środa, 22 listopada 2017

"Człowiek, który widział więcej" - Éric-Emmanuel Schmitt

"Wiek okazuje się marnym pisarzem, historie, które zapisuje na ciałach, w końcu się gmatwają. Bohaterowie nie wyglądają już na tych, którymi niegdyś byli, wydają się jedynie starzy. Nie starymi sportowcami, starymi przystojniakami, starymi zdrajcami. starymi posłami, nie, po prostu starymi. Wiek tworzy okropne powieści, bo kocha tylko siebie. Niszczy twarze, by się w nich odnaleźć. Portrety zastępuje lustrem."

Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wyd: 2017
  Tłumaczenie: Łukasz Müller
Stron:368
 Kraj: Francja

 Głównym bohaterem powieści jest Augustin, dwudziestopięciolatek, który wychowywał się w domu dziecka a teraz jest bezdomny. Chłopak odbywa staż w redakcji gazety, niestety nie otrzymuje wynagrodzenia, więc ciągle chodzi głodny. Poza tym należy on do ludzi, których się nie zauważa,  a jeżeli już, to po to, by się z nich pośmiać. Jego życie zmienia się nagle, gdy staje się świadkiem zamachu terrorystycznego. Na jego oczach młody człowiek odpala ładunek podczas ceremonii pogrzebowych. Z dnia na dzień Augustin staje się obiektem powszechnego zainteresowania, lecz on najbardziej cieszy się z tego, iż wylądował w szpitalu, gdzie ma wygodne łóżko i ciepłe jedzenie. 
Kłopoty zaczynają się w momencie, kiedy Augustin opisuje policjantom towarzyszącą zamachowcowi osobę, gdyż ta okazuje się nieżyjącym od dziesięciu lat ojcem terrorysty. Momentalnie z ofiary i bohatera, chłopak staje się podejrzanym. Wierzy mu jedynie pani prokurator, która odkrywszy tajemnicę innego postrzegania świata przez naszego bohatera, prosi go, by przeprowadził wywiad z Bogiem.

"Człowiek, który widział więcej" to nie jest łatwa powieść. To historia, która zmusza do zadumy zarówno nad problemami dzisiejszego świata, jak i nad tematem wiary. Od zarania dziejów ludzie zabijają się i czynią zło "w imię Boga". Czy Bóg służy nam za wymówkę? Czy jesteśmy zwyczajnie źli lecz potrzebujemy usprawiedliwienia? A może to Bóg jest zły i traktuje człowieka jak marionetkę? Przestawia figurki i patrzy co z tego wyniknie? Czy jesteśmy wykorzystywani po to, aby Bóg czuł się dobrze?  Każdy z nas odpowie na te pytania inaczej.


Na uwagę zasługuje tutaj kreacja głównego bohatera, który jest bardzo ciekawą postacią, choć zupełnie nie mogłam zrozumieć jego decyzji. Augustin to chłopak spokojny, pełen pokory, bez marudzenia znoszący swoją trudną sytuację. A przy tym oczytany, inteligentny i bardzo wrażliwy. W wielu sytuacjach pokazuje swoje wielkie serce, w kilku zaledwie mamy okazję zobaczyć rysy na jego charakterze. Chłopak odczuwa dużą potrzebę akceptacji, przez co czasami zachowuje się nieracjonalnie. Całe życie zmaga się z faktem, iż dla innych ludzi jest praktycznie niezauważalny. Sam natomiast widzi znacznie więcej od przeciętnego człowieka. Augustin bowiem widzi duchy - towarzyszy, zmarłych nieumarłych, którzy zostali po tej stronie, gdyż mają w tym jakiś cel, bądź nie wiedzą, że umarli. Chłopak skrzętnie ukrywa swój dar, który w przeszłości przysparzał mu jedynie kłopoty. Ni inaczej jest tym razem.

Dosyć intrygująca jest tu także postać pani prokurator i jej pomocnika. Kobieta zachowuje się dosyć nietypowo i nietypowe ma również przekonania. Z jej postacią wiąże się też również zaskakujące zakończenie.

Eric-Emmanuel Schmitt, w tym wypadku, jest nie tylko autorem powieści, lecz również jednym z bohaterów. Augustin przeprowadza z nim wywiad, dzięki czemu możemy poznać przemyślenia autora odnośnie wiary. To on także, w pośredni sposób, umożliwia młodemu dziennikarzowi przeprowadzenie wywiadu z Bogiem. A sama rozmowa z Bogiem? Kontrowersyjna i przygnębiająca.
"Człowiek sprawia mi ból."
"Człowiek, który widział więcej" to powieść filozoficzna, przez co nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną. Autor ma specyficzny sposób pisania, który nie każdemu może przypaść do gustu. Nie każdemu spodobają się również rozważania na temat wiary, których jest tutaj całkiem sporo, choć są one sprawnie wplecione w fabułę. Poruszone w książce tematy są bardzo na czasie i zmuszają do przemyśleń. Powieść można podzielić na trzy części,z których pierwsza i ostatnia wyróżniają się szybszym tempem akcji, środkowa część jest spokojna, wypełnione rozmowami i filozoficznymi przemyśleniami. Niektóre mogą budzić sporo emocji, zwłaszcza u osób mocno wierzących.
Nie jest to powieść dla każdego, przede wszystkim dlatego, że nie każdy lubi roztrząsać sprawy wiary. Mnie podobała się próba zrozumienia fanatyzmu religijnego, poszukiwanie jego powodu. Fajne jest również to, iż autor nie obwinia tutaj nikogo. Czytelnik, jako wolny człowiek, musi sam znaleźć odpowiedź w sobie. Przyznaję, że nie podobało mi się zakończenie i nie byłam w stanie zrozumieć postępowania głównego bohatera. Choć niektóre rozwiązania mnie zaskoczyły. Ogólnie jestem zadowolona z lektury i będę ją polecała, gdyż w nienachalny sposób autorowi udaje się zmusić odbiorców do pochylenia się nad problemami coraz częściej dotykającymi naszego świata.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz