poniedziałek, 2 lutego 2015

"Beta" - Rachel Cohn

"Doktor Lusardi uważa, że jestem najdoskonalszym egzemplarzem ze wszystkich beta, bez względu na wiek. Mój wygląd odpowiada obowiązującemu na Dominium kanonowi piękna, tak jak powinien mu odpowiadać wygląd wszystkich klonów. Według załączonej holograficznej broszurki moje wymiary są wzorcowe. Ładnie wyrzeźbione mięśnie sugerują, że moja Pierwsza była sportsmenką lub tancerką."
Tytuł oryginalny:Beta.
Wydawnictwo: Czarna Owca
    Rok wyd:2013
Cykl: Annex (tom 1)
Stron:316
Kraj:Stany Zjednoczone
Dominium. Raj na ziemi. Mieszkać mogą tutaj tylko wybrańcy. Najbogatsi, najbardziej zasłużeni. Sztuczna atmosfera wzbogacona w zdrowotny tlen. Woda o regulowanej temperaturze i wysokości fal. Wielkie rezydencje wyposażone we wszystko, czego dusza zapragnie. Brak jakichkolwiek zagrożeń. Brzmi bosko. Albo pachnie nudą.

Świat stworzony przez autorkę obejmuje praktycznie tą jedną wyspę. Dowiedziałam się, że wszystko dzieje się po wielkich Bitwach Morskich, chociaż nie mam pojęcia jak do nich doszło. Wiadomo, że świat nawiedziły powodzie, miasta powstają na pustyniach a życie poza wyspami jest ciężkie. Na Dominium nie można się dostać przez przypadek, nie ma szans na bezprawne wtargnięcie. Za to w znacznej odległości od wyspy istnieje szereg małych wysepek, niezamieszkanych, z których korzystają mieszkańcy kontynentu, by zbliżyć się do Dominium. Na jednej z wysepek znajduje się też podobno siedziba rebeliantów. A kim są rebelianci?

Wszystko jest pięknie i ładnie, jednak mieszkańcy Dominium mieli jeden problem - nie miał im kto usługiwać. Zatrudniani wcześniej ludzie nie spełniali swoich obowiązków, zatracając się w urokach wyspy. Mieszkańcy wyspy postanowili więc wykorzystać naukę i zaczęli korzystać z klonów. Na Dominium zaroiło się od pięknych mężczyzn i kobiet, wykorzystywanych do wszystkich prac.

Elizja, główna bohaterka i narratorka książki, powstała jako betanastolatka,  Jej idealny wygląd i grzeczne zachowanie od razu zwróciło uwagę żony gubernatora, która postanowiła nabyć klona dla swoich dzieci. Początkowy zachwyt Elizji tym, że została wybrana jako towarzyszka rodziny, po jakimś czasie zmienia się w niezadowolenie. Ten proces jednak trwa dość powoli, w czasie, kiedy Elizja zaczyna się samouświadamiać i nabierać cech ludzkich. Czy jest tak zwanym defektem? Klonem, który czuje się pokrzywdzony?

Tym właśnie są rebelianci. Klonami - defektami. Kimś, kto pomimo sztucznego stworzenia czuje się nie maszyną, lecz osobą. Do rebeliantów należą także ludzie, którzy walczą o prawa klonów. Czyżby na rajskiej wyspie zapowiadały się kłopoty?

Główna bohaterka jest dość dobrze skonstruowana. To zwykła dziewczyna stworzona, by służyć. I początkowo jej to wystarcza, jednak z czasem, gdy zaczyna odczuwać więcej niż powinna, zachodzi w niej przemiana z grzecznej dziewczynki w zbuntowaną nastolatkę, która musi ukrywać swe uczucia. Autorka nie omieszkała także wtrącić wątku romantycznego. Elizja ma wspomnienia swojej Pierwszej o chłopcu, którego kochała. Ma również swoje własne uczucia a te ciągną ją do Tahira, przystojnego syna najbogatszych ludzi świata.

Co do akcji w książce, to powiedziałabym, że jest mikra. Niewiele się tu dzieje, przez większą część książki poznajemy życie na wyspie i rozterki Elizji. Dopiero pod koniec akcja nabiera jako takiego tempa. Fabuła była dla mnie bardzo przewidywalna, praktycznie nic mnie w książce nie zaskoczyło oprócz końcowego zdania. Antyutopijny świat jest zarysowany bardzo pobieżnie, za mało otrzymałam wiadomości na temat wojen, jakie rzekomo się toczyły w przeszłości.

Pomysł na fabułę fajny, jednak jak dla mnie książka jest dość mdła i zwyczajnie nudna. Czułam się, jakbym czytała o życiu gwiazd, zblazowanych, znudzonych swym bogactwem ludzi, którzy zatracili zdolność do szczerych uczuć a jedynym ich zmartwieniem jest kolor lakieru na paznokciach. O innych klonach nie dowiadujemy się zbyt wiele, zatem Elizja i jej obserwacje są jedynym źródłem informacji. A ona zbyt wielu informacji nie posiada;p

"Beta" to książka typowo młodzieżowa, dość delikatna, bez większej przemocy, pokazująca, że każdy ma uczucia, nawet stworzone przez człowieka "bezduszne" klony, a bogactwo nie zawsze czyni ludzi szczęśliwymi. Zabrakło mi w książce tzw. pazura. Nie zniechęcam, nie zachęcam, bo książka nie była adresowana do mnie (starowinki) tylko do młodych ludzi, którzy być może odbiorą tę książkę zupełnie inaczej:)

Czytam fantastykę
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska
Grunt to okładka 

6 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy mnie ta książka nie kusiła. To się do tej pory nie zmieniło, więc raczej pass

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko przeczytam, bo już dawno sobie to postanowiłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu była szał na tę książkę na blogach, ale widzę, że niepotrzebnie. :) Nie mam czasu na mdłe młodzieżówki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez jakiś czas miałam ten tytuł na oku, ale po kilkunastu recenzjach w podobnym tonie jak Twoja zrezygnowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie z kolei bardzo pozytywnie książka zaskoczyła, wyróżniła się na tle tym podobnych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam już kiedyś o tej książce, ale to zupełnie nie moje klimaty, więc wątpię, że ją kiedyś poznam ;)

    OdpowiedzUsuń