piątek, 12 maja 2017

"Buźka" - Sophie Hannah

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Rok wyd:2015
Cykl: Konstabl Simon Waterhouse (tom 1) 
    Stron:385
Kraj: Wielka Brytania

"Nie można dojść do prawdziwego emocjonalnego wyzwolenia, jeśli nie przyjmie się do wiadomości, że świat składa się zarówno ze zła, jak i z dobra".

Alice Fancourt to postać, która budziła we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest matką, która uważa, że ktoś podmienił jej dziecko. Wzbudza to oczywiście współczucie, zwłaszcza, iż część historii jest opowiedziana jej ustami, co pozwala dobrze się wczuć w jej postać. Z drugiej strony jest żoną, która uważała do tej pory, że jej małżeństwo jest udane, mąż ją kocha i tworzą szczęśliwą rodzinę. Przy czym trudno mi zrozumieć czemu tak myślała, skoro jej mąż to pozbawiony kręgosłupa facet, pozwalający by o wszystkim decydowała jego matka. Trochę niezrozumiałe dla mnie było oddanie, jakie wyrażała Alice wobec swojej apodyktycznej teściowej. Mnie się nóż w kieszeni otwierał i raczej bym nie wytrzymała takiego wiecznego wtrącania. No, ale wróćmy do książki.  Vivien teoretycznie jest wspaniałą teściową. Ma pieniądze, którymi lubi się dzielić, kocha swoją rodzinę i jedynym jej celem jest to, by wszystko w tej rodzinie działało jak należy. W praktyce jest to kobieta, która nie uznaje sprzeciwu a jej plany są planami, co do których nie ma co dyskutować. Ona jest królową a cała reszta to poddani, dobrze traktowani, dopóki służą wiernie. I David służy wiernie, nawet bardzo, gdyż wyraźnie widać, że tak apodyktyczna matka mocno namieszała mu w głowie. Davida nie udało mi się polubić nawet przez chwilę, jego późniejsze zachowania wobec żony to po prostu coś strasznego. I tutaj znowu nie rozumiałam Alice, która pomimo doznanych poniżeń, nadal tłumaczyła zachowania męża. Dla mnie nie ma wytłumaczenia dla czegoś tak wstrętnego. Zarówno on, jak i jego matka, potrzebują dobrego psychiatry.



Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co musiała poczuć kobieta, która po powrocie do domu stwierdza, iż dziecko leżące w łóżeczku jej córeczki, w istocie tą córeczką nie jest. Zwłaszcza, gdy mąż, który w czasie jej nieobecności zajmował się dzieckiem twierdzi, że to jest to samo dziecko. Alice jest w swoim przerażeniu sama. Nikt jej nie wierzy, wszyscy traktują ją jak wariatkę. Policja umywa ręce i jedynie Simon wyczuwa, że coś jest nie tak, zwłaszcza, gdy po tygodniu, tuż przed wyznaczonymi badaniami genetycznymi, kobieta znika wraz z dzieckiem.

Simon to dziwna postać. Nie wyjaśniona do końca, budząca sympatię i dająca odczuć, że w jego przeszłości jest coś, co go zdruzgotało do tego stopnia, iż nie potrafi nawiązywać zdrowych relacji międzyludzkich. Dobry, inteligentny śledczy, tyle, że nielubiany i często wyśmiewany. Tolerowany tylko i wyłącznie przez swoje osiągnięcia. Charlie, jego przełożona, to z kolei pewna siebie, atrakcyjna kobieta, idąca po szczeblach kariery jak burza. Budzi w Simonie jednocześnie podziw, onieśmielenie oraz niechęć. Zakochana w nim bez wzajemności, próbuje utrzymać ich relacje na przyjacielskiej stopie, co nie zawsze jej się udaje.

Co mogę powiedzieć. Kreacja niektórych bohaterów jest bardzo dobra, na przykład Alice, jako kobieta, której wali się świat, ukazana jest całkiem sprawnie. Podobnie jak jej teściowa. Czuję lekki niedosyt, jeśli chodzi o Davida. Nie zrozumiałam jego zachowania, jego stosunek do żony nie został dobrze przedstawiony. No, chyba, że po prostu jest psychopatą i tyle. Co nie dziwi przy takiej matce.
Sama fabuła nie jest zawiła i chociaż autorka sprawnie wyprowadza czytelnika na manowce, w pewnym momencie coś mi nie zagrało i rozwikłałam intrygę. Przyszło mi tylko czekać na wyjaśnienia jej powodów. Ach, zapomniałam wspomnieć, że pierwsza żona Davida, z którą był już po rozwodzie i miał synka, została zamordowana i choć ta sprawa została już rozwiązana, to śledczy teraz do niej wracają. Co do śledczych odniosłam wrażenie, że autorka bardziej skupiła się na ich rozterkach życiowych, niż na prowadzeniu dochodzenia. niby ktoś coś tam robi, coś się powoli wyjaśnia, tyle, że działań policji za wiele tu nie ma.

Narracja powieści jest pierwszo i trzecioosobowa. Wydarzenia dziejące się w domu poznajemy bezpośrednio od Alice, poczynania policji autorka opisała w formie trzecioosobowej, głównie z punktu widzenia Simona. Styl płynny, lekki, krótkie rozdziały. Tempo akcji równe, niezbyt dynamiczne, pozbawione mocnych wtrąceń. Akcja to głównie psychologiczne rozgrywki i jedynie przy końcówce nabiera fizycznej mocy. Zakończenie mnie nie zdziwiło, było pozbawione efektu "wow".  Pomimo tego jest to całkiem niezły thriller psychologiczny, który momentami mocno trzyma w napięciu i budzi sporo emocji. Nie ukrywam, że byłam trochę rozczarowana, gdyż spodziewałam się mocniejszych wrażeń i innego rozwiązania, jednak powieść może się podobać i pewnie niejedną osobę zaskoczy.

"Buźka" była poprzednio wydana jako "Twarzyczka".
Wydawnictwo: G+J
    Rok wyd:2009
Cykl: Konstabl Simon Waterhouse (tom 1) 
    Stron:470
Kraj: Wielka Brytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz