piątek, 14 marca 2014

"Domofon" - Zygmunt Miłoszewski

"Zaczęła wrzeszczeć, jak tylko potrafiła najgłośniej. Czuła, że ból rozrywa jej gardło, miała smak krwi w ustach, ale nie dbała o to, nie zważała, czy pękną jej struny głosowe i czy kiedykolwiek wyda z siebie głos. Byleby głośniej, na coraz wyższych tonach, żeby ktoś ją usłyszał."

Głównymi bohaterami książki są zwyczajni ludzie, jakich wielu można spotkać na co dzień.
Wiktor jest alkoholikiem, który próbuje wrócić do świata żywych. Kiedyś był znanym dziennikarzem, jednak w wyniku pewnej sprawy z przeszłości stracił pracę, żonę z córeczką oraz sens życia. Teraz stara się wytrzymać w trzeźwości i wykorzystać szansę, jaką dał mu dawny kolega. Ma również nadzieję, że żona przeczytawszy jego artykuły, wróci wraz z córką, i znów będą żyć szczęśliwie.
Agnieszka i Robert to młode małżeństwo, które wprowadza się do nowo zakupionego mieszkania w bródnickim bloku. Mają nadzieję na ciekawe, pełne nowych wyzwań życie, jakie oferuje stolica. Ona załatwiła sobie pracę asystentki w jakiejś firmie. On na razie jest przedstawicielem handlowym sprzedającym wiertarki. Ona to pełną optymizmu, energiczną, wesołą młodą kobietą, która wierzy, że będzie tylko lepiej. On to humorzasty artysta, który pała pogardą do swojej pracy i kolegów, uważa się za kogoś lepszego, wierzy jednak, że kiedyś stanie się znanym malarzem.
Kamil z kolei to zwykły nastolatek, trudny w obyciu, wiecznie drący koty z apodyktycznym ojcem.
Ania Emilia opiekuje się swoją schorowaną matką, jest kobietą przesadnie wierzącą i zgorzkniałą.
Mamy jeszcze wuefistę- pedofila, chłopaka żyjącego w zgodzie z rytmem natury, niemiłego ciecia, szalonego inwalidę i inne ciekawe postaci. Wszystkie te osoby łączy jedno. Blok. Wszyscy mieszkają w tym samym bloku, w którym od czasu do czasu dochodzi do dziwnych zdarzeń. Tutaj nikt się z nikim nie zadaje, każdy pilnuje swojego nosa, a coraz więcej mieszkań stoi pustych.
Wszystko zaczyna się w dniu, w którym Agnieszka i Robert wprowadzają się do nowego mieszkania. Już na dzień dobry mają okazję zobaczyć bezgłowe ciało mężczyzny, który próbując się wydostać z windy za wszelką cenę, zapłacił za to życiem. Cóż było tak przerażającego w tej windzie, że facet próbował przecisnąć się przez małe okienko,w którym i tak by się nie zmieścił?
Agnieszka zaczyna mieć dziwne zwidy, straszne sny nawiedzają wszystkich mieszkańców bloku, najbliższe osoby zaczynają zagrażać życiu swej rodziny. W końcu nawiedzony blok zamyka swoich lokatorów we wnętrzu i każe im się zmierzyć ze swoimi największymi lękami.
Nie spodziewałam się, że książka Miłoszewskiego jest horrorem! Muszę przyznać, że w niektórych momentach naprawdę się bałam, i przy okazji cieszyłam się, że już nie mieszkam w wieżowcu:) Autorowi, pomimo zabawnych dialogów, udało się stworzyć nastrój narastającego przerażenia. Oczywiście nawiedzony dom i sposoby jego działania są mocno naciągane, ale chyba nie o to tu chodziło. Książka pokazuje bowiem, jak toczy się życie w blokowiskach, gdzie nikt o nikim nic nie wie, i nie chce wiedzieć. Każdy żyje w swojej małej klatce, nie wiedząc, że jego sąsiadem może być morderca. Albo ktoś potrzebujący pomocy. Pokazuje także, że w każdym z nas coś głęboko ukrytego drzemie,by w sprzyjających okolicznościach pokazać swoją prawdziwą twarz.
Nie przestraszyły mnie dziwne zjawiska paranormalne występujące w bloku, choć nie ukrywam, że miałam lekkie dreszcze w czasie pobytu Agnieszki w windzie, czy w wędrówce po piwnicy. Chyba nie znajdzie się kobiety, która nie czułaby respektu przed tymi miejscami:) Byłam ogromnie ciekawa jak zakończy się koszmar Wiktora, do którego czułam dużą sympatię. Podobnie zresztą jak do Kamila czy Agnieszki. Autor bardzo fajnie nakreślił portrety głównych bohaterów, takich zwyczajnych, ludzkich, ze wszystkimi ich wadami i zaletami.  Fajnie jest również opisane zachowanie grupy ludzi, pozbawionych możliwości wyjścia.

Cóż mogę powiedzieć? Książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, ma świetny klimat, trochę bawi, trochę straszy. Może zakończenie jest lekko rozczarowujące, ale nie burzy to odbioru całości.  Podoba mi się styl autora,  który bardzo dokładnie tworzy swoich bohaterów. To druga książka Miłoszewskiego, jaką miałam przyjemność czytać i chyba zostanę jego fanką, bo obie, choć mają odmienny gatunek, wciągnęły mnie w swój świat i pozwoliły przyjemnie spędzić czas.

Polacy nie gęsi...
Pod hasłem
Czytam fantastykę


13 komentarzy:

  1. Prawda, windy i piwnice to idealne miejsca do budowania scen grozy :D Opis fabuły do mnie przemawia, jak kiedyś książka wpadnie mi w łapska, nie będę się przed nią bronił ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobnie odebrałam tę książkę :) Jako porządny, świetnie zrealizowany horror. I też się czasem odrobinkę bałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tę książkę napaliłam się po przeczytaniu kiedyś pewnej recenzji i nadal ją chcę, mimo że - jak mówisz - zakończenie mogłoby być lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkanie z tym autorem wciąż przede mną. Zapowiada się super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. już czytałam o tej pozycji, a Ty Gosiu jak zwykle zaostrzasz mi apetyt;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z początku myślałam, że to typowy kryminał. Ale taka mieszanka też do mnie przemawia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ ja jestem ciekawa tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka bardzo mi się podobała, zakończenie również, i mimo że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza, to od razu zapisałam się do fanklubu autora, a skoro Ty jesteś po dwóch książkach, to nie wiem na co jeszcze czekasz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam...Bardzo polubiłam Miłoszewskiego dzięki tej książce właśnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od dawna mam ochotę na tę książkę. Problem w tym, że nie ma jej w mojej bibliotece, w księgarni też jakoś ciężko mi na nią trafić...poza tym mam jednak inne wydatki niż kolejne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama nie wiem - autora jeszcze nie znam, a za horrorami nie przepadam. Chyba jednak zacznę od innej powieści tego pisarza. Takiej, bez horroru :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nabrałam chęci na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń