poniedziałek, 4 czerwca 2018

"Dziewczyna, która się boi" - Mary Torjussen

"Potem zjawił się on i dał mi światło. Teraz, gdy go zabrakło, zrobiło się jeszcze ciemniej niż kiedyś."
 
Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie:  Agnieszka Nowakowska
Rok wydania: 2017
Ilość stron:350
Kraj: Wielka Brytania


Życie Hannah zdaje się być idealne. Od czterech lat mieszka z ukochanym facetem, ma wierną przyjaciółkę od czasów szkolnych, a jej rozwój zawodowy zbliża się do szczytu. I kiedy, szczęśliwa, wraca ze służbowego wyjazdu, na którym dostała obietnicę znaczącego awansu, okazuje się, że jej ukochany zniknął. Początkowe uczucie strachu szybko zastępuje wściekłość i niezrozumienie, kiedy do Hannah dociera, iż Matt opuścił ją z własnej woli, zabierając wszystkie swoje rzeczy. Nie dość tego, chłopak wyczyścił jej telefon, komputer, media społecznościowe, kasując zdjęcia i numery kontaktowe. Tak więc zszokowana Hannah stwierdza, że nie ma pojęcia gdzie podział się Matt oraz nie ma żadnej możliwości skontaktowania się z nim. Nie zostało dosłownie nic. 

Więcej o treści pisać nie będę, gdyż jest to typ książki, w której bardzo łatwo nieświadomie coś zaspoilerować. Powiem jeszcze tylko, że Hannah nie będzie się mogła pogodzić z odejściem Matta, i zrobi wszystko, by go odnaleźć.


"Dziewczyna, która się boi" to powieść napisana w pierwszoosobowej narracji, dzięki czemu bardzo łatwo jest się wczuć w sytuację bohaterki, i wraz z nią przeżywać zdumienie, szok, strach i gniew. Wydawać by się mogło, że będzie to następna dość banalna historia o porzuconej dziewczynie, która na wszystkich się zawiodła i wszyscy ją zdradzili. Owszem, kilka rozwiązań było przewidywalnych, kilka zagrań schematycznych, niemniej autorce udało się mnie zaskoczyć i to dość solidnie. Powiem Wam, że takiego obrotu sprawy zupełnie się nie spodziewałam i byłam w lekkim szoku. 

Najważniejszą postacią jest tu Hannah i to na niej skupia się cała akcja. To ją poznajemy najlepiej, siedzimy w jej głowie, popadamy wraz z nią w obsesję. Reszta bohaterów jest tylko tłem do ukazania powolnego osuwania się w szaleństwo. Bardzo podobała mi się kreacja tej bohaterki, która wraz z upływem czasu coraz bardziej traci naszą sympatię. Początkowo jej współczułam, później zaczęła mnie irytować, by na końcu...a nie, tego nie mogę napisać:)

Mary Torjussen bardzo mnie zaskoczyła poziomem swojego debiutu. Zaczyna opowieść dość spokojnie, by coraz bardziej nakręcać atmosferę. Nawarstwia wydarzenia, by podtrzymać napięcie aż do zaskakującego końca. Poradziła sobie z psychoanalizą postaci. Może troszkę kuleją niektóre dialogi, może trochę mnie drażniła wręcz dziecinna przepychanka pomiędzy przyjaciółkami. Ale to wszystko. Cała reszta mi się podobała i jest to moim zdaniem bardzo udany thriller psychologiczny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz