w sieci. Pozdrawiam wszystkich, którzy zaglądają do mnie mimo wszystko.

Zapraszam także do udziału w konkursie u ejotka, gdzie można wygrać ekologiczną bajkę.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz