wtorek, 7 lipca 2015

"Podziemny labirynt" - James Rollins


Tytuł oryginału: Subterranean
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2015
Stron:464
Kraj:Stany Zjednoczone

Mam problem z tą książką. Było dobrze. Czasem zabawnie, czasem strasznie. Z reguły jednak bardzo mało prawdopodobnie. "Podziemny labirynt" czyta się dobrze, akcja jest w miarę równa, przeszkadzała mi jedynie schematyczność.

Oto mamy kilku śmiałków, najlepszych z najlepszych, naukowców, żołnierzy, grotołaza. Choć zadanie przed nimi trudne a zagrożenia poznają dopiero na miejscu, kusi ich odkrywanie nowego, czegoś, czego nikt jeszcze nie zbadał. To, co znajdą, przejdzie ich najśmielsze oczekiwania a naukowa eskapada zakończy się walką o życie.
Główną bohaterką jest antropolog Ashley Carter, samotna mama Jasona, który towarzyszy jej w podróży. Chociaż Ashley ma wątpliwości co do obecności syna w podziemnym obozie, zapewnienia organizatora o bezpieczeństwie bazy bierze za dobrą monetę. Chce mieć syna blisko siebie. Nic nie potoczy się tak, jak zaplanowała, chociaż bez wątpienia cuda, jakie wraz z towarzyszami odkryją, zmienią jej spojrzenie na ewolucję. Cała przygoda przyniesie jej coś jeszcze. Miłość.
Bena Brust to były żołnierz, człowiek twardy, światowej sławy grotołaz, znany z tego, że nigdy się nie poddaje. Pozujący na luzaka Ben, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie człowieka niepoważnego, na którym ne można polegać. Szybko się okazuje, że to tylko pozory, gdyż Ben jest świetny w tym, co robi a życie traktuje bardzo poważnie.
Żeby  nie było ponuro mamy jeszcze pewnego mężczyznę, który nie jest tym, za kogo uważa go reszta towarzystwa, a którego celem jest sianie zniszczenia. Co zresztą świetnie mu wyjdzie.
Mamy także zaginioną grupę, która jako pierwsza próbowała zbadać labirynt jaskiń, lecz rozpłynęła się w powietrzu. Jest też pewien żołnierz, który szuka zaginionego brata.

A o co tak naprawdę chodzi? Na Antarktydzie, pod wulkanem, odkryto jaskinie ciągnące się kilometrami, na ogromnych głębokościach. W jednej z nich znaleziono ślady życia, wioskę wykutą w skałach. Kto mógłby zamieszkiwać w ciemnościach? Okazuje się, że życie pod ziemią jest o wiele bogatsze i urozmaicone, niżbyśmy mogli sądzić. Odkrywanie tego, jak bardzo bogate, pozostawiam czytelnikom.

"Podziemny labirynt" to mieszanka książki przygodowej, fantastycznej i sensacyjnej z domieszką romansu. Jest podziemny świat, odkrywanie nieznanego,  niezbadane życie, terrorysta, miłość, walka o przetrwanie i wiele, wiele więcej. Akcja toczy się w miarę równo, z lekkim przestojem pośrodku. Na wydarzenia patrzymy z kilku perspektyw, poznając wydarzenia z różnych źródeł. Wszystko jest dość przewidywalne, jedyne, czego nie wiemy, to kto wychynie z ciemności i kto dotrwa do końca. Wątek miłosny nie jest mocno wyeksponowany, wprowadza natomiast do gry nowego członka. Autor pokusił się także o wprowadzenie wątków paranormalnych, poprzez postać Bena, z pochodzenia Aborygena, który odkrywa w sobie drzemiące do tej pory zdolności. Świat podziemny wydał mi się mało realny, co nie przeszkadzało mi zupełnie w lekturze. Połączenie Jurajskiego Parku i Indiany Jonesa z Podróżą do wnętrza ziemi, dało całkiem fajny efekt, chociaż były momenty, kiedy książka mnie lekko nużyła. Ogólnie czyta się szybko, przyjemnie i bez wielkich wstrząsów. Polecam fanom autora, książek przygodowych i ludziom lubiącym odkrywać nieznane.

Czynny wulkan na wyspie Rossa (Antarktyda) posiadający aktywne jezioro lawy. Gorące gazy tworzą w szparach i szczelinach wulkanicznych skał zdumiewający system lodowych jaskiń.

Ps. A może autora wcale nie poniosła wyobraźnia? Kimże jestem, by twierdzić, że to jest niemożliwe:)

Czytam fantastykę
Gra w kolory : sierpień 2014-błękitny
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska


7 komentarzy:

  1. Zazwyczaj nie czytuję fantastyki, ale ta książka zapowiada się interesująco. Może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest typowa fantastyka. Książka przygodowa z lekkim wtrąceniem elementów fantastycznych, także jeśli masz ochotę na przygodę, to zachęcam:)

      Usuń
  2. Lubie takie mieszanki gatunkowe. Jak tylko będę miała okazje to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jakoś nie interesowały mnie powieści przygodowe, aczkolwiek czasem dobrze jest zrobić mały wyjątek, dlatego nie skreślam tej książki całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że bym się tutaj odnalazła! :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym tytule, ale kto wie? Może kiedyś na niego trafię :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. [Uwaga, w treści zdradzam mały fragmencik fabuły] Lubię książki przygodowe, zazwyczaj wybaczam różne idiotyzmy i ubytki w logice ale ta powieść jest tak sztampowa i schematyczna, że przekracza jednak pewne granice. Moralizatorstwo (beznadziejnie słabo "przemycona" tematyka ochrony środowiska), patos, schematyczność postaci w tym przykładowo terrorysta (oczywiście islamski), kompletny brak logiki w większości scen (typu uciekam od uśpionego terrorysty choć mogłam go zwyczajnie zabić gdy spi, do tego zostawiam mu plecak z materiałami wybuchowymi, zapalniczkę i pistolet, po czym jasna sprawa że terrorysta się budzi i uciekających dogania, albo chcę wysadzić kawałek skały, więc podpalam zapalnik racą z pistoletu (dla bezpieczeństwa, z odległości) po czym nie chowam się na węgłem tylko czekam aż wybuchnie i rzuci mnie na skały łamiąc żebra... Esej można by poświęcić absurdalności większości scen w tej powieści. Jestem rozczarowany, sam pomysł jest ciekawy, naprawę nie oczekiwałem, że wszystko będzie realistyczne i wiarygodne no ale bez przesady... :)

    OdpowiedzUsuń