piątek, 21 marca 2014

"Czerwień grzechu" - Elizabeth George

"- Najlepsze zostawiłem na koniec. Olbrzymie pęknięcie kości skroniowej.Czaszka mu się rozpadła jak skorupka jajka. Spójrzcie. - Lisle odłożył raport na biurko i podszedł do ściany, na której wisiała plansza z układem szkieletowym człowieka. - Spadając, prawdopodobnie uderzył w jakiś występ, co najmniej raz go obróciło, nabrał szybkości, wylądował na prawym boku i roztrzaskał głowę na płycie skalnej. Pęknięta kość przecięła tętnicę oponową środkową, wytworzył się ostry krwiak nadtwardówkowy i zaczął uciskać na mózg. Zgon musiał nastąpić w ciągu piętnastu minut, przy czym chłopak przez cały czas był już nieprzytomny. Rozumiem, że nie znaleźliście w pobliżu kasku ani jakiegokolwiek nakrycia głowy?
- Młodzież - odparła Hannaford. - Te dzieciaki myślą, że są nieśmiertelne."



Kornwalia. Okolice zatoki Polcare. Okolica usiana małymi miasteczkami, w których mieszkańcy żyją głównie z turystów i surfingu. Wybrzeże jest skaliste, plaża kamienista, wokół pełno świetnych miejsc do wspinaczki. Tu, w dolinie Polcare swoją oazę spokoju ma Deadre, która na co dzień pracuje jako weterynarz w bristolskim zoo. Pewnego kwietniowego dnia Daidre podjeżdża pod swój domek i widzi wybitą szybę. Ze środka wychodzi śmierdzący, zarośnięty mężczyzna, który twierdzi, że znalazł na skałach ciało młodego mężczyzny. Ofiarą okazuje się osiemnastoletni Santos a jego śmierć nie jest przypadkowa.

Zarośniętym włóczęgą okazuje się Thomas Lynley, który po śmierci żony rzuca pracę w Scotland Yardzie i wyrusza na pieszą wyprawę wzdłuż wybrzeża Kornwalii. Znalezienie zwłok kończy jego podróż i zmusza go do pozostania  w pobliskim miasteczku. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone przez  inspektor Beę, która wkrótce dostaje pomocnicę ze Scotland Yardu, Barbarę, byłą partnerkę i przyjaciółkę Thomasa. Sprawa jest dość skomplikowana, Nie ma śladów, żadnych poszlak, a ofiara miała na pieńku z wieloma osobami.

Próbując rozwiązać zagadkę śmierci młodego chłopaka, zostajemy wprowadzeni w małomiasteczkowe życie, w którym każdy ma jakieś sekrety i problemy. Poznajemy bliżej kilka rodzin i zagłębiamy się w ich życie, poznając najskrytsze tajemnice, patrząc jak śmierć tego chłopaka wpływa na ich dalsze życie i decyzje. Autorka świetnie maluje portrety psychologiczne i nakreśla tło obyczajowe. Sprawa morderstwa toczy się gdzieś w między czasie, jednak całość książki bardziej przypomina powieść obyczajową.

Bohaterowie są bardzo różnorodni. Mamy wspomnianą panią weterynarz, skrywającą przed wszystkimi swoją przeszłość. Mamy Thomasa, pogruchotanego przez los, wrażliwego, bystrego eks policjanta. Mamy panią inspektor, kobietę noszącą czerwonego irokeza, rozwódkę wychowującą samotnie nastoletniego syna. I jej partnerkę w tej sprawie, Barbarę, która ubiera się jak lumpiara, ale jest bystra, zgryźliwa i bardzo lojalna. No i mamy rodzinę zabitego Santosa, w której panuje chora atmosfera oraz całe grono osób bardziej lub mniej związanych ze sprawą, a wszystkie bardzo ciekawe.

Nie czytało mi się tej książki lekko. Co nie znaczy, że była nudna. Absolutnie nie. Natomiast nie jest to typowy kryminał, bardziej, jak pisałam, książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Chociaż wszystko zaczyna się od morderstwa a śledztwo przewija się przez całą fabułę, najważniejsze w powieści są jej postaci i relacje między nimi. Jeżeli ktoś się lubuje w szybkiej akcji i stercie trupów, to raczej nie powinien zabierać się do czytania. Tutaj wszystko toczy się powoli, zbrodnia jest tylko jedna, powolutku dochodzimy do finału, który jest nietypowy. Koronkowa robota.

13 komentarzy:

  1. Koronkowa robota, mówisz... :) Chętnie, więc poznam tę książkę zwłaszcza, że wyszło z Soni Dragi, które jest jednym z moich ulubionych wydawnictw. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim również:) Autorka dzierga fabułę jak zawodowa koronczarka, nie gubiąc ani jednego oczka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak zachwalasz to chciałabym się o tym przekonać! :)

      Usuń
  3. Samo słowo "obyczajowa" niewytłumaczalnie mnie...przeraża ;) Wątek kryminalny już nie. Chyba jednak wyrosłam z wolno ciągnących się kryminałów i wolę wartką akcję.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się właśnie podoba takie powolne dochodzenie do sedna sprawy. Dlatego też nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie jestem do końca przekonana do tej książki, ale ze względu na Twój opis mogę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nalezę do tej grupy, która raczej nie powinna się zabierać do czytania tej pozycji. ;)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolałabym typowy kryminał, ale nie mam na co narzekać;) W końcu czasem wątki obyczajowe są o wiele ważniejsze. A autorki nie znam, chyba mogę więc dać jej szansę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłabym się lubię obyczajówkę z wątkiem kryminalnym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie to określiłaś w ostatnim zdaniu. Całość bardzo mnie zaintrygowała, ciekawie o niej piszesz. Okładka jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie spodobał się już cytat, którym rozpoczęłaś recenzję - z dużą chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealny kryminał dla mnie... zachęciłaś mnie jak nie wiem! :))

    OdpowiedzUsuń