sobota, 6 stycznia 2018

"Blask wolności" - Kathleen Grissom

"Jak mógł zwracać się do mnie jakby był moim niewolnikiem? I poniżać się upadając na klęczki! Czy nie miał za grosz godności? Nie miał poczucia, że stać go na więcej? Nie był już niewolnikiem. Ani ja nim nie byłem."

Autor: Kathleen Grissom
Tłumaczenie: AgnieszkaPodolska
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Cykl: Dom służących ( tom II )
Rok wydania: 2017 
Ilość stron: 450
Kraj: Stany Zjednoczone


"Dom służących" był dla mnie wyśmienitą lekturą, dlatego bardzo się cieszyłam, że mam również tom drugi. I muszę powiedzieć, że "Blask wolności" podobał mi się jeszcze bardziej.

Głównym bohaterem tej części jest Jami Pyke, syn niewolnicy, jednej z głównych bohaterek poprzedniej części, poczęty poprzez gwałt, jakiego dopuścił się na swojej własności Marshall, mąż Lavinii. Jami, po ucieczce z Virginii, w wieku trzynastu lat, trafił do Filadelfii, gdzie po jakimś czasie udało mu się znaleźć pracę u jubilera, który po kilku latach go usynowił. Dzięki swojej białej skórze i trzymaniu swego pochodzenia w najgłębszej tajemnicy, udaje mu się żyć wśród białej elity. Po dwudziestu latach jest posiadaczem domu, sklepu i pokaźnej fortuny. Jego życie toczyłoby się zapewne utartym torem, gdyby nie dwa wydarzenia. Pierwszym jest ciąża jego ukochanej Caroline, która niestety jest zamężna oraz nie zdaje sobie sprawy z pochodzenia swojego kochanka. Drugim jest zaginięcie murzyńskiego chłopca, Pana, którego Jami wziął pod swoje skrzydła. Na prośbę ojca chłopca, wobec którego nasz bohater ma dług wdzięczności, wyrusza on na poszukiwania chłopaka, pomimo strachu, jaki odczuwa przed powrotem w rodzinne strony.



"Blask wolności" to przewrotny tytuł, gdyż pomimo życia na wolności, osoby, którym udało się uciec z niewoli, nigdy nie żyją naprawdę wolni. Rządzi nimi strach. Ciemnoskórzy boją się powtórnego pojmania, ciągle oglądają się za siebie. Ci wolni z urodzenia mogą w każdej chwili, podobnie jak to było w wypadku Pana, zostać porwani i wywiezieni na daleką plantację. Biali, którzy mają w sobie mieszaną krew, żyją w lęku, iż ich pochodzenie zostanie odkryte a oni zostaną zdemaskowani. Jami budził początkowo moją niechęć. Rozumiem jego asekuracyjne zachowanie, jednak jego pogarda i wyniosłość wobec czarnoskórych budziła we mnie nieprzychylne uczucia, nawet, jeśli wziąć pod uwagę wpływ wychowania przez babkę, która przez wiele lat wpajała mu kłamstwa na temat niewolników. Na szczęście później pokazał kim jest naprawdę i zmieniłam zdanie co d niego.

Druga część "Domu służących" jest powieścią bardziej dynamiczną, wypełnioną akcją i naprawdę ciężko się od niej oderwać. Podczas podróży głównego bohatera oglądamy wiele okrucieństw i nie raz miałam gulę w gardle, gdy czytałam o okropieństwach spotykających niewolników. W tej części autorka narratorami zrobiła Jamiego i Pana, chociaż w kilku rozdziałach oddała głos kilku kobietom mającym związek z życiem Pyke'a. Styl Kathleen Grissom jest lekki, płynny i plastyczny, łatwo podąża się za opisywanymi wydarzeniami i nietrudno przenieść się do świata ogarniętego okrucieństwem i niesprawiedliwością. Ciekawie ukazana jest sieć powiązań pomiędzy białymi i czarnymi, współpracujących przy pomaganiu w ucieczkach niewolników. Tak zwana Kolej Podziemna jest tu bardzo wiarygodnie ukazana. Powieść, pomimo przykrych obrazków, pokazuje także, iż zawsze i wszędzie znajdą się dobrzy ludzie, bezinteresowni, współczujący i gotowi ponieść ofiary w imię swoich przekonań. Polubiłam wyniosłego kamerdynera Roberta, który dla swojego pracodawcy zrobiłby wszystko. Pokochałam pewną rezolutną nastolatkę z dobrego domu, która nie zawahała się ryzykować życia, by uratować murzyńskiego chłopca. Płakałam nad losem Sakey, która pomimo niewolniczego życia i wielu doświadczonych okrucieństw, potrafiła ratować swoich braci.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Czytajcie, bo obie części są naprawdę świetnie napisanymi, poruszającymi historiami o niewolnictwie.


PS. Niestety ponownie muszę uprzedzić o sporej ilości literówek;p

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc.

Pod hasłem - 24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz