środa, 23 listopada 2016

"Matera 2019" - Danka Markiewicz

Ostatnio trafiła do mnie mała, króciutka książeczka wydana w formie ebooka, o której przeczytanie i ocenienie poprosiła mnie autorka owego utworu. Bardzo rzadko zgadzam się na recenzowanie na życzenie, tutaj jednak autorka wydała mi się bardzo sympatyczną i skromną osobą, która była przygotowana na to, iż prawdopodobnie książkę skrytykuję. Utwór wydała na koszt własny, by sprawdzić jak jej debiut zostanie przyjęty przez szersze grono czytelników. A jako, że lubię sympatycznych ludzi oraz cieszy mnie każdy debiut usiadłam wczoraj i zapoznałam się z bohaterami Matery.
    Rok wyd:2016
Stron:36
Kraj: Polska
"Sassi – dziś miejsce drogie i odnawiane pod czujnym okiem konserwatora zabytków – kiedyś były zamieszkiwane zazwyczaj przez biednych chłopów. Niewielka, wykuta w wapiennej skale grota składała się najczęściej z dwóch pomieszczeń. Główną izbę dzieliła pomiędzy siebie cała wielopokoleniowa rodzina oraz zwierzęta gospodarskie. W drugiej, mniejszej i znajdującej się w głębi trzymano narzędzia i zapasy żywności." (Źródło)


"Sassi di Matera (kamienie Matery) to drugie najstarsze miasto świata. Starożytne miasto wsławiło się dzięki Carlo Levi. Włoski pisarz został aresztowany w 1935 roku za działalność antyfaszystowską i zesłany do Basilicaty. W czasach Mussoliniego region był niedostępny i dziki. „Chrystus zatrzymał się kawałek od nas!” – mówili mieszkańcy. Levi był zaszokowany ubóstwem prawie nieznanym na północy kraju.
Książka „Chrystus zatrzymał się w Eboli” ukazała się w 1945 roku. Kiedy Levi przyjechał do Matery, mieszkańcy prowadzili żywot troglodytów w domach-jaskiniach. Opisał dzieci „siedzące przy drzwiach w gnoju, w słońcu, z oczyma na pół przymkniętymi, o powiekach czerwonych i nabrzmiałych.” Błagały o chininę. Śmiertelność dzieci sięgała 44 procent."(Źródło)
"Matera 2019" to krótka minipowieść - parabola, alegoria na temat wiary i zachowania człowieczeństwa w obliczu katastrofy. Główną bohaterką jest dziewiętnastoletnia Gaia, która mieszka w jaskini, zajmuje się wypasaniem kóz i cierpi na anemię. Osada, w której znajduje się około dwustu osób, żyje w nędzy karmiąc się niewielkimi ilościami upraw, cierpiąc na choroby popromienne i wierząc, że prana jest życiodajną energią, którą mogą żywić i uzdrawiać swoje ciało. Ich przywódcą jest Falco, pełniący rolę zarówno przewodnika duchowego, jak i spoiwa, które trzyma ludzi razem, nie pozwalając im zboczyć z obranej ścieżki. Mieszkańcy Sassi należą bowiem do mniejszości, ludzi starej wiary, którzy chcą pozostać w pełni ludźmi, pomimo trapiących ich chorób, narodzin zmutowanych dzieci i wysokiej śmiertelności. Jednak Falco jest bliski śmierci a równowaga w gromadzie zostaje zaburzona. Gaia bardzo boi się nadchodzących zmian, zwłaszcza po tym, gdy odwiedza ją Riddick - klon zamieszkujący kolonię, w której ludzie ratują się przeszczepami z ciał zwierząt.

Świat przedstawiony przez autorkę to smutne, schorowane miejsce, w którym zwykły człowiek nie pozwalający sobie na mutacje, ma bardzo nikłe szanse na przetrwanie. Wyniszczająca wojna sprzed trzydziestu laty pozostawiła świat skażony promieniowaniem, świat w którym kolonie ludzi żyją rozproszone po całym świecie. Świat, w którym z jednej strony ludzie żyją jak dawniej, z drugiej technologia i medycyna rozwijają się tak bardzo, że ludzie są już tylko zbiorowiskiem pomieszanych genów.

"Matera 2019" to bardzo krótki utwór, w którym autorka zmusza do zastanowienia nad tym, do jakiego stopnia może posunąć się człowiek, by pozostając człowiekiem, przeżyć. Podobał mi się styl pani Danki, który jest lekki i plastyczny, łatwo przyswajalny i pozwalający przenieść się na chwilę do jej świata. Nie obyło się bez błędów. Zauważyłam sporo powtórzeń a opis świata stworzonego jest ograniczony praktycznie tylko do krainy Sassi. Zabrakło mi także dokładniejszych informacji na temat tego, co się naprawdę wydarzyło, jak doszło do zagłady. Miałam wrażenie, że przeczytałam wstęp do bardzo fajnej książki fantastycznej oraz jej epilog. Zabrakło mi środka, akcji, która by spoiła te dwie części. Chciałabym przeczytać o tym, jak żyją mutanty i poznać dalsze losy Gai. Dla mnie utwór był zdecydowanie za krótki i za mało rozwinięty. Pomysł wydaje  mi się bardzo fajny i spokojnie na kanwie tego, co przeczytałam, mogłaby powstać pełnowymiarowa powieść postapokaliptyczna. No, ale chyba nie o to autorce chodziło. I kim ja jestem, żeby ją za to oceniać. 
"Matera 2019" to spokojny, klimatyczny utwór z wyrazistym przesłaniem, który czyta się bardzo przyjemnie. Mam nadzieję, że kiedyś autorka pokusi się o dłuższy utwór, gdyż ma dobre pióro i bardzo przyjemny styl.
 Abstrahując od treści muszę jeszcze tylko powiedzieć, że okładka jest po prostu straszna:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz