czwartek, 2 marca 2017

"Stalowe serce" - Brandon Sanderson

Wydawnictwo: Zysk i  S-ka
    Rok wyd:2015
Cykl: Mściciele (tom 1) 
  Stron:444
Kraj: Stany Zjednoczone
Brandon Sanderson. To nazwisko chodziło za mną już od dawna i powoli stawało się wyrzutem sumienia. Byłam ogromnie ciekawa jego stylu, tego, czy zostanę oczarowana jego prozą podobnie jak większość czytelników. Wahałam się czy akurat ten tytuł nadaje się na pierwsze spotkanie z autorem, gdyż nie jestem fanem superbohaterów, jednak skoro już wpadł mi w oko, to nie miałam wyjścia. I w sumie dobrze się stało.

"Stalowe serce" to opowieść o chłopczyku, który w wieku ośmiu lat jest świadkiem śmierci swego ojca. W jego świecie nic nie jest takie, jak powinno. Miastami rządzą epicy, którzy teoretycznie powinni być superbohaterami, w praktyce jednak są żądnymi władzy tyranami. Miasto, w którym przyszło żyć Davidowi, Newcago, to dawne Chicago, w którym za sprawą rządów Stalowego serca prawie wszystko pokryte jest stalą a ludzie żyją głównie w tunelach. Nad miastem wisi ciemność rozjaśniana jedynie przez czerwoną Calamity, sprawcą wszystkich zmian. To właśnie Calamity sprawiła, że niektórzy ludzie posiedli nadzwyczajne zdolności i stali się epikami.
Pewnego dnia, na oczach Davida, Stalowe serce strzela do jego ojca  sprawiając, iż ten za cel na resztę swego życia obiera sobie zemstę. Przez dziesięć lat David żyje w tunelach i obserwuje epików, zbierając o każdym z nich wszelkie dostępne informacje. Przez dziesięć lat żyje nadzieją, że przyjdzie czas, gdy będzie mógł pomścić ojca. I w końcu nadarza się szansa. Młody mężczyzna trafia na trop Mścicieli, siatki ludzi, których celem jest zabijanie epików. Postanawia za wszelką cenę stać się jednym z nich.



Przed przystąpieniem do lektury tej książki zastanawiałam się, czy temat mnie wciągnie, czy opowieść o epikach nie podziała na mnie rozśmieszająco. Zawsze bawiły mnie filmy o facetach latających w rajtuzach i maskach. Na szczęście stało się zupełnie inaczej i zostałam wessana w stworzony świat, połykając bez bólu opisy kolejnych epików. Napisana w pierwszej osobie historia walki ludzi z bezwzględnymi mutantami wypełniona jest brawurową akcją, w której nie brak elementów napięcia. Fantastyczne opisy walk z użyciem niesamowitej broni i nadprzyrodzonych mocy porwały mnie na dwa wieczory. Polubiłam całą drużynę Mścicieli, gdzie każdy jest charakterystyczny i wyróżnia się czymś szczególnym. Główny bohater wzbudził zarówno moją sympatię, jak i rozbawienie.
"Stalowe serce" to powieść przeznaczona dla młodzieży, chociaż moim zdaniem nadaje się dla czytelników w każdym wieku. Język autora jest lekki, akcja wartka a styl płynny. Oczywiście można się spodziewać, jak zakończy się książka, jednak to, co dzieje się po drodze wciąga niesamowicie.
Przyczepić się mogę do jednej rzeczy. Jak dla mnie było trochę za mało opisów świata stworzonego, życia innych ludzi. Zarys jest, brak szczegółów. Jednak powieść bazuje głównie na szybkiej akcji, opisy zapewne znacznie by ją spowolniły. Nie zaszkodziłoby również, gdyby bohaterowie nabrali większej głębi. Być może stanie się tak w drugim tomie, po który na pewno sięgnę.

Reasumując, pierwsze spotkanie z Panem Sandersonem uważam za udane i nabrałam po nim apetytu na więcej. Dlatego zaczęłam już czytać "Z mgły zrodzony":) Zupełnie inna bajka.
"Stalowe serce" to fajna pozycja dla fanów lekkiej, rozrywkowej fantastyki, która świetnie się sprawdzi jako powieść relaksacyjna. Fabuła typowo komiksowa, czyta się jednak przednio. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz