piątek, 9 czerwca 2017

"Czas Odkupienia" - Vladimir Wolff





„Istnieją ludzie, których nie opuszczają sny o potędze. Chcąc dopiąć swego, idą po trupach innych. Są gorsi od krwiożerczych bestii, bo dla nich liczy się tylko jeden cel-władza”.
























Wydawnictwo: WARBOOK Sp. z o.o. 
Rok wyd:2016
Stron:400
Kraj:Polska



Berlin 2039 roku nie jest już tym miastem, jakie znamy. Kiedy dwadzieścia lat wcześniej zakończyła się nuklearna wojna, ze świata pozostały zgliszcza. Zgliszcza i pozostałości ludzi, którzy pochowani w tunelach żyją jak szczury. Na zewnątrz nie da się normalnie żyć zarówno z powodu promieniowania, jak i grasujących wszędzie mutantów. Życie ocalałych berlińczyków toczy się głównie w tunelach metra, gdzie na każdej stacji panują inne obyczaje. Ludność podzieliła się na frakcje i w zależności od przynależności każdy ma jakieś zadanie. Radzą sobie jak mogą. Kwitnie handel, walutą są naboje, uprawiają rośliny, hodują świnie, mają swoją dzielnicę czerwonych latarni. Najbezpieczniejsze są stacje, które bazują głównie na handlu, lecz są też stacje, werbujące bojowników tzw. Brunatni i Anarchiści, są stacje składające się z byłych wojskowych tzw. RAF oraz kilka stacji, nad którymi władzę sprawuje Kalif. W odległych krańcach metra żyją Botanicy, naukowcy eksperymentujący na florze, osobnicy mało lubiani i trzymający się na uboczu. W pewnym momencie, nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak, pod dawnymi terenami Zoo pojawili się ludzie zwani Darwinistami. I to oni będą siła napędową tej powieści.

Głównym bohaterem „Czasu odkupienia” jest młody, około dwudziestoletni Matthias, który jest stalkerem. Wraz ze swoim starszym kolegą ,Jorgiem, jest człowiekiem do wynajęcia, zarabiającym na tym, co znajdzie na zewnątrz ale także na zleceniach typu ochrona, poszukiwania czy transport. Jorg jest mózgiem z doświadczeniem, Matthias, chociaż na zewnątrz wychodzi już od jakiegoś czasu, czuje się znacznie gorszym stalkerem. Dzięki rozległym znajomościom i wykonywanym czynnościom ich życie, pomimo ciągłego narażania się, upływa w miarę spokojnie. Wszystko się zmienia, kiedy dostają zlecenie od Kalifa, by odnaleźli jego syna, który zniknął bez wieści. Już od początku spotykają ich same kłopoty w podziemnym świecie a wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wychodzą na powierzchnię. Pogłoski o niezniszczalnym mutancie, ludziach zoombie i znikających grupach żołnierzy okazują się być podstawne. Grupa poszukiwawcza chwilowo zmienia status i powiększa się o kilku nowych członków wywodzących się z różnych grup. Pomiędzy nimi znajduje się także jedna dziewczyna, mała, sprytna i nielubiana Jasmin, która stanie się obiektem rozterek głównego bohatera.


„Czas odkupienia” spokojnie mógłby być wydany w Uniwersum Metra 2033, gdyż nie odbiega wiele od książek tamże umieszczonych. Podobny podziemny świat, podobne problemy. Tutaj jednak autor postawił na akcję umiejscowioną głównie na zewnątrz metra, wśród zgliszcz dawnego Berlina, gdzie grasują przeróżnej maści mutanty, począwszy od zmienionych wilków, orłów, po stworzenia przypominające smoki czy ogromne krakeny, będące zmutowanymi genetycznie ośmiornicami. Dzieje się dużo, dzieje się szybko, dzieje się cały czas. Szybka akcja to ogromny atut tej powieści, w której czytelnik nie nadąża z poznawaniem bohaterów, bo ci są już praktycznie martwi. Krew się leje, członki latają, oczy nie nadążają za wydarzeniami. Z jednej pułapki wpadamy w następną i chociaż można się spodziewać, iż główny bohater przeżyje, to zagadką jest kto z nim przetrwa do końca.

Matthias to facet, którego da się lubić. Na początku spokojny, skromny, nie czujący się zbyt pewnie, skory do rozmyślań i dość niezgrabny. Z czasem pokazuje się jako człowiek odważny, lojalny i koleżeński, lecz także porywczy i agresywny. Nie zdając sobie z tego sprawy, w obliczu praktycznie zerowych szans na przeżycie, staje się przywódcą i szansą dla garstki osób, które mają nadzieję ocalić metro od totalnej zagłady.

Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze przy tej lekturze. Pomimo zupełnie odmiennego klimatu od „Matra 2033”, gdzie atmosfera jest duszna i mroczna, dałam się wciągnąć w wykreowany przez autora świat, wypełniony straszliwymi potworami, ciągłą walką o życie, czasami wręcz karkołomnymi zadaniami, przed jakimi stają bohaterzy. Polubiłam Matthiasa i jego kompanów, kilku żałowałam, wielu pożegnałam z radością. Podobało mi się to, iż akcja nie skupia się tylko pod ziemią, a wręcz większość fabuły rozgrywa się na powierzchni, gdzie czytelnik może zobaczyć wielkość zniszczeń.


„Czas odkupienia” to dobra pozycja postapokaliptyczna, która stawia głównie na szybką akcję. Fani Metra2033 może pokręcą nosem, gdyż ta książka na pewno nie dorównuje pierwowzorowi, jednak kilka pozycji z tego Uniwersum na pewno przebija. Tempo akcji jest tak szybkie, że naprawdę trudno się oderwać. Polecam na kilka godzin relaksu, oderwania się od rzeczywistości i pogrążeniu się w świecie, gdzie zwykły pająk urasta do rangi szybkiego mordercy a pole trawy może zmienić Twoją osobowość. 



Napisane dla

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz