sobota, 15 października 2016

"Weź mnie za rękę" - Tove Alsterdal


"Weź mnie za rękę" to książka, która mnie bardzo zaskoczyła. Spodziewałam się typowego, skandynawskiego kryminału a otrzymałam mocno rozbudowaną powieść obyczajową z historią w tle. Wątek kryminalny jest tutaj jedynie punktem wyjścia do stworzenia opowieści o miłości, zagubieniu, poświęceniu, poszukiwaniu prawdy i wpływie przeszłości na teraźniejszość.

Wydawnictwo:Akurat
    Rok wyd:2016
Stron:560
Kraj:Szwecja
Camilla Eriksson, zwana przez wszystkich Charlie, nigdy nie pogodziła się z tym, że nie zna losów swojej zaginionej matki.Nie ułożyła sobie życia, sprawiała wiele problemów, pomimo osiągnięcia dojrzałego wieku jej życie nadal pozostało nieustabilizowane. Natomiast jej młodsza siostra. Helene postanowiła pogodzić się z tym, iż nigdy nie pozna prawdy o matce. Wyszła za mąż, urodziła dwójkę dzieci, ma atrakcyjną pracę i nie utrzymuje ciepłych kontaktów z siostrą. Wszystko w życiu Helene ulega zmianie, kiedy dowiaduje się, że Charlie popełniła samobójstwo. Są tacy, którzy nie wierzą, że kobieta mogła się zabić. Są świadkowie, którzy widzieli ją w towarzystwie podejrzanego mężczyzny. Są małe wskazówki, które prowadzą Helene do odkrycia faktu, że jej siostra  znalazła ślady ich matki. Podążając ich tropem Helene odkrywa strzępki prawdy, które wywracają jej życie do góry nogami. Nieświadomie pakuje się w kłopoty, które mogą zagrozić nie tylko jej, ale również jej rodzinie.



Ing-Marie nie nadawała się na matkę. Nie radziła sobie, macierzyństwo ją przytłaczało, i chociaż kochała swoje córki, to zostawiła je z ojcem, by samej iść za głosem serca. Zakochana w argentyńczyku uczęszczającym na tę samą uczelnię, pełna ideałów, wyjeżdża wraz z nim, by przyłączyć się do walki toczącej się w Argentynie. Koniec lat siedemdziesiątych to czas, kiedy rządy Jorgego Videli doprowadziły do zniknięcia tysięcy ludzi. Zgarniani z ulicy za najmniejsze przewinienie czy podejrzenie, znikali w rozległych piwnicach, by po makabrycznych torturach ślad po nich zaginął na zawsze. Wśród nich być może znajdowała się również Ing-Marie.

Trzydzieści lat później uparta Charlie trafia na ślad, który prowadzi ją do Buenos Aires, co kończy się jej śmiercią. Idąca tym samym tropem Helene może również tak skończyć.

"Weź mnie za rękę" to wielopłaszczyznowa powieść rozgrywająca się na przestrzeni lat 1977-2014, zarówno w Argentynie, na Kubie, jak i w Szwecji.Poznajemy losy Ing-Marie, która wydaje się dosyć naiwną, niezbyt wzbudzającą sympatię młodą kobietą, podążającą za miłością, gubiącą się w labiryntach ciężkiego życia Argentyny. Autorce udało się jednak sprawić, że los tej postaci, pomimo jej wad, staje się dla czytelnika ważny, że nawet nie rozumiejąc jej postępowania wzbudziła we mnie sympatię. Bliższe poznanie faktów dotyczących ruchu oporu w Argentynie, warunków i terroru, jaki tam panował, było dla mnie ogromnym plusem tej powieści. Ponadto pióro Pani Alserdal jest lekkie i bardzo plastyczne. Powoli tocząca się akcja tym razem zupełnie mi nie przeszkadzała. Książka ma swój klimat, pozwala rozsiąść się w fotelu i zanurzyć w tej historii, by wraz z Helene podążać w stronę prawdy. Nie ukrywam, że opowieść o Ing-Marie wciągnęła mnie o wiele bardziej, niż toczące się w teraźniejszości niezbyt udolne śledztwo jej młodszej córki. Polubiłam jednak Charlie, którą poznajemy z urywków wspomnień ludzi mających z nią nawet minimalne kontakty. Zagubiona, nie mogąca pogodzić się z faktem, że matka ją opuściła, nie potrafiąca nawiązać normalnie funkcjonujących związków z innymi ludźmi, budziła czasami moją niechęć, lecz przeważnie współczucie. Natomiast Helene wydawała mi się nazbyt ułożona, trochę zimna. Z czasem trochę się zmieniła, by na koniec okazać się osobą równie zagubioną jak siostra.

Kryminału w tym kryminale niewiele. Dla osób nastawionych na szybką akcję, porcję trupów i wnikliwe śledztwo, książka okaże się rozczarowaniem. Dla mnie nim nie była, chociaż nie miałam pojęcia, że aż tak odbiegnie od schematu. Autorka urzekła mnie swą historią. Czytając o Argentynie nie mogłam się oderwać od opowieści o Ing-Marie. Bardzo ciekawa byłam rozwiązania, jednak dopiero pod koniec przyszło mi do głowy, jak to się może potoczyć. Zaskoczenie i smutek mnie ogarnęły, gdy poznałam prawdę.
"Weź mnie za rękę" to moim zdaniem kawał dobrej, wciągającej, mającej specyficzny, dość mroczny klimat, literatury. To opowieść o zagubionej matce, która pomimo miłości do dzieci postanowiła żyć po swojemu. O kobiecie, której historia nie jest łatwa i wielu na pewno zaskoczy. To historia ludzi walczących o swoją wolność i w imię jej ginących. To także historia dwóch dziewczynek, które nigdy nie pogodziły się z faktem porzucenia przez matkę, lecz każda z nich przeżywała to inaczej.

Jeśli macie ochotę na wielowymiarową, wielopłaszczyznową opowieść o ludzkich poplątanych losach, napisaną w bardzo dobrym stylu, opartą na faktach historycznych, tajemnicach i niedomówieniach, to ta lektura powinna Wam przypaść do gustu. Dla mnie była rewelacyjna.

Pod hasłem
Czytam literaturę skandynawską


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz