poniedziałek, 20 czerwca 2016

"Stalkerzy" - Paul Finch

Tytuł oryginału: Stalkers.
Wydawnictwo:Albatros
Tłumaczenie:Magdalena Koziej
    Rok wyd:2015
Stron:448
Kraj:Wielka Brytania
Detektyw sierżant Mark „Heck” Heckenburg ma około czterdziestki, żyje samotnie a praca jest jego powołaniem. Należy do tych policjantów, którzy w pracy kierują się intuicją, łapiąc trop podążają za nim aż do końca i nic go nie zniechęca. Denerwuje go jedynie fakt, że nie może decydować sam o swoim dochodzeniu. I tak dzieje się właśnie przy próbie rozwikłania zagadki znikających kobiet. Każda z nich wiodła szczęśliwe życie. Jedne z powodzeniem ukończyły szkołę, inne znalazły świetną pracę. jeszcze inne były szczęśliwymi żonami i oddanymi matkami. Mieszkały w różnych miastach, nic ich nie łączyło. Nic, oprócz tego, że pewnego dnia podczas rutynowych czynności nagle zniknęły i ślad po nich zaginął. Mark wytypował trzydzieści osiem kobiet, które zniknęły w ten sam sposób. Nie ma jednak nic, co mogłoby go naprowadzić na jakikolwiek trop, dlatego też po jakimś czasie przełożeni postanowili zamknąć tą sprawę a Heck'a wysłać na urlop. Mark się nie poddaje. Postanawia, za cichą zgodą swojej szefowej, zbadać jedyny wątek, jakiego jeszcze nie sprawdzał. I okazuje się, że wdeptuje w sprawę, która może go przerosnąć, zwłaszcza, że policjant nie może liczyć na żadne wsparcie.

"Stalkerzy" to powieść przede wszystkim sensacyjna, przepełniona dynamiczną akcją, wręcz filmowa. Autor nie żałuje krwawych szczegółów, wachlarz postaci jest bardzo różnorodny a główny bohater automatycznie budzi sympatię. Dochodzi do tego wątek romantyczny, choć nie jest wyeksponowany. Siostra jednej z zaginionych kobiet, była marines, postanawia na własną rękę odnaleźć ślad siostry i trafia na Marka. Początkowa niechęć do współpracy przeradza się w silną więź, zwłaszcza, że pomoc dziewczyny nie raz ratuje Markowi życie.

Na duży plus zasługuje przede wszystkim sama fabuła, która jest oryginalna, oraz sposób przekazania całej historii. Jest szybko, jest ciekawie, jest mocno. Można się oczywiście przyczepić do niektórych momentów, które wydają się mocno naciągane, jednak ja przy tego typu literaturze staram się nie zwracać na to uwagi. Historia ma mnie porwać, ma nie razić sztucznością i ma mieć płynną, dynamiczną akcję. I to dostałam.
Na minus muszę natomiast zaliczyć przede wszystkim tytuł. który jest bardzo mylący. To nie jest opowieść o stalkerach. To opowieść o wykwalifikowanej grupie mężczyzn, którzy świadczą nietypowe usługi. Spełniają marzenia każdego zboczeńca, którego na to stać. Ich działania to inwigilacja, nie stalking. Dlatego też była mocno zaskoczona fabułą i wciąż podświadomie czekałam na opis stalkera. Pomimo tego naprawdę dobrze się bawiłam i byłam mocno przerażona tym, iż faktycznie mogłaby istnieć taka grupa. Nie daj boże komuś bogatemu się spodobać.
Brakowało mi także jakieś głębszej analizy psychologicznej, chciałam przeczytać o uczuciach porwanych kobiet. Dostałam tego trochę ale dla mnie zbyt mało. Autor postawił przede wszystkim na akcję.
Jeśli więc ktoś ma ochotę na mocną, dynamiczną i wciągającą książkę akcji, to "Stalkerzy" nadają się dla niego idealnie. Natomiast jeśli ktoś szuka powieści o opisie działania stalkerów czy głębszej psychoanalizie, to tutaj tego nie znajdzie.

Powieść jest dobra i bardzo fajnie napisana. Na wydarzenia patrzymy z kilku perspektyw, zarówno detektywa, porwanej kobiety, zboczonego bankiera oraz samych porywaczy. Kreacja bohaterów jest wystarczająca, by wzbudzać konkretne uczucia, styl autora jest płynny i swobodny, nie zauważyłam żadnej sztuczności ani w dialogach ani w wymyślonej akcji. Było zaskoczenie, były nerwy, nie było znudzenia. Czuję się zadowolona z lektury.

Czytam opasłe tomiska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz