środa, 11 lutego 2015

"Święto Świateł" - Krzysztof Kotowski

"Matki, z którymi jesteśmy cały niemal czas, które nas wychowują, do których potem dzwonimy codziennie, wpadamy do nich przynajmniej raz w tygodniu - żyją tak jakby zawsze. Ciężko sobie wyobrazić, że ktoś, kto był zawsze, nagle znika.One są niemal częścią naszego ciała, częścią duchowo i fizycznie namacalną. Kiedy wreszcie uświadomimy sobie, że ta właśnie część przestała żyć, nic już nie jest takie jak dawniej. Coś wyjątkowo realnego i konkretnego w nas umiera i stajemy się mniejsi, bardziej szarzy, jeszcze bardziej pojedynczy."
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Rok wyd:2013
Stron:367
Kraj:Polska
Go – starochińska gra planszowa popularna również w Korei i Japonii, a w ostatnich latach zdobywająca rosnącą popularność na całym świecie (w tym także w Polsce). Dla wielu ludzi, głównie ludzi Wschodu, go jest specyficznym połączeniem nauki, sztuki i sportu.
Dlaczego piszę o tej grze? Otóż jest ona tematem przewodnim "Święta Świateł" i inspiracją do zbrodni popełnionej na początku książki. W pewnym biurze policja znajduje zwłoki czterech osób. Scena zbrodni zainscenizowana jest na wzór śmierci największego mistrza go, Shusaku, który zmarł 150 lat wcześniej na cholerę, w trakcie gry z uczniami. Podobno. Bo pewien miłośnik tej gry i jednocześnie zapalony badacz życia Shusaku jest przekonany, że mistrz zginął o wiele później. Hubert, jako znawca tematu, zostanie wplątany w śledztwo prowadzone nie do końca legalnie. Za sprawą czarnoskórej policjantki jego życie wywróci się do góry nogami, lecz doprowadzi go również do odpowiedzi na pytania dla niego najważniejsze.

Głównymi bohaterami książki są: nieposkromiona, wulgarna, wrażliwa, arogancka pani podinspektor Eliza Dukato, która oprócz koloru skóry charakteryzuje się niewyszukanym językiem i skłonnością do przemocy, oraz Hubert Wanat - spokojny, zafascynowany grą go i życiem Shusaku historyk, żyjący w związku homoseksualnym. Tych dwoje za sprawą go, stanie się dwoma pionkami w grze, której zasad nie da się pojąć, bo ich zwyczajnie nie ma.

Warszawa i jej okolice stają się polem rozgrywki pomiędzy policją, służbami specjalnymi, agentami japońskimi, koreańskimi spółkami i kim tam jeszcze. W pewnym momencie, gdy bohaterowie podążali za kolejną wskazówką  uzyskaną od kolejnego informatora, kompletnie zgubiłam wątek.

Powieść czyta się bardzo szybko za sprawą prostego języka i przewagi dialogów nad opisami. Tempo akcji jest w miarę równe, dość szybkie, wraz z bohaterami biegamy od jednego śladu do następnego, nie mając czasu na chwilę refleksji. Co do bohaterów to polubiłam nadkomisarza Śmigielskiego, który niestety szybko zszedł na dalszy plan, Eliza mnie wkurzała, chociaż pomimo wybuchowości wzbudziła we mnie cieplejsze uczucia, a moim faworytem został Hubert, który w razie potrzeby pokazywał, że ma to, co powinien mieć facet:) Fabuła jest nieprzewidywalna, jak dla mnie z lekka przeciążona informacjami i zmyłkami, czułam się jakbym czytała Ludluma w lekkim wydaniu. Świat przedstawiony w książce jest brutalny, pełen kłamstw i intryg, zakulisowych układów i układzików, czyli bardzo realny.
Pomimo tego, że akcja była dla mnie czasami zbyt poplątana i zbyt szybka, bawiłam się całkiem dobrze. Wolę jednak kryminały, w których mam czas na jakiekolwiek przemyślenia. Ta książka tempem i fabułą bardziej przypomina książkę sensacyjną.

Polacy nie gęsi...
Kapitan Żbik & Skandynawowie
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata

11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy pomysł. I może jestem ignorantką, ale o tej grze nie słyszałam. Już sam pomysł na fabułę przekonuje mnie do przeczytania książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję, że książka mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czaję się na ten tytuł od pewnego czasu, ale teraz już trochę mniej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że wolę mocniejsze kryminały, chociaż gatunek zdecydowanie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mi wpadnie w ręcę to czemu nie, nieraz lubię szybkie tempo akcji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem lubię takie bardzo dynamiczne pozycje. Myślę, że ta mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń