wtorek, 8 stycznia 2013

"Wyliczanka" - John Verdon

Dave Gurney jest na emeryturze,lecz wewnątrz wciąż tęskni za zagadkami, za napięciem,jakie towarzyszy łapaniu przestępców. Jego specjalnością byli seryjni mordercy i to dzięki nim zdobył dość spory rozgłos. Teraz jednak mieszka wraz  z żoną na wsi i próbuje jej wynagrodzić swoją nieobecność we wcześniejszych latach. W to leniwe,nudne życie nagle wkracza kolega Dave'a ze studiów, z którym nie widział się od lat i prosi go o pomoc. Sprawa Marka intryguje Dave'a. Dostaje on mianowicie listy zawierające dziwne,wiejące grozą wierszyki a co najdziwniejsze,wydaje się,że dręczyciel umie czytać w myślach i wie o Marku wszystko.Potrafi nawet zgadnąć o jakiej liczbie Mark pomyśli. Zagadki się mnożą i pomimo zaangażowania Dave'a jego kolega pewnego dnia zostaje znaleziony na terenie swojego ośrodka z poderżniętym gardłem. czy uda się złapać mordercę? Ślady pozostawione na miejscu przestępstwa zamiast ułatwiać,gmatwają śledztwo. Wszelkim śladom brak logiki i wytłumaczenia. Przestępca igra z policją,którą uważa za głupią.Ile morderstw potrzeba,aby udało się złapać sprytnego mordercę?

Bardzo dobrze zarysowane postaci i mnóstwo świetnie dopracowanych szczegółów.Nietypowy wątek wciąga i intryguje.Postać mordercy prawie do końca pozostaje dla nas tajemnicą,choć w pewnym momencie można się jej domyślić. Książka jest dość gruba-502 strony i przyznam szczerze,że w pewnym momencie zaczęła mnie nużyć. Na szczęście druga część książki jest bardziej dynamiczna,tempo zdarzeń rośnie,historia się gmatwa a jednocześnie niektóre wątki się rozplątują.
Główny bohater nie jest idealizowany,ma wiele wad,z których zdaje sobie sprawę,przez co daje się lubić i jest prawdziwy.

„Kłamiemy po to, żeby inni nam zaufali. Ukrywamy własne ja, by osiągnąć bliskość z innym człowiekiem. A sposób, w jaki szukamy szczęścia, sprawia, że zamiast się zbliżać, oddalamy się od niego. Kiedy nie mamy racji, walczymy do upadłego, żeby udowodnić światu, że jednak ją mamy.”

Bardzo ciekawie napisany kryminał,pełen nietypowych tropów,dziwnych śladów i wzajemnie się wykluczających dowodów. Polecam miłośnikom zagadek.

Baza recenzji Syndykatu ZwB










3,5 cm

9 komentarzy:

  1. Jak ostatnio nie mam ochoty na powieści sensacyjne i thrillery, tak mnie ta książka zaintrygowała! Uwielbiam tego typu zagadki i chętnie dam się namówić na tę lekturę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skończyłam właśnie czytać trzeci z kolei kryminał i nie wiem, czy ja mam zbyt duże wymagania, czy rzeczywiście trafiłam na kiepską serię, bo jakoś skutecznie mnie zniechęciła do dalszego obcowania z tym gatunkiem, więc tym razem jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiązka już za mną i ogólnie nieźle ją wspominam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kryminał to nie jest gatunek po który nie lubię sięgać :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Już zakupiona - dzięki recce u Rudej, którą kupę czasu temu przeczytałam:) Teraz muszę tylko znaleźć czas, żeby przeczytać książkę, bo to chyba coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mój gatunek, ale nie mówię nie :) może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak!Tak! Tak! Książka idealna dla mnie :)

    Zapraszam Cię na mojego bloga po odbiór wyróżnienia :) http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2013/01/versatile-blogger-wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że coś dla mnie, kryminałom mówię zdecydowanie takkkk ")Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń