sobota, 7 grudnia 2013

"Droga ślepców"- Marek Dryjer

Mam problem z tą książką. Okładka mnie skutecznie przyciągnęła, chociaż z kolei mała liczba stron przystopowała mój zapał. Oczywiście najważniejsze jest wnętrze i to z nim mam kłopot.

Książka opowiada historię podróży pewnego chłopca. Nie wiemy jak ma na imię ani ile ma lat. Poznajemy go w momencie, kiedy jest bliski śmierci. Z pomocą przychodzi mu rodzina podążająca w tym samym kierunku. Na południe. Bo na południu na pewno jest inaczej, lepiej, nie ma głodu ani pragnienia, istnieje inne życie. Taką mają nadzieję i dlatego wciąż podążają na południe.
Ich świat to ruina. Wszędobylski pył wulkaniczny niszczy życie. Nie wiemy jak to się stało, że miasta są wymarłe, słońce nie świeci i nie ma roślinności. Co jakiś czas spotykają innych ludzi, jednak nie kontaktują się z nimi. Ze strachu. Bowiem w ich świecie każda istota ludzka może skończyć jako pożywienie. Kanibalizm jest na porządku dziennym, mamy okazję zobaczyć sporo scen, w których nawet żyjący jeszcze ludzie są już nadjedzeni.
Brak pożywienia, brak wody, ciągłe zmęczenie. Ocieranie się o śmierć i dalsza podróż. Wszystko to opisane krótkimi zdaniami, wprowadza całkiem nieźle w klimat i budzi niepokój. Jednak ja się nie wczułam. Przeszkadzała mi masa błędów stylistycznych i gramatycznych. Dialogi są dziwaczne i na szczęście jest ich mało, bo większej ilości bym nie zdzierżyła. Przesłanie jest jasne. Dbajmy o to co mamy, o swój świat, naturę, człowieka. Nie wiem, czy książka mi się podobała. Chyba jednak nie,mimo kilku całkiem niezłych opisów.

Polacy nie gęsi...
Z literą w tle
Czytam fantastykę

13 komentarzy:

  1. Podziękuję serdecznie za te błędy gramatyczne i stylistyczne. Zdecydowanie nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Błędy o których wspominasz bardzo mnie irytują i chyba odebrałyby mi przyjemność czytania - jeżeli w ogóle udałoby mi się wczuć w tę historię. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście przyciąga, ale z treścią już gorzej..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z reguły na błędy stylistyczne i ortograficzne nie zwracam zbytniej uwagi, więc myślę, żeby mimo wszystko dać szansę tej książce, gdyż jej tematyka mnie szalenie intryguje. Szkoda tylko, że ty się na niej tak zwiodłaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł jest ciekawy, przesłanie trafne...ale z Twojej recenzji wynika, że autor powinien jeszcze popracować nad stylem. Na razie podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. te błędy o których wspomniałaś sprawiły, że nie będę czytać tej książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi to troszkę przypomina takie kopiowanie McCarthyego. Chyba się nie skuszę gdyż ta proza o dziwo nie trafiła w mój gust, więc sądzę, że i "Droga..." Dryjera mi się nie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka - tak. Superowa. I też mi się skojarzyło z McCarthym, jak już tu Łukasz wyżej wspomina. I ja tez spasuję chyba.

    OdpowiedzUsuń
  9. No, okładka w dechę, ale akurat jest to ten element książki, który nigdy nie zachęcał mnie do jej zakupu - popatrzeć mogę, ale nic poza tym:) Błędy mnie nie zniechęcają, już mnie wydawcy do nich przyzwyczaili:), ale tematyka już tak. Chyba nie dla mnie:/

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że babole w tekście występuję, bo koncepcja ciekawa, a i okładka faktycznie klimatyczna. Ale pewnie jak trafię na ten tytuł, to przeczytam, w końcu co mi szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba jednak to lektura nie dla mnie. Fabuła mnie nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka faktycznie zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń