poniedziałek, 10 lutego 2014

"Wielbiciel"- Charlotte Link

"Zauważyła coś dopiero wtedy, gdy kobieta już spadała. Ściśle rzecz biorąc, nie wiedziała, że to spada człowiek. Jakiś duży obiekt spadł dosłownie z jasnego, to znaczy bezchmurnego, słonecznego nieba i z okropnym plaśnięciem uderzył o chodnik kilka metrów od Leony."

Tragedia Leony rozpoczyna się w momencie, kiedy prawie, że u jej stóp ląduje ciało Evy. Leona przeżywa szok, z którym ciężko jej sobie poradzić. Ma koszmary senne i nie może spać. Mąż nie jest dla niej wsparciem, denerwuje go, że ciągle w nocy się budzi. Po tak ciężkim przeżyciu, mąż dobija Leonę wiadomością, że ma inną kobietę, że już jej nie kocha, że chce zacząć od nowa. Czterdziestodwulatka całkiem się załamuje. Teraz lepiej rozumie kobietę, która popełniła samobójstwo przez byłego męża. Kiedy więc poznaje brata Evy, przystojnego, spokojnego i najwyraźniej nią zainteresowanego Roberta, Leona wdaje się z nim w romans, który przeradza się w trwały związek. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ dziwne zachowanie Roberta wzbudza w Leonie coraz większy niepokój. Jego zazdrość, zaborczość, nagłe wybuchy wściekłości, po których następują czułe przeprosiny. Jednak jak się wkrótce Leona przekonuje, z Robertem nie da się zerwać. Są połączeni na zawsze.
Drugi wątek toczy się w małej wsi, gdzie Lisa zajmuje się chorym na raka ojcem. W pobliskim lesie para starszych ludzi znajduje zmasakrowane zwłoki jej siostry, której Lisa nie widziała od siedmiu lat. Kto ją zabił? I co działo się z dziewczyną w ciągu tych lat?
Jak zwykle u Link niezwykle ważne są portrety psychologiczne występujących postaci oraz całe tło, otaczające bohaterów. Każda z postaci, czy to główna, czy poboczna, posiada swoją charakterystykę. W tym wypadku ta charakterystyka wypada nieco słabiej, niż w późniejszych powieściach autorki, jednak nadal jest całkiem niezła. 
Książka właściwie jest dość przewidywalna. Od początku wiadomo kto, co i dlaczego. Zabrakło mi elementu zaskoczenia i klimatu narastającej grozy. Choć można tu znaleźć sporą dawkę napięcia, dla mnie było to napięcie za lekkie, nie wciągało mnie i spokojnie mogłam książkę odłożyć w każdym momencie akcji.
Ogólnie czyta się ją dobrze. Dla osób nie znających innych dzieł Link, książka może być całkiem niezła. Natomiast dla tych, którzy już mają kilka jej książek za sobą, "Wielbiciel" może być rozczarowaniem. 


14 komentarzy:

  1. Wielbiciel i Obserwator są mniej lubianymi książkami tej autorki. Przynajmniej wg niektórych. Ja jeszcze nie próbowałam... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Obserwator" mi się podobał. O wiele lepsze portrety i dość zaskakujące zakończenie.

      Usuń
  2. Uwielbiam Link, a ta książka gości już na mojej pòłce :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tej książki bardzo. Dotąd mam za sobą lekturę dwóch powieści Link: "Przerwanego milczenia" i "Lisiej doliny", które maksymalnie mnie usatysfakcjonowały. Zastanawiam się, jakie będą moje wrażenia po tej właśnie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się boję sprawdzać, bo czuję na dnie mojego kamiennego serca, że książki Link mi nie podpasują :/ Z Lackberg też tak było - każdy chwalił, a tu klops :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę mam zamówioną w bibliotece, wiec wcześniej czy później wpadnie w moje ręce. Jestem jej ciekawa, może spodoba mi się bardziej niż Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właśnie nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, więc z chęcią bym to uczyniła, mimo że piszesz, że ta jej książka do najlepszych jej dzieł nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam, książka przewidywalna i jedna z słabszych w twórczości Ch. Link (ta książka to było moje pierwsze spotkanie z autorką), Podobał mi się "Obserwator", a teraz czytam "Dom sióstr".
    Zapraszam Cię do odwiedzania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam żadnej książki Link, chyba muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam Link, ale podoba mi się te "portrety psychologiczne". Nawet jak jest przewidywalna, czego w książkach nie cierpię, to i tak dałabym jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie jestem fanką Link. Moze jeszcze kiedyś spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, naprawdę nie wiem czy chcę przeczytać tę powieść. Przerobiłam kilka stron tej książki i w ogóle nie miałam do niej zacięcia, ale może to i dobrze, po co mam się rozczarować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Link mnie ciekawi, a te portrety psychologiczne, które tworzy szczególnie :)

    OdpowiedzUsuń