wtorek, 11 marca 2014

Filmowo - "World War Z" (2013)

Każdy, kto chociaż od czasu do czasu wchodzi na tego bloga, wie, że nie przepadam za tematem zombie. Biegający nieumarli z wyciągniętymi rękoma, starający się pożreć wszystko co się rusza, bardziej mnie rozśmieszają niż straszą. Nic na to nie poradzę, że tak już mam. Podobnie jest w wypruwanymi flakami, latającymi kończynami i tym podobnymi. Jeśli mam ochotę się porządnie wystraszyć, na pewno nie sięgnę po film z zombie w roli głównej. Natomiast mam wielką słabość do tematów postapokaliptycznych.  Dlatego też postanowiłam zrobić sobie seans filmowy z Bradem Pittem w roli głównej. Nie będę się rozpisywała na temat fabuły, bo ta jest raczej oczywista. Mamy ogarnięty dziwną zarazą świat, chaos, rozboje, coraz mniejsza ilość niezarażonych. Były agent ONZ szantażem zmuszony do opuszczenia rodziny i poszukiwania rozwiązania problemu. Nie żaden macho, któremu wszystko się udaje, ale zwykły facet chcący przeżyć. Co mi się w filmie podobało? Praktycznie wszystko. Nie jestem super znawcą tematu, ani w ogóle filmów, gdyż oglądam ich niewiele ostatnimi czasy. Przede wszystkim film nie epatuje przemocą, nie ma w nim rozlewu krwi,  chociaż śmierć czai się wszędzie. Zombie nie są ospałymi umarlakami, ale super szybkimi zabójcami. Chyba jeszcze nie widziałam tak szybkich zombie. Sceny pokonywania muru w Izraelu - rewelacja i przerażenie. Film trzyma w napięciu, akcja praktycznie nie ustaje, bohater jest wiarygodny a wizja szybkich zombie dość straszna. Efekty wizualne i dźwiękowe bardzo dobrze współgrają. Przy seansie spędziłam dwie, całkiem przyjemne godziny, z których ciężko mnie było oderwać, więc film był chyba zajmujący:)
Zdjęcia z filmu (moje).





















Sporo obrazków, ale nie mogłam się zdecydować:)

Gatunek: horror, akcja
Reżyseria: Marc Forster
Obsada: Brad Pitt, Mireille Enos, Daniella Kertesz
Produkcja: USA, Malta
Na podstawie powieści"World War Z:An Oral History of the Zombie War" Max Brooks

17 komentarzy:

  1. Mnie tam w napięciu nie trzymał w ogóle. Nie jest zły, jako taka typowa hollywoodzko efekciarska, pełna sztucznego patosu rozrywka na jeden raz. Gdzie jej tam do znakomitej książki Brooksa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem taką znawczynią kina jak Ty, która obejrzałaś całą masę filmów, więc masz inne podejście:) Ja obejrzałam film w celach typowo rozrywkowych, miał mnie zająć, nie zanudzić i dostarczyć mocniejszych wrażeń - swoją rolę spełnił, więc jestem zadowolona. Książki jeszcze nie czytałam ale słyszałam, że jest świetna, więc na pewno po nią sięgnę.

      Usuń
    2. Nie no znawczynią nie jestem. Szczerze to w ogóle nie znam się na kinie. Wszystko oceniam subiektywnie. WWZ też i dlatego w mój gust nie trafił. Rozrywka owszem też jest potrzebna, ale ja wolę masówki w troszkę innym wydaniu. Przykładem niech tutaj będzie "Niemożliwe" - niby hollywoodzkie efekciarstwo, ale jakże smaczne;)

      Usuń
    3. Z ciekawości obejrzę to "Niemożliwe":) W życiu bym nie powiedziała, że się nie znasz na kinie, czytając Twoje recenzje. Jak dla mnie jesteś znawczynią:)

      Usuń
  2. Jeszcze nie oglądałem, ale na pewno to zrobię, chociażby dla efektów specjalnych i ogólnej spektakularności - raz na jakiś czas lubię tego typu kino ;-) Gdzieś słyszałem, że w finale miała być wielka rozróba, którą nawet nakręcili i która kosztowała kupę kasy, ale koniec końców zdecydowali się na spokojniejsze zakończenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że nakręcili. Film miał być dostępny również dla młodszego widza, więc postawili na efekty, ograniczając drastyczność scen. I całkiem mi się to podobało.

      Usuń
  3. Oglądałam i nawet mi się podobało.Rewelacji nie było, ale też na nic specjalnie nie narzekałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak zostanę przy "The Walking Dead";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie. :) I z dobrym wspomnieniem po "Apokalipsie Z". :)

      Usuń
  5. Mnie również podobał się ten film, jednak wielkiego "ach" nie było, ot ciekawa kino rozrywkowe, a czy Pit wystąpił w roli zwykłego faceta? nie powiedziałabym, bo po raz kolejny mamy pana idealnego :-) Tak czy siak nie była to zła produkcja, liczę jednak, że książka bardziej mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja obejrzałam ten film głównie z tego powodu, że najpierw przeczytałam książkę. Poza tym lubię temat zombie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie cierpię zombie.Zdecydowanie wolę wampiry, gdyż są o wiele przyjemniejsze wizualnie, dlatego raczej nie skuszę się na ten film.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam go, a nawet o nim nie słyszałam :P Możliwe, że w przyszłości obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. planuje obejrzeć film - ale jeszcze nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O dziwo, bo to kompletnie nie moja tematyka, całkiem dobrze mi się to oglądało. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na filmy nie mam czasu, postawiłam na książki :)

    OdpowiedzUsuń