niedziela, 11 czerwca 2017

"Najmroczniejszy sekret" - Alex Marwood

Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale ostatnio za każdym razem, kiedy sięgam po powieść bardzo zachwalaną, czuję się co najmniej lekko rozczarowana.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2017
      Stron:416
     Kraj: Wielka Brytania
Opis z LC:
 Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?



Właściwie to nie tak, że powieść jest zła, bo ma swoje plusy. Kiedy jednak czytam recenzje tej książki, mam wrażenie, że dotyczą innej, nie tej, którą ja czytałam. Przede wszystkim, największym zarzutem z mojej strony jest brak napięcia. Podczas lektury nie poczułam dreszczu emocji, zniecierpliwienia czy niepewności. Zbulwersował mnie jeden opis, o którym wolałabym nie pisać, poza tym ogólnie uważam, że wykreowane przez autorkę postaci są kwintesencją zła, egoizmu i głupoty. I właśnie kreacja bohaterów jest wielkim plusem tej książki. Autentycznie czułam obrzydzenie do głównych postaci, ich sposobu myślenia, zapatrzenia w swój interes, dwulicowość, brak sumienia. Po prostu parszywe, bogate kreatury, które nie mają żadnych hamulców moralnych.

"Najmroczniejszy sekret" teoretycznie jest thrillerem. Mnie się jawił jako powieść obyczajowa z tajemnicą w tle. Owszem, tajemnica jest straszna, gdyż dotyczy zniknięcia trzyletniego dziecka, jednak nie aż tak skomplikowana, by w pewnym momencie nie domyślić się finału. Zakończenie mnie nie powaliło. Marwood bardzo plastycznie opisuje toksyczne relacje zarówno w rodzinie, jak i w gronie przyjaciół, gdzie każdy ma na każdego haka i każdy zrobi wszystko, by wybielić się w oczach innych. Dla bohaterów najważniejsze są pozory, swoich tajemnic strzegą wszelkimi dostępnymi środkami, nawet krzywdząc najbliższe sobie osoby. Zal mi było jedynie dzieci, które jako jedyne ponoszą tutaj konsekwencje.



Książka nie zrobiła na mnie wrażenia i na pewno nie pozostanie we mnie na dłużej, choć trzeba przyznać, iż czyta się ją dobrze. Autorka umiejętnie snuje swoją opowieść, racząc czytelnika pierwszoosobową narracją jednej z córek oraz retrospekcjami wydarzeń sprzed dwunastu lat. Powoli poznając przebieg kilku dni poprzedzających fatalny urodzinowy wieczór, mamy możliwość poznania relacji panujących pomiędzy grupą starych przyjaciół, ich podejścia do życia i rodziny. Zdaję sobie sprawę, że tacy ludzie istnieją ale naprawdę bardzo się cieszę, że nie muszę mieć z nim do czynienia. Odmalowany przez pisarkę poziom zepsucia moralnego przeraża. Szanowani, poważani ludzie a w środku zgnilizna. Sprawa zaginięcia dziecka zawsze budzi emocje, nie inaczej jest tutaj, chociaż tak jak pisałam wcześniej, we mnie ta historia zbyt dużych emocji nie wzbudziła.
Poza tym wydaje mi się, że można było pociągnąć kilka wątków inaczej, nadając im większego napięcia. Śmierć trzeciej żony jubilata sprawiała wrażenie tajemniczej, jednak autorka nie pokusiła się o rozwinięcie tematu. Podobnie z czwartą żoną, której zachowanie można było jeszcze troszkę podkoloryzować. No i śmierć Seana, o której się tylko napomyka, a przecież nie była śmiercią zwyczajną. Widać, że Alex Marwood czuje osobistą awersję do tej rodziny, do czego się zresztą przyznała. Dlatego też "Najmroczniejszy sekret" nie jest moim zdaniem dobrym thrillerem, jest natomiast dobrym obyczajowym portretem wyższej klasy społecznej, wśród której zanikają wartości moralne.

Sprawa zniknięcia Coco nigdy nie została wyjaśniona, powieść natomiast ma pokazać jeden z możliwych scenariuszy. Moim zdaniem bardzo prawdopodobny.
Nie jestem zachwycona, niemniej moje zdanie jest jednym z nielicznych niezadowolonych, więc tych, którzy jeszcze nie mieli okazji, zapraszam do  wyrobienia sobie własnego zdania:)


Grunt to okładka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz