piątek, 18 listopada 2016

"Czerwień obłędu" - Dawid Waszak

"Czerwień obłędu" to niepokojąca książka, która pomimo minimalistycznej fabuły siedzi w głowie jeszcze przez dłuższy czas.
Wydawnictwo: Novae Res
    Rok wyd:2015
Stron:175
Kraj: Polska
Cała fabuła opiera się na głównym bohaterze, który jest jednocześnie narratorem tej opowieści. Oprócz Doriana występuje tu niewiele postaci, z którymi można się lepiej zapoznać. Jest żona Doriana, jego syn i koleżanka z pracy. Reszta gdzieś się przewija, lecz nie na tyle wyraźnie, by można było ich sobie zwizualizować.


Dorian to zwyczajny facet, który ożenił się ze swoją szkolną miłością. Rodzina jest dla niego najważniejsza, dlatego też zrezygnował ze swoich marzeń i codziennie udaje się do pracy, której nie cierpi i spotyka ludzi, z którymi niewiele ma wspólnego. Pociesza go jedynie myśl, iż w domu czeka na niego piękna, seksowna, kochająca żona i zdolny, grzeczny sześcioletni synek. Właściwie, gdyby nie niezadowolenie z pracy, Dorian uważałby się za bardzo szczęśliwego człowieka. Jego życie jest poukładane, ścieżka wytyczona a niechlubna przeszłość zapomniana i wybaczona. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Niepozornie, po cichutku, do świata Doriana zakrada się szaleństwo i sprawia, że życie całej rodziny zawisa na włosku. Gdzie leży prawda? Czy niepozorne z początku uczucie deja vu jest początkiem obłędu, przedawkowania leków czy może działają tu jakieś inne siły?

Muszę przyznać, że początki z książką nie były dla mnie lekkie. Oto mamy faceta, który opowiada nam swoje poczynania krok po kroku, drobiazgowo opisując poranną toaletę i wszystkie wykonywane czynności. Pomyślałam sobie, że to chyba  powieść nie dla mnie. Uparta jestem, więc czytałam dalej, dalej, dalej...aż doszłam do końca:) Nie wiadomo kiedy. Czytałam już całkiem sporo książek dotyczących popadania w obłęd, muszę jednak przyznać, że autorowi udało się mnie wciągnąć w zagadkę Doriana. I chociaż portret psychologiczny postaci pozostawia sporo do życzenia, to poznawanie myśli mężczyzny na bieżąco, wniknięcie w jego głowę, było ciekawym przeżyciem, które wzbudzało pewien niepokój. Ciekawa byłam zakończenia, które niestety mocno mnie zdenerwowało. Autor bowiem zaserwował czytelnikowi otwarte zakończenie i jedyna nadzieja dla mnie w tym, że będzie jakaś część druga.

Wybranie narracji pierwszoosobowej było moim zdaniem bardzo dobrym pomysłem. Bez tego powieść mogłaby się nie obronić, gdyż wszystko tu bazuje na popadaniu w szaleństwo i udział czytelnika, obserwującego upadek Doriana jego oczami jest największą zaletą książki. Poza tym nie można autorowi odmówić lekkości pióra, historia toczy się sama, choć wymaga naszej niepodzielnej uwagi. "Czerwień obłędu" uaktywniła mój mózg, który w trakcie lektury nie odpoczywał, gdyż zbyt był zajęty zastanawianiem się nad analizą zdarzeń i wyciąganiem wniosków. Słownictwo dostosowane jest do zmian, jakie zachodzą w umyśle Doriana. Im dalej w szaleństwie, tym język dosadniejszy. Podobało mi się to i pasowało do całości. Najlepsze jest to, że po przeczytaniu książki nadal jestem tak głupia, jak byłam na początku:) Niczego nie jestem pewna.

Podsumowując moje pierwsze spotkanie z prozą pana Waszaka, mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolona. Nie jest to wprawdzie powieść psychologiczna z rozbudowaną charakterystyką postaci, a takie lubię najbardziej, jednak ma w sobie coś, co zwraca uwagę i zaprząta myśli.

Gra w kolory
Pod hasłem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz