poniedziałek, 6 lutego 2017

"Blizny" - Nancy Rue, Rebecca St.James ( 10/2017 )

Wydawnictwo: Święty Wojciech
    Rok wyd:2016
    Stron:408
Kraj: Stany Zjednoczone
Główną bohaterką "Blizn" jest Kirsten, na pozór zwykła dziewczyna, jednak tak poraniona w środku, iż jedynym ujściem dla pozbycia się bólu jest dla niej samookaleczanie się. Od wielu lat próbuje walczyć z tym "nałogiem", lecz wystarczy drobne niepowodzenie, by nie mogła się powstrzymać. W momencie, gdy ją poznajemy, jej życie wydaje się ustabilizowane. Od trzech lat jest w związku z Wesem i ma nadzieję, że niedługo usłyszy oświadczyny. Niestety, w dniu, który zdaje się jej najpiękniejszym dniem jej życia, Kirsten odkrywa, że jej chłopak spotyka się z jej najlepszą przyjaciółką. Zdarzenie to prowadzi do nieszczęścia, Kirsten ląduje w szpitalu i nikt nie chce jej uwierzyć, iż nie chciała popełnić samobójstwa. Dziewczyna trafia na oddział psychiatryczny na obserwację. Załamana, nie wie co ze sobą zrobić, gdy pojawia się przed nią szansa na chwilową ucieczkę od rzeczywistych problemów. Trafia na farmę prowadzoną przez byłą siostrę zakonną, która zajmuje się pomaganiem dziewczynom w trudnych sytuacjach życiowych. Czy pobyt na farmie pomoże jej rozwiązać problemy? Czy zderzenie z innym światem odniesie skutek i uleczy jej psychikę?

"Blizny" to powieść z narracją pierwszoosobową, dzięki czemu dokładnie przyglądamy się uczuciom targającymi główną bohaterką. Bardzo poważny problem, jaki poruszają autorki, został tutaj ułagodzony dzięki zabawnym wstawkom z monologami dziewczyny. Początkowo zupełnie nie wiadomo dlaczego młoda kobieta robi sobie krzywdę. Autorki powoli odkrywają przed czytelnikiem powody nieszczęścia, które ją dotknęło i powody jej poczucia winy i odrzucenia.
Pomimo niełatwej tematyki, książkę czyta się dość lekko. Postać głównej bohaterki jest bardzo dobrze nakreślona, jej zachowanie i reakcje na różne sytuacje są realistyczne, co nie znaczy, że zrozumiałe dla każdego. Kirsten czasami mnie denerwowała, czasami budziła moje współczucie i zrozumienie.
"Blizny" to na pewno książka potrzebna. Porusza bowiem temat, z którym niewiele mamy do czynienia. Ja osobiście miałam problem z wyobrażeniem sobie rozmiaru jej bólu, prowadzącego do tak skrajnych zachowań. Jednak wiem, że takich ludzi wcale nie jest mało. Warto poznać uczucia kierujące takimi osobami, a dzięki tej powieści jest to możliwe. Autorki stworzyły wnikliwy portret osoby skrzywdzonej, która jedyne ujście dla wewnętrznego bólu widzi w zadawaniu sobie ran.

Jedną z niewielu rzeczy, które mnie denerwowały podczas czytania było używanie zwrotów "Ciebie, Tobie" w miejscach, gdzie o wiele naturalniej brzmiałoby "Cię, ci ". Przez to niektóre dialogi brzmiały sztucznie. Niby niewiele ale mocno kłuło mnie w oczy. Uważam, że warto bliżej przyjrzeć się problemowi poruszonemu w powieści, dlatego polecam osobom zainteresowanym takimi tematami. "Blizny" to książka o odnajdywaniu drogi do siebie, powolnym uwalnianiu się od poczucia winy i walce z samym sobą.

Pod hasłem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz