Jeffery Deaver to jeden z moich ulubionych autorów. I chociaż zdarzyło się, że jego książka mnie zawiodła, to nadal czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce. "Ogród bestii" to nietypowa książka jak na Deavera. Po pierwsze nie jest to typowy thriller, po drugie akcja książki jest osadzona w całkowicie innym klimacie.
Przenosimy się do Berlina, czasu, kiedy Hitler doszedł do władzy i jest w trakcie tworzenia swojej armii. W ciągu zaledwie trzech dni 1936 roku w czasie przygotowań do olimpiady, mamy okazję poczuć klimat panujący wśród ludności cywilnej i mundurowej. Świat paranoi, donosów, nędzy, zastraszania, terroru. Świat Hitlera i jego świty. Świat, w którym na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, po ulicach krążą bandy brunatnych koszul, tajnych agentów, wywiadowców SS, gestapowców i kripo.Świat, w którym za krzywe spojrzenie, nieodpowiednie słowo, źle dobraną lekturę, można skończyć w obozie lub zarobić kulkę.
Do tego świata wyruszył z misją Paul Schumann, morderca mafii, jeden z najlepszych w swoim fachu. Przyłapany przez agencję dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ma zabić Reinharda Ernesta, człowieka, który remilitaryzuje niemiecką armię. I tu przekonuje się, że nic nie jest proste, że wybory mogą być trudne a zadanie niewykonalne.Że przyjaciel może być wrogiem. Że ludzkie zło nie zna granic. Tropem Paula podąża inspektor Kripo Will Kohl. Mamy przyjemność oglądać finezyjną wojnę podchodów pomiędzy tą dwójką. Jeden zrobi wszystko, żeby wykonać zadanie, drugi zrobi wszystko, żeby wytropić przestępcę.
Książka bardzo mi się podobała, pomimo tego, że nie jest typowym thrillerem. Jest to raczej mieszanina sensacji i kryminału. Świetnie zarysowana rzeczywistość Niemiec z połowy lat trzydziestych pozwalająca bez problemu przenieść się w czasie.Ciekawe zwroty akcji, wciągająca fabuła, zdrada, morderstwa, zagadki, trochę miłości w świecie pozbawionym złudzeń. Bohaterowie ciekawie zarysowani, chociaż Paul jak na mordercę okazał się zbyt przyzwoity:)
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 2cm
Czytam kryminały
Przenosimy się do Berlina, czasu, kiedy Hitler doszedł do władzy i jest w trakcie tworzenia swojej armii. W ciągu zaledwie trzech dni 1936 roku w czasie przygotowań do olimpiady, mamy okazję poczuć klimat panujący wśród ludności cywilnej i mundurowej. Świat paranoi, donosów, nędzy, zastraszania, terroru. Świat Hitlera i jego świty. Świat, w którym na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, po ulicach krążą bandy brunatnych koszul, tajnych agentów, wywiadowców SS, gestapowców i kripo.Świat, w którym za krzywe spojrzenie, nieodpowiednie słowo, źle dobraną lekturę, można skończyć w obozie lub zarobić kulkę.
Do tego świata wyruszył z misją Paul Schumann, morderca mafii, jeden z najlepszych w swoim fachu. Przyłapany przez agencję dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ma zabić Reinharda Ernesta, człowieka, który remilitaryzuje niemiecką armię. I tu przekonuje się, że nic nie jest proste, że wybory mogą być trudne a zadanie niewykonalne.Że przyjaciel może być wrogiem. Że ludzkie zło nie zna granic. Tropem Paula podąża inspektor Kripo Will Kohl. Mamy przyjemność oglądać finezyjną wojnę podchodów pomiędzy tą dwójką. Jeden zrobi wszystko, żeby wykonać zadanie, drugi zrobi wszystko, żeby wytropić przestępcę.
Książka bardzo mi się podobała, pomimo tego, że nie jest typowym thrillerem. Jest to raczej mieszanina sensacji i kryminału. Świetnie zarysowana rzeczywistość Niemiec z połowy lat trzydziestych pozwalająca bez problemu przenieść się w czasie.Ciekawe zwroty akcji, wciągająca fabuła, zdrada, morderstwa, zagadki, trochę miłości w świecie pozbawionym złudzeń. Bohaterowie ciekawie zarysowani, chociaż Paul jak na mordercę okazał się zbyt przyzwoity:)
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 2cm
Czytam kryminały