wtorek, 2 lipca 2013

"Magnolia"- Grażyna Jeromin-Gałuszka

Piękna, nostalgiczna okładka tej książki skojarzyła mi się z opowieścią o przemijaniu. Kładką między przeszłością a przyszłością. A czym jest naprawdę ta opowieść?

Filip ma wszystko. Pracę, którą uwielbia, żonę, którą kocha, piękne mieszkanie i bezpieczeństwo materialne. Lecz pewnego dnia to wszystko się kończy. Negatywne wyniki corocznych badań wykazują, że nie może już pilotować samolotów. A ukochana żona stwierdza, że ma dość nudnego życia w oczekiwaniu na jego powroty. Po osiemnastu latach stabilizacji traci wszystko na czym mu zależało. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia jego serce odmawia posłuszeństwa. Zawał sprawia, że Filip zostawia wszystko i wyrusza przed siebie, bez celu, bez planu, bez żadnych oczekiwań. I ląduje w Bieszczadach, gdzie od przypadkowo spotkanego mężczyzny odkupuje zaniedbany pensjonat.Jak ta zmiana wpłynie na jego życie?

Opowieść snuta przez autorkę obejmuje rok życia w Magnolii, podczas którego Filip wiele się nauczy i wiele w jego życiu się zmieni. Poznamy cztery różne kobiety, każda z nich opowie nam swoją nietuzinkową historię. I tak poznamy oddaną pracy Czesię, która została sama a jej jedyną radością jest praca w pensjonacie Doris-tajemnicza młoda kobieta, która zjawiła się pewnego dnia w Magnolii i już tam pozostała. Marlena-cyniczna, zgryźliwa czterdziestolatka czy może wrażliwa, szukająca spokoju kobieta. I Olga- zajmująca się sparaliżowanym mężem, zawsze uśmiechnięta i oddana mężowi. A także Tośka- mała dziewczynka snująca opowieść o prawdziwej miłości.

Całą historię poznajemy z ust Filipa, który na opuszczonym dworcu opowiada tą opowieść przypadkowo spotkanemu mężczyźnie.Powieść jest momentami zabawna, momentami smutna, życiowa i taka zwyczajnie prawdziwa. Każdy z nas nosi w sobie jakiś smutek, tajemne marzenie, tragiczną przeszłość. I każdy z nas w jakimś stopniu udaje przed innymi kogoś, kim naprawdę nie jest.Dobrze mi się czytało tą książkę. Ciekawi bohaterowie, dowcipne dialogi, kilka fajnych życiowych opowieści. Książka nie porywa akcją, ale zaciekawia i w pewnym stopniu nawet zaskakuje.
Polecam miłośnikom powieści obyczajowych, ciekawych historii z życia wziętych i bieszczadzkich klimatów.


Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5cm

7 komentarzy:

  1. Bieszczadzkie klimaty... chyba nabrałam ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z lepszych książek, które przeczytałam. Głęboko zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie sięgnę po ten tytuł! Czytałam "Kobiety z Czerwonych Bagien" i już wiem, że z książką Pani Gałuszko spędzony czas nie będzie stratny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i miło ją wspominam. Wprawdzie początek nieco mnie nużył, ale dalej było już znacznie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj,ja od momentu kiedy ta książka miała się dopiero ukazać zakochałam się w jej nostalgicznej okładce;-)Niestety jeszcze jej nie czytałam,bo zostawiłam ją sobie na chmurną zimną jesień,lub początek zimy z kubkiem kakao lub czekolady w ręce;-)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna okładka, bardzo klimatyczna :) Wydaje mi się, że zawartość również by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń