sobota, 25 listopada 2017

"Pudełko z guzikami Gwendy" - Stephen King, Richard Chizmar

"...sekrety to kłopot, może największy kłopot ze wszystkich. Obciążają umysł i zajmują miejsce na świecie..." 
Wydawnictwo: Albatros
Rok wyd: 2017
  Tłumaczenie: Danuta Górska
Stron:176
 Kraj: Stany Zjednoczone
   
 Zawsze twierdziłam, że nie lubię krótkich form. I zdania nie zmienię. Ta krótka nowelka tylko utwierdziła mnie w tym, by po takowe nie sięgać. I nie, nie dlatego, że była kiepska. Wręcz przeciwnie. Im bliżej byłam końca, tym bardziej się wkurzałam, gdyż historia tu opisana byłaby świetnym materiałem na jakiegoś grubaska. Czuję wielki niedosyt.
Gwen miała dwanaście lat, kiedy spotkała tajemniczego mężczyznę w kapeluszu. Choć początkowo się wzbraniała zarówno przed rozmową, jak i później przed przyjęciem podarunku, w końcu ciekawość zwyciężyła. I tak dziewczynka stała się posiadaczką dziwnego pudełka, które zmieniło jej życie. W ciągu dziesięciu lat nie było dnia, by ten dziwny skarb nie wpływał w jakimś stopniu na jej losy. Ogromny ciężar trzymania go w sekrecie oraz odkryta z czasem odpowiedzialność, jaka na niej ciążyła, nie pozwalały jej w pełni cieszyć się życiem. A jednocześnie za sprawą pudełka życie Gwen stało się łatwiejsze. Z małej, zaokrąglonej, zakompleksionej dziewczynki, powoli wyrasta piękna, przebojowa dziewczyna, której wszystko się układa, wszystko wychodzi najlepiej. Czy jednak jest dzięki temu szczęśliwa? Czy po drodze się gdzieś nie zagubiła?

Jak zwykle u Kinga, panuje tu charakterystyczna atmosfera. Małe miasteczko Castle Rock, lata siedemdziesiąte, zamknięta społeczność i szczypta metafizyki. Sporo smaczków w postaci nawiązań do innych powieści autora, między innymi do "Cujo", "Bastionu" czy "Mrocznej wieży".
"Pudełko z guzikami Gwendy" to w zasadzie historia obyczajowa, z tym, że gdzieś pod skórą, w trakcie czytania, wciąż odczuwa się niepokój. Czekałam na jakieś mocniejsze wrażenia, ale podobnie jak w "Joylandzie", nie o to tutaj chodzi. To opowieść o dorastaniu, tajemnicy, odpowiedzialności, sile woli i poczuciu winy. Świetna opowieść, muszę dodać. Może zakończenie lekko zawodzi, w sumie jednak pasuje do całości. I nie, nie czuć tutaj ręki drugiego autora. Typowo kingowski klimat.
Jest intrygująco, jest niepokojąco, jest duszno. Lekturę uprzyjemniają świetne ilustracje.

Jak pisałam wyżej, nie lubię krótkich form. Człowiek się przyzwyczaja do bohaterów, wkręca w historię i akurat, gdy nabiera rozpędu - koniec. Żałuję, że ta opowieść nie została bardziej rozbudowana, nie zmienia to jednak faktu, iż jestem bardzo zadowolona z lektury. Znakomita nowela, którą polecam wszystkim fanom Kinga, i nie tylko. 

Przygotuj gorący napój, wyciągnij przekąski i na godzinę rozsiądź się w fotelu, by sprawdzić, czy udźwignąłbyś ciężar posiadania pudełka z guzikami. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz