wtorek, 3 maja 2016

"Miasto Niepokoju" - Dennis Lehane

Tytuł oryginału:The Given Day.
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Tłumaczenie:Maciejka Mazan
Cykl:  Joe Coughlin (tom 1)
    Rok wyd:2009
Stron: 648
Kraj: Stany Zjednoczone
Pierwsze, co nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu książki, to słowo: znakomita. I tak naprawdę to najchętniej nic więcej bym o niej nie pisała. Po prostu jest to powieść znakomita. Emocjonująca, dopracowana, głęboka. Powieść, którą pomimo sporych gabarytów czyta się z ogromnym zaangażowaniem.

Danny Coughlin pracuje w policji. Początkowo nie wzbudził mojej sympatii, gdyż wyglądało na to, że dla kariery zrobi wszystko. Nic bardziej mylnego. Danny, pochodzący z dobrej rodziny, gdzie ojciec jest znanym kapitanem policji a brat planuje karierę prokuratorską, okazał się człowiekiem z charakterem, zasadami i przede wszystkim z ogromną empatią. Wbrew rodzinie postąpi zarówno w sprawach miłosnych, jak i zawodowych. Na początku podchodzący z nieufnością i zaszczepionymi przez rodzinę uprzedzeniami do ludzi, którzy nie chcą już dawać się wykorzystywać, Danny po kilku zebraniach organizowanych przez związek policjantów, zaczyna zauważać, iż ich roszczenia mają głębokie podstawy. I tak staje się jedną z głównych postaci doprowadzających do strajku policjantów. Następstwa tego kroku są dla niego niewyobrażalne.

 Luther Laurence jest czarny. I to już go stawia na pozycji straconej. Kiedy jego dziewczyna zachodzi w ciążę, para przeprowadza się do Tullsy, miasta bardziej sprzyjającemu czarnym. Niestety Luther wplątuje się w zatarg z miejscowym gangsterem i musi uciekać z miasta. Tym sposobem ląduje w Bostonie, gdzie zatrudnia się w domu kapitana Coughlina. Tutaj schodzą się drogi Luthera, Danny'ego oraz Nory, Irlandki po trudnych przejściach, która również pracuje dla Coughlinów.

Postać znanego baseballisty, Babe Ruth'a, przewija się w niewielkich ilościach przez całą książkę, pokazując zdarzenia rozgrywające się w kraju poprzez pryzmat naiwnego, dobrego człowieka. Babe, bardzo delikatnie, otarł się zarówno o Luthera, jak i Danny'ego. Z tym, że Luther wywarł na nim większe wrażenie.

"Miasto niepokoju" to wielowątkowa powieść, w której czytelnik znajdzie zarówno mnóstwo wiadomości o historii powstawania związków zawodowych w Stanach Zjednoczonych,  skutkach wielkiej epidemii grypy, warunkach pracy policjantów tuż po zakończeniu pierwszej wojny światowej, politycznych manipulacjach. Jest to także opowieść o miłości, walce o lepsze życie, szukaniu swojej tożsamości, rodzinnych wartościach, tolerancji i równości.

Powieść oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, które rozgrywały się w latach 1918-1919 w Bostonie. Napisana z niezwykłym rozmachem, znakomitym piórem, przenosi czytelnika wprost na ulice miasta ogarniętego strachem, ogniem i beznadzieją. Lehane znakomicie odtworzył klimat tamtych lat, pozwalając czytelnikowi przenieść się w czasie, poczuć rozczarowanie tłumów, powoli ogarniające ich szaleństwo. brutalność, wreszcie bestialstwo, jakie budzi się w obliczu strachu.

Znalazłam w tej powieści wszystko, co lubię. Mamy tu wątek sensacyjny, kiedy Danny rozpracowuje grupy bolszewickie. Wątek miłosny jest ważny, nieszablonowy i przede wszystkim niewiodący. Warstwa obyczajowa jest wielowarstwowa, opisana w świetnym stylu i niesamowicie wciągająca.. Wątki polityczne nie są wiodące, lecz doskonale odmalowują zarówno walkę o stołki, jak i nieposzanowanie dóbr obywatelskich. Opisując strajk i jego skutki, autor nie szczędził brutalnych szczegółów. Niektóre postaci wzbudzały we mnie obrzydzenie i oburzenie. Wiele razy byłam naprawdę wściekła podczas lektury a zdarzyło się także, iż dosłownie krew mi się burzyła. Lehan swoją powieścią wzbudził we mnie wiele emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych. Dla mnie jest to miernikiem, po którym oceniam książkę. "Miasto niepokoju", jak pisałam na początku, było dla mnie znakomitą lekturą i aż żałuję, że mam ją już za sobą.
Babe Ruth
Strajk policjantów Boston 1919r
Calvin Coolidge, gubernator stanu Massachusetts; 1919r

Czytam opasłe tomiska
Kiedyś przeczytam
Mini czelendż

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz