czwartek, 26 grudnia 2013

"Doktor Sen"- Stephen King

Właśnie skończyłam czytać.Moje odczucia? Muszę powiedzieć, że mieszane. Z jednej strony, jako fanka Kinga, łykająca wszystko spod jego pióra, jestem zadowolona, bo znalazłam w książce wiele elementów charakterystycznych dla jego prozy. Z drugiej, jako fanka literatury grozy, muszę przyznać, że byłam lekko zawiedziona. Nie bałam się w żadnym momencie lektury, chociaż muszę przyznać, że przez kilkanaście stron mocno się stresowałam:)
O czym jest książka, chyba każdy już wie. Dalsze losy Dana z "Lśnienia", chłopca obdarzonego jasnością, czyli różnymi właściwościami parapsychicznymi, który w szybkim tempie dorasta, by stać się dorosłym mężczyzną, włóczęgą i pijakiem. Jego jasność jest jednocześnie jego przekleństwem. Podróż Dana kończy się w małym miasteczku New Hampshire, gdzie dzięki pomocy dobrych ludzi, przestaje pić i zaczyna pracować w hospicjum. Szybko staje się znany jako Doktor Sen, dzięki temu, że pomaga umierającym przekroczyć granicę pomiędzy życiem a śmiercią. I właśnie opisy tych momentów podobały mi się najbardziej, miały w sobie magię. Niestety nie ma ich w książce zbyt wiele.
Losy Dana, o czym na początku nie wie, ale co przeczuwa, są nierozerwalnie związane z pewną dziewczynką. Dziewczynką, która ma jasność tak wielką, iż sam Dan porównuje ją później do latarni morskiej, gdy on jest tylko latarką. Abra ma trzynaście lat, kiedy spotykają się po raz pierwszy, choć Dan miał z nią kontakt już wtedy, gdy miała dwa miesiące.Razem muszą stanąć przeciwko sile Prawdziwego Węzła. A czym jest węzeł? To gromada starych ludzi jeżdżących po kraju w wozach campingowych i mordujących dzieci obdarzone jasnością, by żywić się ich duszą (tutaj zwaną parą) oraz gromadzących się w miejscach dużych katastrof, w tym samym celu. Są bogaci, wpływowi, obdarzeni różnymi mocami a dzięki kradzionej parze mogą żyć bardzo długo. Jak potoczy się walka sił dobra z siłami zła? Można się domyślić:) Chociaż warto przeczytać, bo akurat niektóre momenty tej walki są bardzo stresujące:D

Ogólnie książka mi się bardzo podobała i praktycznie przez trzy dni się z nią nie rozstawałam, co było dość trudne przy przedświątecznych przygotowaniach:)
Czy trzeba koniecznie znać "Lśnienie", żeby się zabrać za "Doktora Sen"? Moim zdaniem niekoniecznie, chociaż znajomość części pierwszej na pewno pozwoli bardziej się wczuć w postępowanie Dana.
Akcja jest momentami przegadana, momentami wartka i wciągająca, styl autora wszystko nadrabia. Postaci są różnorodne, fajnie opisane, charakterystyczne i wzbudzające emocje. Co do grozy, to jak wspomniałam na początku, mnie książka nie przestraszyła, co zupełnie mi nie przeszkadzało w jej połykaniu.


Pod hasłem
Czytam fantastykę
Czytam Kinga 

18 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze przyjemności "poznania" autora . ale widzę, że czas na zmiany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie nie czytałaś nic Kinga? Nic a nic?

      Usuń
  2. Tak właśnie się zastanawiałam, czy King utrzymuje poziom. Zwykle kontynuacje są mniej udane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy jest mniej udana...musiałabym wrócić do "Lśnienia", które czytałam jako młoda dziewczyna, więc siłą rzeczy inaczej ją odbierałam. Może teraz mniej by mi się podobało.

      Usuń
  3. A moim zdaniem jak na Kinga to słabiutko. Miał o wiele dojrzalszy styl, kiedy pił;) Największy błąd to firmowanie tej książki kultowym "Lśnieniem" - King powinien wyciąć nawiązania do tamtej powieści i stworzyć całkowicie odrębne dzieło reklamowane jako dramat/przygodówka, a nie horror. Wówczas moim zdaniem czytelnicy spodziewający się czystej grozy mniej by się zawiedli.
    Przeczytać można, ale niespodziewając się jakiejś niezapomnianej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i masz rację:) A co do grozy, to faktycznie, ja też byłam zawiedziona.

      Usuń
  4. Książki rzadko mnie straszą, nawet te Kinga. Ale powieść jest dobra, bardzo w jego stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też coraz trudniej nastraszyć:) A Edward Lee albo Jack Ketchum też Cię nie straszą?

      Usuń
  5. Ale małomiasteczkowyklimat wypada w tej ksiązce cudnie. Jak zawsze u Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzenie klimatów to jego mocna strona:)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze Lśnienia, widziałam tylko film. Ale jak tylko to nadrobię, zabiorę się za "Doktora Sen" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy przeczytałabym książkę po obejrzeniu filmu:) Wolę robić odwrotnie, bo po seansie, książka zupełnie mnie nie wciąga.

      Usuń
  7. Ja dla tej książki odświeżyłam sobie "Lśnienie". Ba, kupilam nowy egzemplarz "Lśnienia"! Bo stary się gdzieś zapodział. "Lśnienie" po 20 latach prawie się zestarzało. Może mniej się bałam, niż za młodu i trochę inaczej patrzyłam na kwestie zjawisk parapsychologicznych. Trochę na ten temat poczytałam ostatnio.
    I zabrałam się za kontynuację... I niestety, zero dreszczyku, zero grozy, zero napięcia. Klimat małomiasteczkowy - jak zwykle najlepszy. Ale ta szajka starych wampirów żywiących się energią ludzi uzdolnionych mentalnie - żenada, po prostu żenada. Śmiac mi się chciało, jak czytałam. A miało być strasznie;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Strasznie nie było. Mnie też rozbrajały opisy starej, wesołej gromadki:)

      Usuń
  8. Bardzo lubię Kinga... więc czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś się nie mogę zdecydować - czytać czy nie? Z jednej strony jestem ciekawa, z drugiej - obawiam się rozczarowania. Tym bardziej, że "Lśnienie" uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach ten King! Jak go tu nie kochać?
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, i teraz mam troszkę mieszane uczucia. Pewnie przeczytam, bo muszę :)) Ale nie ma typowych achów i ochów - szkoda!

    OdpowiedzUsuń