sobota, 16 grudnia 2017

"Spektrum. Leonidy" - Nanna Foss

,,Być może istnieje granica, ile cierpienia tych, których kochamy, można zabsorbować, nie rozpadając się.''

Wydawnictwo: Driada
Rok wyd: 2017
Tłumaczenie: Bogusława Sochańska
Cykl: Spektrum ( tom I )
Stron: 544
Kraj: Dania

 Główną bohaterką, a jednocześnie narratorem powieści jest piętnastoletnia Emi. Dziewczyna nie ma lekko. W domu się nie przelewa, w szkole uchodzi za dziwadło i jest prześladowana przez klasowego osiłka. Na szczęście ma dwóch przyjaciół, braci, z którymi łączy ją bardzo bliska więź od czasów wczesnego dzieciństwa. O rok starszy Alban jest ostoją spokoju i rozsądku, osobą z pokorą znoszącą swoją ślepotę. Z kolei rok młodszy Linus pasjonuje się naukami ścisłymi, bywa oderwany od rzeczywistości i zamknięty w sobie. Emi, jako samotniczka i osoba nieśmiała, znajduje ostoję w domu braci, gdzie spędza większą część czasu. Jej ucieczką są także rysunki. Dziewczyna nie rozstaje się ze swoim szkicownikiem i ołówkami, by w każdej możliwej chwili przelewać na papier swoje nastroje. Przewidywalne i dosyć nudne życie całej trójki zmienia się w momencie, gdy w szkole zjawia się nowy nauczyciel Janus oraz bliźniacze rodzeństwo, Pi i Noa. Ten pierwszy, tajemniczy i dość przerażający, wywraca szkolne życie do góry nogami, natomiast pojawienie się egzotycznego rodzeństwa burzy całkowicie spokój Emi, gdy ta uprzytamnia sobie, że Noa jest chłopakiem z jej koszmaru sennego. Losy tej piątki młodych ludzi zostają ze sobą splecione poprzez wydarzenie, jakie rozegra się w domu pewnego astrofizyka, gdzie dołączy do nich, i podzieli ich los, klasowa kujonka Adriana.


"Leonidy" to pierwsza część cyklu Spektrum, napisanego przez duńską autorkę, i także pierwsza książka fantastyczna ze Skandynawii, jaką miałam okazję przeczytać. Zaciekawiło mnie zastosowanie astrofizyki w połączeniu z elementami fantastycznymi, oraz podróżami w czasie. Spadające gwiazdy, nadprzyrodzone moce, tajemniczy amulet, przerażający Horror Vacui. Nie można odmówić książce oryginalności, chociaż poszczególne, pojedyncze motywy spotykałam już w literaturze fantastycznej. 
 
„Nie jest się słabym, jeśli się samemu ustanawia reguły. Gdy się zna odpowiedzi, ale samemu decyduje, kiedy je wypowiedzieć. Nie jest się słabym, gdy się człowiek kontroluje.”

Autorka umiejscowiła swoich bohaterów w niewielkiej duńskiej miejscowości, a znaczną część akcji w szkole. Świat przedstawiony jest dosyć szczegółowy, choć bez przesadnych dłużyzn. Z bohaterami mam lekki problem. Podobała mi się kreacja poszczególnych postaci, które są różnorodne i charakterystyczne, zwłaszcza te pozostające na razie w tle. Nie podobała mi się jedynie postać Noa, który jawi się jako osoba porywcza, niestabilna i nieprzewidywalna, przy czym jego kreacja jest niespójna. W jednej chwili jest rycerzem ratującym Emi, by w następnej ją wyzywać. Być może wszystko zmieni się w następnej części i czytelnik pozna przyczyny jego zachowania. Jak na razie jego postać jest pełna sprzeczności. Polubiłam nieśmiałą, samokrytyczną, przepełnioną koszmarnymi snami, wrażliwą Emi. Moją sympatię wzbudzili także niewidomy Alban i rozkojarzony Linus, oraz pełna energii Pi. Zarozumiała Adriana na razie nie przekonała mnie do siebie, chociaż podejrzewam, że dziewczyna nie jest taka, na jaką pozuje. Ciekawi mnie Janus, jednooki, poznaczony bliznami nowy nauczyciel, którego rola jak na razie nie jest wielka, ale budzi podejrzenie. 

Powieść napisana jest prostym, lekkim językiem przystosowanym do młodego czytelnika. Podobało mi się ukazanie relacji pomiędzy młodymi ludźmi, ich codziennych problemów i rozterek. Bardzo ładnie pokazana jest także przyjaźń pomiędzy niewidomym chłopcem i Emi, ich wzajemne troszczenie się o siebie, wrażliwość na uczucia innej osoby, oddanie w życiu codziennym. 
Niestety moim zdaniem akcja jest zbyt wolna. Praktycznie przyspiesza dopiero po trzech czwartych powieści. Nie czyta się tego źle, jednak wprowadzenie do akcji jest lekko przydługie. Wprawdzie jest to dopiero tom pierwszy, który zapoznaje czytelnika z postaciami i powoli zarysowuje fabułę, dla mnie mimo wszystko trwało to troszkę za długo.Trzy dni na pięciuset stronach? Jak widać można. Podobnie jest z ilością niewiadomych, jakie pojawiają się w trakcie lektury. Niewiele pytań otrzymuje tu swoją odpowiedź. Wszystkie wydarzenia, ich przyczyny, dziwne zjawiska, pozostają niewyjaśnione. Ciekawi mnie jak autorka poprowadzi to dalej. 

Czy "Spektrum,. Leonidy" warto czytać? Ja nie żałuję, gdyż zainteresowała mnie ta historia a lektura pomimo powolnej akcji nie była męcząca. To dobre wprowadzenie do, mam nadzieję, ciekawej kontynuacji. Książka przeznaczona dla młodzieży, dorosły czytelnik również nie powinien poczuć się rozczarowany. Lekka, fantastyczno - przygodowa opowieść o przyjaźni, rodzącej się miłości, chaosie młodości, przeplatana narastającym napięciem, ucieczką przed złowrogą ciemnością, poznawaniem swoich możliwości.  Czym jest Horror vacui? Jakie możliwości drzemią w bohaterach? Do czego doprowadzą ich podróże w czasie? Na te odpowiedzi będę musiała jeszcze trochę poczekać.
 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Driada

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz