wtorek, 28 stycznia 2014

"Sekretny język kwiatów"- Vanessa Diffenbaugh

"- Nie powinnam ci tego mówić - zaczęła Meredith.
Cedziła słowa powoli i dobitnie dla wzmocnienia efektu. Przerwała i spojrzała na mnie. Wyglądałam przez okno z policzkiem przyciśniętym do szyby i nie reagowałam. - Ale myślę, że powinnaś wiedzieć. To twoja ostatnia szansa. Ostatnia szansa. Słyszysz mnie, Victoria? - Siedziałam niewzruszona. - Gdy skończysz dziesięć lat, zostaniesz uznana za niezdatną do adopcji i nawet ja przestanę próbować namawiać rodziny, żeby cię wzięły. Jak zaprzepaścisz tę szansę, będziesz się tułać od jednego domu dziecka do drugiego, aż osiągniesz pełnoletność. Proszę cię, pomyśl o tym."

"Sekretny język kwiatów" dość długo stał na mojej półce. Co jakiś czas przyciągał mój wzrok, jednak zawsze dochodziłam do wniosku, że nie mam ochoty na romans. Aż w końcu przyszła na książkę pora. I jakież było moje zdziwienie, gdy w trakcie lektury okazało się, że nie ma w niej nic z typowego romansu. Książka opowiada historię młodej dziewczyny, niespełna osiemnastoletniej, która musiała już opuścić progi domu dziecka, by stać się samodzielną istotą. Nieprzygotowana ani psychicznie, ani materialnie, staje się bezdomnym zwierzęciem mieszkającym w parku, zjadającym resztki, nie mającym się gdzie wymyć. Jej jedyną pasją są kwiaty. Nawet mieszkając w parku dziewczyna stworzyła swój własny kawałek ogrodu, w którym czuła się bezpiecznie. Jednak takie życie nie jest życiem, i Victoria staje przed wizją śmierci głodowej, co zmusza ją do poszukiwania pracy. Ma szczęście. Na jej drodze staje właścicielka kwiaciarni, Renata, której nie odstrasza widok zaniedbanej, brudnej dziewczyny. Daje jej szansę, której Victoria na szczęście nie zaprzepaszcza.A kim naprawdę jest Victoria? Jej historię poznajemy równolegle do czasu teraźniejszego, gdyż rozdziały naprzemiennie opowiadają o tym, co tu i teraz, jak również o tym, co się z dziewczynką działo, gdy miała 10 lat. Gdy zaprzepaściła swoją ostatnią szansę na adopcję.
Autorka stworzyła niezwykłą, smutną i bardzo prawdziwą opowieść o niekochanym, nieszczęśliwym, wiecznie odpychanym dziecku, które przez lata zamieniło się w nieufną, przekonaną o swojej bezwartościowości kobietę, bojącą się jakichkolwiek uczuć. Jedynym językiem, jakim potrafi posługiwać się dziewczyna jest język kwiatów, którego nauczyła się od jedynej osoby, którą kochała- od Elizabeth.
Elizabeth ją kochała. Ona kochała Elizabeth. Jak to się stało, że nie zostały razem? Pragnąc poznać odpowiedź na to pytanie przeczytałam książkę w ekspresowym tempie:)
Portret Victorii jest bardzo prawdziwy. Popełnia ona mnóstwo błędów, dla niektórych zapewne niezrozumiałych. Jej decyzje wzbudzają szereg emocji, niekoniecznie pozytywnych. Poznając jej przeszłość trochę łatwiej ją zrozumieć. Ona po prostu uważa, że miłość jej się nie należy. Jest przepełniona złością, żalem, ale przede wszystkim poczuciem winy. Bardzo ją polubiłam, chociaż czasami mnie denerwowała do szaleństwa.
"Sekretny język kwiatów" to książka o powolnym uczeniu się miłości, o otwieraniu się na innych ludzi, o wyciągnięciu ręki, na które nigdy nie jest za późno. O straconych szansach i o budowaniu wciąż od nowa. O nadziei, miłości i okrucieństwie. Bardzo poruszająca lektura, o której nie da się szybko zapomnieć.
Symbolika kwiatów zawarta w książce jest bardzo miłym, subtelnym dodatkiem, tworzącym specyficzny klimat. Książkę polecam osobom lubiącym smutne, życiowe historie.

13 komentarzy:

  1. Ach tyle ciekawych książek, a czasy tak mało ;) myślę, że ten tytuł by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka mogłaby mi się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo miło wspominam tę książkę. Również ją polecam, bo jest niezwykła! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Baaaardzo miło wspominam tę książkę, chociaż jej treść poznałam dzięki audiobookowi. Świetna historia, godna poznania.

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, że bohaterka była momentami strasznie irytująca, ale jednak nie sposób się było od tej książki oderwać i oceniłam ją dość wysoko. Pozwolę sobie jeszcze coś powiedzieć na temat okładki: sama posiadam egzemplarz z ciemnozielonym tłem, czyli ten, który wrzuciłaś na początku swojego posta i uważam, że ta okładka jest świetna, ponieważ w pewnym stopniu oddaje już klimat samej książki. Nie mam natomiast pojęcia kto wymyślił i zaakceptował tą drugą wersję, którą notabene nigdy nie udało mi się spotkać i chyba całe w tym szczęście, bo zupełnie nie zachęca ona do lektury i zupełnie nie pasuje do tej książki... No to tyle, się rozgadałam :P Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oceniłam ją wysoko:) Książka jest bardzo wciągająca. Co do okładki, to ja również mam ten pierwszy egzemplarz i uważam, że bardzo pasuje do treści. Gdybym spotkała książkę z drugą okładką, to prawdopodobnie w ogóle bym książki nie kupiła.
      Również pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Na pewno kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. naprawdę fajna recenzja! i choć czytuję tego typu książek mnie to zauroczyła mnie ta książka...zdecydowanie coś dla odmiany po kryminałach;) Pozdrawiam ciepło i od teraz zaglądać będę częściej skoro w końcu trafiłam do Ciebie;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tytułem książki już się gdzieś kiedyś spotkałam, z tą pierwszą okładką też, chociaż nazwisko autorki wydaje mi się nieznane. Trochę mnie przeraziłaś początkowo, pisząc o romansie, bo tego typu książek nie lubię ;p Ale jeśli chodzi o smutne, życiowe historie, to jestem jak najbardziej na tak, zaciekawiłaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dawna mam wielką ochotę przeczytać tę książkę. Ma ją moja koleżanka i z niecierpliwością czekam, aż w końcu przeczyta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś te książki w sobie mają, że czasami długo stoją na półce. Mój "Sekrety język kwiatów" też leżakuję i mimo że wiem, że przypadnie mi do gustu, to zabrać się za niego nie mogę.

    OdpowiedzUsuń