wtorek, 13 października 2015

"Rany kamieni" - Simon Beckett

Tytuł oryginału:Stone Bruises.
Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2013
Stron:336
Kraj:Wielka Brytania
Simon Beckett jest znany chyba każdemu miłośnikowi mocnych, krwistych thrillerów. Jako fanka tego gatunku przeczytałam wszystkie jego książki i byłam zachwycona. Nic więc dziwnego, że postanowiłam sięgnąć i po tę, chociaż recenzje nie były zachęcające. Fani autora poczuli się zawiedzeni, a jak było ze mną?

Ja nie poczułam się ani zawiedziona, ani zachwycona. Podchodząc do tej lektury z odpowiednim nastawieniem, na zupełnie odbiegającą stylowi autora książkę, można z niej wyciągnąć całkiem sporo przyjemności. Przede wszystkim tym, co różni tę pozycję od poprzednich jest tempo akcji. W "Ranach kamieni" akcja praktycznie nie istnieje. Oto pewien mężczyzna ucieka przed nieznanym nam zagrożeniem. Przemierzając nieznane sobie terytorium w końcu trafia na odizolowaną farmę i w wyniku niefortunnego wypadku zostaje na niej w pewnym sensie uwięziony.  Cała akcja rozgrywa się praktycznie na farmie, którą zamieszkuje starszy mężczyzna, jego dwie dorosłe córki i mały chłopczyk. Co się będzie działo na farmie i kim naprawdę jest uciekający mężczyzna?

Całość fabuły opiera się głównie na tajemnicy. Tajemniczy jest główny bohater, który powoli odkrywa nam prawdę o sobie w retrospekcyjnych rozdziałach. Tajemnicza jest zaniedbana farma wraz z jej dziwnymi mieszkańcami. Leżąca na odludziu, otoczona drutem kolczastym, zamieszkana przez ludzi, których łączą dziwaczne relacje. Aura niepokoju i niepewności towarzyszy nam prawie cały czas. Uważam to za największy plus tej książki. Nie da się ukryć, że w trakcie lektury cały czas oczekiwałam w napięciu aż w końcu wydarzy się coś strasznego. Czy się doczekałam, tego nie zdradzę. Na plus można także zapisać autorowi kreację bohaterów, chociaż nie koniecznie głównego bohatera. Całkiem sprawnie przedstawiony jest właściciel farmy oraz jego młodsza córka. Główny bohater natomiast jest dość mdławy.
Opowieść czyta się szybko, gdyż styl autora i sposób narracji sprawiają, że czytelnik prześlizguje się przez kartki pomimo powolnego tempa wydarzeń. Jak pisałam powyżej, nie zachwyciła mnie ta książka, chociaż nie mogę powiedzieć, że męczyłam się przy czytaniu. Beckett wyczarował ciekawy klimat, który działa gdzieś podskórnie na wyobraźnię. Pomimo znikomych opisów przemocy, braku stosów trupów i gnijących resztek, ta książka ma coś w sobie, co wywołuje nieokreślony dyskomfort i napięte oczekiwanie na to, co się wydarzy. Za wywołanie takich właśnie odczuć nie mogłam napisać, że książka mnie rozczarowała. Uważam, że powieść ma coś w sobie i z odpowiednim nastawieniem można się przy niej nieźle bawić.

Klucznik: przeczytana w jeden dzień
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Gra w kolory 

11 komentarzy:

  1. Lubię książki tego autora - są mega wciągające. Przy okazji przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji czytać żadnej książki Becketta, ale skoro książka trzyma w napięciu, to może dam jej szansę :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię tego autora, chociaż nie jestem pewna czy sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam nazwisko, lecz twórczość tego pana jakoś zawsze mnie omijała. Mogę jednak nazwać się fanką mocnych thrillerów, dlatego jeśli zachwalasz powieści Becketta, to kiedyś z chęcią się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz mocne thrillery to sięgnij po inne książki autora, bo ta akurat może Cię rozczarować:)

      Usuń
  5. Ta tajemniczość brzmi kusząco:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm. Przeczytałam ze dwie powieści autora z tej serii jakiś czas temu - spodobały mi się na tyle, ze chciałam poznać resztę, ale... coraz częściej dobiegają mnie głosy, że to w kółko to samo, że nie zachwyca, że wręcz szkoda czasu. Możliwe, że autor bazuje na jednym schemacie, ale często bywa tak, że skoro się sprawdza, to nie jest to wada. Chyba muszę sama się przekonać, jak to jest z Beckettem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość autorów piszących książki w danym cyklu nie może uciec od schematyczności. Nie inaczej jest z Beckettem, chociaż mnie to akurat nie przeszkadzało:) "Rany kamieni" nie należą do serii i są całkowicie inne.

      Usuń
  7. Pomimo tego, że słyszałam od kumpeli, że rozczarowała się trochę włąśnie Beckettem, to w czasie moich poszukiwań dobrych pisarzy powieści z gutunku thrillera spróbuję tego autora. Tym niepokojącym klimatem czuję się zachęcona - taka groza bijąca z kartek to coś świetnego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nic nie czytałam Becketta, muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeden z moich ulubionych autorów krwistych historii obok Mastertona :D
    mi książka się podobała, chociaż jest jak mówisz - bez szaleństwa, zdecydowanie jego poprzednie powieści były lepsze. cóż, czekać nam tylko na kolejne publikacje :)

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń