czwartek, 11 października 2018

"Małe ogniska" - Celeste Ng

"Dla rodziców dziecko jest czymś więcej niż osobą, jest miejscem, rodzajem Narnii, rozległą i wieczną krainą, gdzie teraźniejszość, w której żyją, przeszłość, którą pamiętają, i przyszłość, której pragną, istnieją w tym samym czasie. Można to było zobaczyć w twarzy dziecka
za każdym razem, gdy się na nią spojrzało - nałożone na siebie niczym warstwy: buzia niemowlęcia, którym było, twarz dziecka, którym jest, i dorosłego, którym się stanie, widoczne jednocześnie niczym obraz 3D."


Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Anna Standowicz - Chojnacka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 423
Kraj: Stany Zjednoczone
Shaker Heights, małe miasteczko w Stanach Zjednoczonych, w którym wszystko toczy się według planu. Domy muszą mieć konkretny kolor, ulice są rozplanowane tak, by dzieci bezpiecznie szły do szkoły, odpowiednio przystrzyżone żywopłoty, schludne trawniki. Od lat obowiązują tu zasady, wedle których toczy się spokojne i ustabilizowane życie mieszkańców. Jedną z zamieszkujących to sielskie miasteczko rodzin jest rodzina Richardsonów. On - prawnik, ona - dziennikarka, oraz czwórka ich dzieci. Elena nie wyobraża sobie innego życia. Tutaj się urodziła, tutaj się wychowała i tutaj postanowiła wieść swoje poukładane, spokojne życie. I wszystko być może toczyłoby się utartym torem, gdyby nie nowe lokatorki, którym Elena postanowiła wynająć mieszkanie. Mia Warren jest przeciwieństwem poukładanej Eleny. Od wielu lat wiedzie koczowniczy tryb życia, żyjąc z dorywczych prac, przemieszczając się z miasta do miasta, podążając za swoimi artystycznymi wizjami. Jej piętnastoletnia córka, Pearl, jest już zmęczona takim życiem, dlatego też kobiety postanawiają osiąść w Shaker Heights na stałe. Życie bohaterów płynie spokojnie, ze swoimi wzlotami i upadkami, do czasu, gdy zaprzyjaźnione z Richardsonami małżeństwo postanawia zaadoptować chińską dziewczynkę podrzuconą pod remizę strażacką. 

 „Z tym się nigdy nie można pogodzić, z tym, że trzeba pożegnać się na zawsze z własnym dzieckiem. Nieważne z jakiego powodu. To krew z twojej krwi, ciało z twojego ciała”
 
"Małe ogniska" opowiada przede wszystkim o miłości, zwłaszcza tej macierzyńskiej. Niesamowite, ile odmiennych uczuć udało się autorce tutaj zawrzeć. W pozornie banalnej historii, w której tak naprawdę niewiele się dzieje, wprost kipi od emocji. Elena jest matką, która dąży do perfekcji. Jej dom jest wymuskany, małżeństwo układne, praca dająca prestiż. Uważa się za osobę uczciwą, wielkoduszną, żyjącą zgodnie z przykazaniami. Dzieci są jej chlubą, ma z nimi dobry kontakt i żadnych poważniejszych problemów. Wyjątkiem jest Izzy, najmłodsza z rodzeństwa, dziewczyna, która nie chce się podporządkować, która nie chce żyć w idealnym świecie matki. Dlaczego? Do takiej sytuacji może doprowadzić wiele czynników ale czy przypuszczalibyście, że jednym z nich może być zbyt wielka miłość?
Mia jest przeciwieństwem Eleny. W młodym wieku podjęła decyzję, która zaważyła na całym jej życiu. Nie poddała się, walczyła, wiele poświęciła, by być w tym miejscu, w którym jest teraz. Żyje z dnia na dzień, praktycznie na granicy ubóstwa, próbując urzeczywistnić swoje marzenia. Daleko jej do ideału matki, jednak z piętnastoletnią córką łączy ją więź, o jakiej marzy niejedna kobieta. Wszystko się zmienia, kiedy Pearl poznaje rodzinę Richardsów.



 „Co czyni z kogoś matkę? Czy to tylko biologia czy może raczej miłość?”

Celeste Ng nie wprowadziła do swojej powieści zbyt wielu bohaterów, niemniej ta gromadka wystarczyła jej, by ukazać wielobarwność i wielowarstwowość uczuć, wrażeń i ludzi. W moim przekonaniu zrobiła to rewelacyjnie. Każda z postaci jest inna, charakterystyczna i niejednoznaczna. Tworzące się pomiędzy nimi więzi i zależności ukazują czytelnikowi to, czego na co dzień nie dostrzegamy. Każda decyzja ma konsekwencje. Każda akcja rodzi reakcję, budzi czyjeś emocje. Ludźmi kierują uczucia, których tak naprawdę nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć. To co dla nas nielogiczne, dla innego może być oczywiste. "Małe ogniska" to kłębowisko ludzkich uczuć, które stają się zarzewiem ognisk targających człowieczą duszą. Znajdziemy tu odurzającą moc pierwszej miłości, zazdrość prowadzącą do destrukcji, strach tak wielki, że niszczy więzi, pragnienie macierzyństwa przysłaniające wszystko inne, rozpacz i nadzieję, potrzebę akceptacji i brak zrozumienia. 

Bez wątpienia jest to powieść wartościowa. Taka, która coś ze sobą niesie. Napisana barwnym językiem świetnie oddaje złożoność ludzkiej natury. W nienachalny sposób, nie oceniając niczyich wyborów, porusza temat aborcji, różnic rasowych i klasowych, złożoności macierzyńskich uczuć czy wyborów, jakie muszą podejmować młodzi ludzie.  Wszystko to podane w ciepły, czasami smutny sposób, pozwala zatopić się w lekturze, pogrążyć w życiu bohaterów i zniknąć na jakiś czas ze świata. Ciepła, sugestywna, poruszająca a przede wszystkim zmuszająca do głębszego pochylenia się nad treścią. Taka właśnie była dla mnie ta powieść. Idealna na jesienny wieczór. Polecam.


Papierowy księżyc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz