wtorek, 17 lutego 2015

"Księga imion" - Jill Gregory, Karen Tintori

"- Mistycy uczą, że lamed wownicy żyją wśród nas nierozpoznani. W każdym pokoleniu jest ich co najmniej trzydziestu sześciu. Nikt ich nie zna, nawet oni sami nie wiedzą, kim są. Gdy ktoś twierdzi, że jest lamed wownikiem, to z pewnością nim nie jest. Są pokorni i czynią dobro po cichu, unikając pochwał i uznania."
Tytuł oryginału: The book of names.
Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2007
Stron:320
Kraj:Stany Zjednoczone
David to zwykły facet nie wyróżniający się niczym szczególnym. Wykłada nauki polityczne, żyje samotnie po tym, jak zostawiła go żona. Najbardziej brakuje mu przybranej córki Stacy, z którą pomimo rozstania z jej matką, utrzymuje bardzo dobry kontakt. Jedyne, czy wyróżnia się David, są jego napady bólów głowy, przy których objawiają mu się nazwiska nieznanych mu ludzi. Ponieważ trwa to już wiele lat, David zdążył zapisać w notesie bardzo wiele nazwisk. Jego przygoda z nazwiskami zaczęła się w niedługim czasie po wypadku, w którym omal nie stracił życia. A raczej przez chwilę stracił. Mężczyzna nie pamięta dokładnie, co się wydarzyło, gdy podążał w stronę światła, jednak zdaje sobie sprawę, że to wypadek jest powodem jego dziwnego zachowania.
Ze swoim problemem David w końcu udaje się do  przyjaciela, który jest księdzem. Dillion z kolei kieruje go do pewnego rabina mieszkającego w Rzymie, zajmującego się studiowaniem kabały. W tym miejscu rozpoczyna się prawdziwa akcja, która nie ustaje już do końca książki.

David musi się dowiedzieć, czy zapisał już wszystkie nazwiska. Musi je poznać przed sektą gnozytów, która za cel obrała sobie zabicie wszystkich lamed wowników, tym samym powodując koniec świata. Im więcej bowiem zginie "ukrytych", tym więcej żywiołów zaatakuje świat. Anioły Ciemnośći na usługach gnozytów przemierzają świat mordując wszystkich wybranych. A pozostało ich już tylko trzech. Wśród nich - co nie zdziwiło mnie wcale - jego ukochana pasierbica, Stacy.
Wraz z izraelską archeolog, Jael, David musi uratować nie tylko Stacy ale i cały świat.

Książkę czyta się bardzo szybko dzięki krótkim rozdziałom i szybkiej akcji. Sama fabuła natomiast jest dość przewidywalna i naszpikowana cudownymi zbiegami okoliczności. Nagle się okazuje, że bardzo łatwo jest znaleźć znawców talmudu i kabały, a zwykły facet potrafi się rozprawić z niejednym mordercą. Zaciekawiła mnie natomiast legenda lamed wowników, kabały i powstania świata według talmudu.Nie powiem, że nie czytałam z zaciekawieniem, bo bym skłamała, ale sporą dawkę przyjemności odbierała mi myśl, że wiem, jak się wszystko potoczy. Zero zaskoczenia. Lektura typowo rozrywkowa, nie wymagająca uruchamiania mózgownicy, napisana w hollywoodzkim stylu.

Klucznik- kilku autorów
Gra w kolory
W 200 książek dookoła świata

4 komentarze:

  1. Oj, szkoda, że taka przewidująca. Wprawdzie zaczynając czytać Twoją recenzje sądziłam, że to nie dla mnie, jednak opis fabuły mnie zaintrygował. Niemniej jednak jak mam się wszystkiego domyślić, to szkoda mojego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam na uwadze, ale chyba po Twojej recenzji słusznie się obawiam, że będzie za hollywoodzko...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka książki nie moja.
    Anioły Ciemności? Brrrr...

    OdpowiedzUsuń