czwartek, 21 maja 2015

"Doktor Śmierć" - Jacek Caba

"Rzadko wychodził z domu. Prawie nie odbierał telefonów i jakoś nie tęsknił za towarzystwem.
Nie dlatego, że się wstydził. To było raczej spowolnienie metabolizmu. I było mu z tym dobrze."
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2012
Stron:352
Kraj:Polska
"Doktor Śmierć" to książka, która mnie zaskoczyła na kilka sposobów. Po pierwsze spodziewałam się thrillera a otrzymałam książkę obyczajową z wątkami kryminalnymi. Po drugie pomimo mojego rozczarowania książka okazała się ciekawa i wciągająca.

Poznajemy Aleksa Wendta, lekarza po trzydziestce, pracującego na oddziale laryngologii w Szpitalu Miejskim w Warszawie. Aleks jest postacią sympatyczną, spokojną, nie dającą się wciągnąć w żadne nielegalne machinacje. Jako jednemu z niewielu udało mu się nie skusić na łapówki i nie otworzyć prywatnej praktyki. Uważa bowiem, że praca w szpitalu jest wystarczająco absorbująca a każdy człowiek powinien mieć jeszcze jakieś życie poza pracą. Jego życie zmienia się, gdy do szpitala zostaje przyjęty jako pacjent Władysław Szymański. Jego przyszłość jest już przesądzona, choruje na nieoperacyjną odmianę raka, umiejscowionego w gardle. Aleks, pomimo częstego kontaktu ze śmiertelnie chorymi ludźmi, czuje do Szymańskiego jakiś nieokreślony szacunek i respekt. Podziwia go za godność, z jaką pacjent podchodzi do swego losu. Podziw ten, wraz z pojawiającą się znienacka córką Szymańskiego, Moniką, przyczyniają się w końcu do tego, że Aleks łamie kodeks lekarski i przesądza o swojej przyszłości.

Podobał mi się styl autora. Książkę, pomimo tematyki obracającej się w środowisku lekarskim, czyta się lekko i bardzo przyjemnie. Temat eutanazji, który jest drażliwym tematem, jest tu pokazany zarówno od strony lekarzy, jak i społeczeństwa oraz poszczególnej jednostki. Mamy możliwość wejrzenia w psychikę Aleksa, który przechodzi powolną przemianę, dojrzewając do popełnienia niewybaczalnego i karalnego czynu. Zagłębiamy się też w szpitalnej atmosferze, w której mamy zarówno lekarzy oddanych swojej pracy, zmęczonych, lecz i popełniających błędy, oraz typowych karierowiczów, zdolnych do podsuwania świni swoim  kolegom po fachu. Zupełnie nie odczuwałam tego, że jest to debiut autora. Książka jest przemyślana i dopracowana, ciekawie napisana, dająca do myślenia. Proszę się jednak nie nastawiać na thriller, bo akurat tym ta książka na pewno nie jest. Z tyłu książki możemy przeczytać, że jest to książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym i tym dokładnie jest, przy czym wątek kryminalny jest tu bardzo mikry.


Polacy nie gęsi...
Klucznik: Debiut, Coś białego
Kapitan Żbik & Skandynawowie
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata

9 komentarzy:

  1. Zobaczymy, czy przeczytam :)
    Ogólnie - skoro to kryminał - to coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat eutanazji to naprawdę dyskusyjna płaszczyzna. Jaka mroczna okładka, podoba mi się bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka ciekawa i warta chwili zatrzymania się i przemyślenia oraz oczywiście przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A nawet nawet mnie zainteresował ten tytuł- ostatnio coś bym związanego ze środowiskiem medycznym przeczytała- choć zwykle unikam takich lektur.

    OdpowiedzUsuń
  5. a reasumując, Gosiu, warto, czy szkoda czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak całkiem szczerze to nie wiem:) Jeśli masz ochotę na kryminał, to na pewno nie warto. Jako książka obyczajowa jest dość ciekawa, bo opisuje szpitalne relacje a przede wszystkim targające głównym bohaterem emocje. Dobrze się czyta i jest wciągająca. Podobała mi się. Nie jest to jednak literatura głęboka. Spokojnie można odpuścić:)

      Usuń
  6. Nie wiem, czy lubię thrillery medyczne. Kiedyś jeden jakiś przeczytałam i na tym moja przygoda z tego typu literaturą się skończyła. Może akurat ta powieść, gdzie więcej obyczajowości niż sensacji, przypadłaby mi do gustu? Nie wiem. Jak nie sprawdzę, to się nie dowiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka przerażająca i chyba tym razem podziękuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie zdecydowanie nie, nie podobają mi się książki obyczajowe z reguły kończą się przewidywalnie - niestety

    OdpowiedzUsuń