piątek, 5 maja 2017

"Idealna" - Magda Stachula

Wydawnictwo: Znak Literanova
    Rok wyd:2016
    Stron:384
Kraj: Polska
"Gdy przekracza się pewne granice, łamie normy, które dotychczas wskazywały nam drogę, otwiera się nowy rozdział w życiu, zeszyt z czystymi kartkami, który będzie zapisywany nowymi historiami, ręką innego już człowieka”.

Anita ma trzydzieści pięć lat, pracuje w domu przy pozycjonowaniu stron internetowych i jest ideałem każdego faceta. Zgrabna blondynka, inteligentna, zabawna, zwraca na siebie uwagę zarówno panów, jak i pań. Ten obraz szczęśliwej kobiety zostaje jednak zastąpiony kobietą, która straciła  chęć do życia, najchętniej przesiaduje w domu, zaniedbuje pracę i męża. Jej jedynym marzeniem i celem staje się posiadanie dziecka i fakt, iż nie udaje jej się tego osiągnąć doprowadza ją do szaleństwa. Denerwuje ją mąż, który jej zdaniem nie dość się stara. Denerwują ją ludzie, gdyż wiodą życie szczęśliwsze od niej. Denerwuje ją dosłownie wszystko i na wszystko reaguje niekontrolowaną agresją. Anita nie jest już tą samą osobą, którą była jeszcze dwa lata wcześniej.


Adam nie ma pojęcia, jak dogadać się z kobietą, z którą był szczęśliwy przez sześć lat. Jego idealna małżonka zamieniła się w kogoś, kto sprowadził seks do kilku niezbyt przyjemnych zbliżeń w określonym przez kalendarzyk terminie. Nie ma mowy o normalnej rozmowie czy spontanicznym wyjeździe. Mężczyzna ucieka więc w pracę, wychodzi z domu wcześniej, by siedzieć w kawiarni, siedzenie w domu stało się dla niego męczarnią. Nie ma pojęcia, że stał się celem dla kogoś, kto pragnie go wykorzystać.

Marta to tajemnicza kobieta, która obrała sobie za cel uwiedzenie Adama. Przepełnia ją nienawiść do Anity i to właśnie jej pragnie zadać największy cios. Planuje zemstę od lat, drobiazgowo przemyślała strategię i jest pewna, że uda jej się zniszczyć Ideał.

Eryk na początku wydaje się nie pasować do tej układanki. Artysta, nie powiązany z żadną z postaci, żyje sobie spokojnie mając swoje wzloty i upadki. Odegra jednak swoją rolę w tym dramacie i to bardzo znamienną.

Fabuła powieści wydaje się każdemu znana i już oczytana. Kochające małżeństwo, które od dłuższego czasu stara się o dziecko przeistacza się w pełen obopólnych pretensji związek, którego nie można już nazwać partnerskim. A pomiędzy nimi Ona. Ta trzecia, która zmienia wszystko w ruinę. Jednak trzeba przyznać, że autorce udało się zamienić ograne motywy w bardzo ciekawą powieść psychologiczną. Duży wpływ na to ma sposób narracji, gdzie głos został oddany każdemu z czworga bohaterów. Tym sposobem poznajemy spojrzenie kilku osób na to samo wydarzenie i muszę przyznać, że jest to bardzo trafny zabieg, zwłaszcza, jeśli chodzi i reakcje małżeństwa. Zawsze wiedziałam, że kobiety i mężczyźni mają inne spojrzenie na te same sprawy ale tutaj jest to tak dobrze ukazane, iż skłania mocno do refleksji. Zapadło mi w pamięć zwłaszcza takie oto wydarzenie, gdzie Adam przychodzi do domu i ma ochotę zwyczajnie, bez kalendarzyka pokochać się z żoną. Zaczyna się do niej przytulać, ona się nie broni, dochodzi do aktu. Ona roni łzy. On uważa, że wreszcie są na dobrej drodze do przywrócenia poprzednich relacji a jej łzy są wyrazem szczęścia. Ona płacze z rozpaczy, bo czuje się przez niego zgwałcona. Zarówno jego, jak i jej reakcje mają swoje uzasadnienie i naprawdę w życiu bym nie pomyślała, że mogą być tak różnie zinterpretowane. Tego typu spojrzenie na zwyczajne, domowe sprawy jest w powieści wszechobecne i bardzo mi się podobało. Podobnie jak charakterystyka postaci, która jest głęboka i wiarygodna. Postaci wykreowane przez autorkę są żywe, trójwymiarowe i budzą emocje. Do pewnego momentu zastanawiałam się nad postacią Eryka, która zupełnie tu nie pasowała, jednak w końcu się doczekałam i byłam zaskoczona jego rolą. 

Pierwsze rozdziały mogą przynieść lekkie rozczarowanie i zniechęcenie, gdyż czytelnik ma wrażenie, że zanurza się w historii, jakich wiele. Warto jednak przeczekać, gdyż później zaczyna się powolne wprowadzanie trzeciego bohatera a co za tym idzie, wzrasta napięcie i zagęszcza się akcja. Nie jest to powieść, w której akcja gna na łeb na szyję. Tutaj wszystko dzieje się dość powoli. I nie warto się również nastawiać na dreszcze strachu czy mocne napięcie. Mimo tego moim zdaniem "Idealna" to bardzo dobry thriller psychologiczny, z mocno rozbudowanym tłem obyczajowym.

Magda Stachula rysuje nam obraz kobiety, która pogrąża się w rozpaczy, zamyka w domu i żyje życiem innych ludzi, podglądając ich przez kamery internetowe. Coraz bardziej oddala się od męża, chociaż w głębi duszy nadal go kocha. Nie potrafi przemóc swego bólu i rozczarowania, zmieniając się w kogoś, kim wcześniej by gardziła. Rysuje nam także obraz mężczyzny, który czuje się coraz bardziej odtrącony. Który pomimo wielu prób powrotu do wcześniejszych relacji, napotyka się na ścianę agresji i niechęci. Mężczyzny, który w końcu korzysta z okazji, by poczuć się znowu mężczyzną. Ciekawy, choć mniej rozwinięty jest obraz kobiety, która doznała ogromnej straty, w wyniku czego stała się kimś niebezpiecznym. Stalkerem pod każdym względem. Kimś, kogo nie chciałabym mieć za wroga. Jak walczyć z kimś, o kogo istnieniu nie mamy pojęcia? Czy znajdując w swojej torebce nieznane kosmetyki a w swojej szafie obce ubrania, pomyślałabyś, że ktoś obcy to zrobił? A może zaczęłabyś wątpić w swój zdrowy rozsądek?

"Idealna" zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób. I choć nie czułam dreszczu grozy, nie otrząsałam się z przerażenia i nie miałam problemów ze snem, to dostałam kawał dobrej literatury, który momentami dawał mi do myślenia a przede wszystkim pozwolił mi dogłębnie poznać swoich bohaterów, co nie zdarza się znowu tak często. Jestem bardzo zadowolona z lektury i szczerze polecam:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz