czwartek, 28 września 2017

"Córka pszczelarza" - Santa Montefiore

"()...miłość nie jest czymś, co umiera z upływem lat, lecz płonie w nieskończoność niczym wieczne słońce".

Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2015
Stron:368
Kraj: Wielka Brytania

Opis z LC:
 Dorset, 1932: Grace Hamblin, córka pszczelarza, dorasta w pięknym majątku na wsi. Zna swoje miejsce i przyszłość. Po niespodziewanej śmierci ojca zostaje sama. Nie licząc mężczyzny, którego kocha i który nie jest jej przeznaczony.
Massachusetts, 1973: Trixie Valentine, piękna, impulsywna córka Grace, jest zakochana w charyzmatycznym wokaliście zespołu muzycznego, który ma szansę odnieść wielki sukces. Jasper musi wyjechać do domu w Anglii z powodu tragedii rodzinnej. Obiecuje, że wróci do Trixie, jeśli będzie ona na niego czekać.
Matka i córka szukają utraconej miłości, przytłoczone wspomnieniami, nie zdając sobie sprawy z łączących ich sekretów. Aby odnaleźć to, za czym tęsknią, muszą przezwyciężyć przeszłość i kłamstwa sprzed wielu lat... 

Moja opinia:

Po książki typowo kobiece sięgam niezbyt często, czasami jednak mam ochotę na taką odskocznię.
Mam kilka ulubionych pisarek literatury obyczajowej, sprawdzonych, takich, które z reguły mnie nie zawodzą. Nie należy do nich Pani Montefiore, gdyż to pierwsza jej książka, jaką przeczytałam. I pewnie ostatnia, chociaż nie było tak źle. Podobał mi się plastyczny język, jakim operuje autorka opisując otoczenie. Można spokojnie wyobrazić sobie domek pszczelarza, otaczający go ogród, ule pełne pszczół, wielki, majestatyczny dwór.  Historia snuta jest powoli, ma swój klimat, zwłaszcza ta dotycząca wspomnień Grace, gdzie zostajemy wrzuceni w lata przedwojenne na angielską wieś. 


Mam lekkie zastrzeżenia co do dialogów, które wydawały mi się czasami sztuczne, zbyt górnolotne, mało realistyczne. Poza tym zakończenie, czego można się było spodziewać jest zbyt przesłodzone i przewidywalne. Ogólnie jednak cała opowieść jest spójna, dwutorowość akcji pozwala śledzić zarówno losy Grace, jak i jej córki Trixie. Obie kobiety łączy więcej niż mogłyby się spodziewać a na odkrycie tego faktu będą czekały ponad siedemnaście lat. 

"Córka pszczelarza" to spokojna, ciepła opowieść o miłości w różnych jej odcieniach. O miłości pierwszej, jedynej i niepowtarzalnej, takiej aż po grób. O miłości zrodzonej z przyjaźni, która okazuje się silniejsza wraz z upływem lat. Także o miłości łączącej rodzinę, o silnym przywiązaniu, zaufaniu i wierze.Znajdziemy tu opowieść o dojrzewaniu, poszukiwaniu siebie, zdradzie, wybaczeniu i cichym cierpieniu. Wszystko to, podane ładnym językiem i lekkim stylem, czyta się dobrze, choć bez wielkich wzruszeń.

Polecam osobom lubiącym powoli snute historie rodzinne z tajemnicą w tle. Mnie osobiście najbardziej przypadły do gustu informacje na temat zachowań i hodowli pszczół:)


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz