wtorek, 22 września 2015

"Pieczara gromów" - Dean Koontz

Tytuł oryginału:The house of thunder.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2015
Stron:416
Kraj: Stany Zjednoczone
Trzynaście lat temu Susan była świadkiem morderstwa. Widziała, jak jej ówczesny chłopak zostaje poddany brutalnej ceremonii przyjęcia do bractwa, w wyniku której pobito go na śmierć. Cudem udaje jej się uciec przed czterema prześladowcami. Koszmar tamtego wydarzenia prześladował ją przez wiele lat, w końcu jednak udało jej się dojść do siebie.

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy Susan budzi się ze śpiączki. Znajduje się w szpitalu, w miejscowości bardzo oddalonej od domu. Podobno jechała na wakacje. Podobno miała wypadek. Podobno leżała w śpiączce przez miesiąc. Teraz budzi się i powoli zaczyna sobie przypominać szczegóły ze swego życia. Luki w pamięci powoli się wypełniają, jedynym, czego nie może sobie przypomnieć jest jej praca. Wszystko zmierza ku lepszemu, personel jest miły a jeden z lekarzy wywołuje w Susan szybsze bicie serca. Aż pewnego dnia kobieta zauważa na korytarzu człowieka, który wygląda zupełnie jak jeden z morderców sprzed lat. Nie, nie wygląda jak on. To jest on. Wkrótce zaczynają się dziać wokół niej coraz dziwniejsze rzeczy, kobieta czuje się osaczona, zagrożona i przerażona. Czy jej przewidzenia mają podłoże w urazie głowy? Czy już całkiem zwariowała? A może przebywa w nawiedzonym szpitalu?

Trzeba przyznać, że Koontzowi udało się stworzyć całkiem niezły klimat. Narastające szaleństwo Susan i wydarzenia, jakie mają miejsce sprawiają, że można poczuć w pewnym momencie lekkie ciarki. Duszna atmosfera zagrożenia i wieczny lęk niepewności co do stanu umysłu kobiety powodują, że strony znikają w dość szybkim tempie.  Główna bohaterka jest osobą wzbudzającą sympatię. Cicha, spokojna osoba, która od dzieciństwa musiała polegać tylko na sobie. Inteligentna i twardo stąpająca po ziemi, odpowiedzialna i pragmatyczna, czuje się kompletnie zagubiona w nowej sytuacji. Przeraża ją myśl, że coś się stało z jej mózgiem, że jej napady lękowe mają swoje źródło w chorobie psychicznej. Nigdy nie wierzyła w siły nadprzyrodzone, jak może jednak wytłumaczyć obecność mężczyzn, którzy już dawno umarli?
Książkę uznałabym za ciekawą i udaną, gdyby nie zakończenie. Rozwiązanie całej sprawy na pewno zaskakuje, jednak bynajmniej nie w pozytywnym sensie. Odkrywając karty autorowi udało się zniszczyć cały efekt. Zniknęła świetnie zbudowana atmosfera a pozostało niedowierzanie. Obyło się również od wielkiego wow na końcu. Zakończeniu brak zdecydowanie pary.

Podsumowując, uważam, że trzy czwarte książki jest dobrym thrillerem psychologicznym z nutką grozy, całość wypada natomiast średnio przez sknoconą końcówkę.

Wydana przez Amber w 1993 roku.
Czytam literaturę sprzed XXI wieku
Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Gra w kolory