poniedziałek, 24 października 2016

"ZOO" - James Patterson, Michael Ledwidge


Pierwsze co przychodzi mi do głowy to słowo rozczarowanie. Czytałam naprawdę dużo książek Pattersona, z których byłam bardzo zadowolona. Zwłaszcza tych starszych. Natomiast "ZOO"... przykro mi to pisać, dla mnie było porażką.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2016
 Cykl: ZOO (tom 1)
Stron:384
Kraj:Stany Zjednoczone

Głównym bohaterem książki jest Jackson Oz, bardzo inteligentny mężczyzna, który u progu sukcesu naukowego został uznany za szaleńca. Badając naturę zwierząt zauważył bowiem powolne narastanie nieuzasadnionej agresji u zwierząt na całym świecie. Bez względu na gatunek. Niestety, nikt nie potraktował go poważnie, stracił uznanie w oczach swoich kolegów. Teraz prowadzi bloga, na którym próbuje przestrzec ludzi przed zbliżającą się katastrofą.

Zaczyna się dosyć ostro, od ataku lwów, które zabijają swojego opiekuna w zoo. Później jest jeszcze ciekawiej, kiedy Oz wyrusza do Botswany, gdzie musi się zmierzyć z hordą dzikich zwierząt. Niestety są to chyba ostatnie momenty, które podobały mi się w powieści.
Motyw z małpą bardzo mi przypominał ten z filmu "Geneza planety małp", z tym, że w filmie miało to więcej sensu., zwłaszcza podczas powstania. Fajny klimat i ciekawie rozwijająca się akcja w pewnym momencie została zastąpiona przez niepotrzebne wywody i walkę o wpływy. Spowolniło to akcję i zamieniło ciekawie zapowiadającą się historię w nudnawe przesłanie dla ludzi. Poza tym niektóre wydarzenia, zachowania zwierząt były dla mnie już naprawdę nie do przełknięcia. O ile jeszcze mogłam spokojnie czytać o zmianach w zachowaniu zwierząt i  powodach tych zmian, o tyle końcówka, o której nie mogę pisać, żeby nie spoilerować, wręcz mnie rozbawiła. A autor nie planował raczej zrobić z tej książki komedii.

"ZOO" to bardzo nierówna książka. Połowa naprawdę dobra, jeśli ktoś lubi czytać o apokalipsie w postaci zwierząt. Połowa przegadana i pozbawiona wigoru. Bohater, owszem, sympatyczny. Krwawe opisy również niczego sobie. Styl lekki, rozdziały krótkie, czyta się bardzo szybko. Pierwsza połowa ma swoją atmosferę, napawa optymizmem na dobrą powieść grozy. Druga, zupełne rozczarowanie.


Gra w kolory

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz