sobota, 26 maja 2018

"Rozdarci" - Neal Shusterman

"- Poczucie spełnienia uzyskuje się dzięki doświadczeniom, które są od początku do końca nasze, Cam - mówi mu Roberta. - Żyj własnym życiem, a wkrótce odczujesz, że życie tych, którzy istnieli przed tobą, przestanie mieć znaczenie. Ci, z których powstałeś, są nieistotni w porównaniu z tym, czym jesteś."

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie:  Agnieszka Hałas
Cykl: Podzieleni (tom II)
Rok wydania: 2016
Ilość stron:566
Kraj: Stany Zjednoczone
Dwa miesiące temu miałam przyjemność przeczytać pierwszą część trylogii "Podzieleni", która zaskoczyła mnie zarówno pomysłem na fabułę, jak i wykonaniem. Sugestywne opisy, świetna kreacja bohaterów a przede wszystkim koncept oddawania swojego dziecka jako dawcę organów, tylko dlatego, że rodzice sobie nie radzą z wychowaniem, tak zwana wsteczna aborcja, wszystko to sprawiło, że lektura książki była bardzo zadowalająca. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, czy autor wymyśli coś nowego i zaskakującego. I powiem Wam, że "Rozdarci" spełniła moje oczekiwania.

 

Connor próbuje sprostać dowodzeniu Cmentarzyskiem, jednak utrzymanie setek dzieciaków w ryzach oraz zapewnienie im rzeczy niezbędnych do przeżycia, zwłaszcza przy coraz mniejszej pomocy z zewnątrz, okazuje się zajęciem czasochłonnym i wyczerpującym. Zadanie utrzymania porządku staje się jeszcze trudniejsze, gdy na Cmentarzysko trafia nowy Podzielony, Starkey, mający chrapkę na stanowisko Connora. Risa nadal zajmuje się leczeniem chorych, jednak jej relacje z Connorem stają się coraz bardziej skomplikowane. On nie ma dla niej czasu, ona, poruszając się na wózku, czuje, że jest obciążeniem. Oboje nie wiedzą, że jej czas na Cmentarzysku niedługo dobiegnie końca. Lev, jako dziesięciorodny, który został klakierem lecz nie zaklaskał, staje się obiektem kultu dla uratowanych dziesięciorodnych, co zupełnie mu nie pasuje. Czarę przepełnia Miracolina, uratowana, której ratunek nie cieszy. Kilka nowych, ciekawych postaci bardzo urozmaiciło fabułę, lecz to Cam staje się clou tego tomu. Chłopak, który powstał z niczego i ze wszystkiego. Nowoczesna wersja Frankensteina. Sama myśl o możliwości stworzenia takiej istoty mocno mnie przeraża. Autor poświęcił sporo czasu postaci Cama i rozważaniom na temat zarówno moralności takiego uczynku, jak i wewnętrznych rozterek bohatera. Czy składając się w całości z części innych ludzi można mieć duszę? Co sprawia, że jesteśmy sobą? Czy w zaistniałej sytuacji mamy swoje "ja", czy może jesteśmy zbiorem wszczepionych części umysłu? 

  " Potwór! Frankenstein! (...) Nie. Nigdy tak nie myśl! Tamten potwór został stworzony z martwych ciał, ale ty powstałeś z żywych! Tamta istota stanowiła pogwałcenie wszystkich praw przyrody, ale ty, Camie, jesteś nowym cudem świata! "


"Rozdarci" napisana jest w narracji trzecioosobowej, opisującej wydarzenia z punktu widzenia kilku kluczowych postaci, przez co czytelnik patrzy na wydarzenia w szerokiej perspektywie. Tempo jest przez większość czasu równomierne i dość powolne, przyspiesza dopiero pod koniec. Poszczególne elementy fabuły dobrze ze sobą współgrają, powoli zmierzając do połączenia. Strasznie żałuję, że nie ma jeszcze części trzeciej, bo ciężko się żyje z niewiedzą co do losów niektórych bohaterów:)

 „Na świecie jest pełno zwykłych ludzi, którzy robią niezwykłe rzeczy.”


Drugi tom zdecydowanie nie jest słabszy od pierwszego. Powiedziałabym, że jest na tym samym poziomie, chociaż tom pierwszy był trochę bardziej dynamiczny. Nadal jest to świetna powieść, która pod przykrywką typowej rozrywki, każe się zastanawiać nad rozpadem moralności i jego efektami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz