środa, 16 grudnia 2015

"Za blisko domu" - Linwood Barclay


Tytuł oryginału:Too Close to Home.
Wydawnictwo:Świat Książki
Tłumaczenie: Jan Kraśko
    Rok wyd:2010
Stron:379
Kraj:Stany Zjednoczone
"Za blisko domu" to trzecia książka autora, jaką miałam przyjemność czytać. I muszę powiedzieć, że każda z mich była dobra w swoim gatunku. Barclay pisze naprawdę dobre książki z pogranicza kryminału i thrillera.
Derek ma siedemnaście lat i skłonność do ładowania się w kłopoty. Tym razem jednak ma zamiar przekroczyć pewną granicę. Postanawia wykorzystać dom przyjaciela, który wraz z rodzicami wyjeżdża w tygodniową podróż. Wolna chata, dziewczyna, tydzień luzu i komfortu. Niestety nic nie idzie tak, jak sobie wymarzył. Derek staje się mimowolnym świadkiem morderstwa a strach przed konsekwencjami wyjawienia tego faktu zmusza go do zachowania milczenia. Tym sposobem staje się głównym podejrzanym w sprawie o jedno z najgorszych morderstw popełnionych w ostatnich latach.

Autor nie raz już udowodnił, że świetnie potrafi kreować bohaterów. Dzięki rozbudowanej warstwie obyczajowej bardzo dobrze poznajemy Jima i Ellen, rodziców Dereka. Wśród bohaterów przewijają się zarówno Ci dobrzy, jak i Ci źli. Nikt jednak nie jest jednoznaczny, sporo tu odcieni szarości, jak w życiu. Jim jest postacią wzbudzającą sympatię. Oddany ojciec, dobry mąż, człowiek posiadający własne, niezachwiane zasady i spore poczucie humoru. Jako niespełniony malarz, ima się różnych prac, między innymi pracował jako szofer burmistrza. Porzucił tą pracę, gdy pogardzany przez niego polityk przekroczył pewną granicę. Teraz prowadzi własną firmę ogrodniczą i wraz z synem głównie kosi ludziom trawniki. Sprawa morderstwa na zaprzyjaźnionej, mieszkającej po sąsiedzku rodziny, szokuje rodzinę Dereka a jego późniejsze aresztowanie burzy ich świat. Jim się jednak nie poddaje i ma zamiar wybronić syna. W między czasie na jaw wychodzą różne brudne sprawki, zarówno w rodzinie Jima, jak i innych zamieszanych w sprawę bohaterów.

Intryga może nie jest jakaś wymyślna, lecz sposób jej przekazania bardzo przemyślany. W pewnym momencie można dojść do tego, kto jest sprawcą, a nawet dlaczego. Nie miało to wpływu na moje zainteresowanie książką aż do końca.
W pierwszym, wprowadzającym rozdziale narratorem jest Derek, który opowiada nam o uczuciach, jakie nim targały podczas tragicznego ukrywania się  domu przyjaciela. W dalszej części powieści narracja jest trzecioosobowa a wydarzenia opisane z punktu widzenia Jima.
Nie doszukałam się w książce żadnych błędów zarówno stylistycznych, jak i logicznych. Dialogi są realistyczne, czasami zabawne, a fabuła wielowątkowa. Pomimo dość rozbudowanej warstwy obyczajowej, nie znalazłam w powieści żadnych dłużyzn czy zbędnych opisów. Może tylko początkowa część książki lekko mnie nudziła, później nie było już na to czasu.
Ogólnie zatem jest to bardzo dobry kryminał z elementami thrillera, wyrazistymi postaciami, napisany w dobrym stylu, z lekkością i iskierką humoru. Pomimo tematyki lektura niezbyt ciężka, łatwo przyswajalna, lecz prawdopodobnie nie zapadająca na dłużej w pamięć. Dobra na jedno popołudnie dla odprężenia.

Klucznik
Gra w kolory

5 komentarzy:

  1. Czytałam wszystkie książki autora, bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że tylko początek był nieco nudnawy. Będę pamiętała o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną książkę autora i pamiętam, że mi się podobała. I nawet mam "Za blisko domu" gdzieś na półce, muszę się do niej wreszcie dokopać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Totalnie nic mi to nazwisko nie mówi. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się pomysł na książkę, lubię też obyczajowe wątki w kryminałach - bez nich książka wydawałaby mi się niepełna. Czuję, że to lektura dla mnie.

    OdpowiedzUsuń