niedziela, 5 października 2014

"Chłopiec z Listy Schindlera" - Leon Leyson

"Kiedy opuszczałem getto, otoczone murem z nagrobnymi kamieniami na szczycie, i szedłem ulicami Krakowa, byłem zdumiony, jak mało zmieniło się tamtejsze życie od czasu, gdy trafiłem do getta. Jakby czas się cofnął....albo jakby getto znajdowało się na innej planecie."






Tytuł oryginału: The boy on the wooden box.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wyd:2013
Stron:253
Kraj:Stany Zjednoczone






Literatura faktu to literatura, którą ciężko jest mi oceniać, ze względu na jej specyfikę. Bo jak można ocenić czyjeś wspomnienia? Ja nie mogę, i nie chcę.

Lejba Lejzona poznajemy, gdy jest małym chłopcem i wraz z rodziną mieszka w małej miejscowości Narewka. Ludzie żyją tam zgodnie, zajmując się swoimi sprawami. Życie jest dość ciężkie, lecz ojciec Lejba jest człowiekiem pracowitym i zaradnym. Stara się jak może, by wyżywić swoją rodzinę. Lejb jest najmłodszym z pięciorga rodzeństwa, pomimo panującej biedy życie wydaje mu się piękne i jest szczęśliwym dzieckiem. Do czasu, kiedy wieści o nadchodzącej wojnie stają się powoli coraz bardziej realne. Niedługo przed wybuchem wojny rodzina Lejba, dzięki ciężkiej pracy ich ojca, przenosi się do Krakowa. Chłopiec myśli, że świat staje przed nim otworem.  W jakiś czas potem wszystko nagle się zmienia.

W książce Lejb opisuje swoje życie przed wojną, podczas wojny oraz po wojnie. Poznajemy losy zwykłej, żydowskiej rodziny, która trafia w horror, jakim była II wojna światowa. Wydarzenia widziane oczyma dziecka, które zupełnie nie pojmuje, dlaczego jest prześladowane, robi dość straszne wrażenie. Wraz z Lejbem znajdujemy się w getcie, w obozie koncentracyjnym w Płaszkowie oraz w obozie Schindlera.

Książka napisana jest prostym językiem, czyta się ją, jak na tematykę, dość lekko. Zwykły człowiek opowiada swoją niezwyczajną historię. Nie powiem, żeby ta historia wniosła coś nowego. Raczej nie, czytałam już bardziej przerażające opowieści o życiu w obozie. Książce nie można odmówić pewnej świeżości, niewinności, właśnie ze względu na młodego narratora. Schindler jest tutaj przedstawiony jako bohater, nie przeczę, że uratował wielu ludzi, lecz nie zapomniałam też, że przyjechał, by wzbogacić się na taniej sile roboczej. Co mi się jeszcze nie spodobało, to sposób przedstawienia prześladowań ze strony Polaków. Wiadomym jest, że Żydzi byli prześladowani także przez nas, zastanawia mnie tylko, czy Lejb nie spotkał żadnego dobrego Polaka? Bo przecież wielu oddało życie ratując lub pomagając żydowskim rodzinom. A jedyny pomagający Polak opisany przez autora, to człowiek, który za swoją pomoc brał pieniądze. Czyli też niepochlebnie. Ale to tylko takie moje małe bolączki.

Nie będę pisała, czy mi się podobało, czy nie. bo jak pisałam na początku, nie moja to rola, by oceniać czyjeś wspomnienia. Przeczytałam z zaciekawieniem, lecz bez większych wzruszeń. Dzięki książce lepiej poznałam żydowskie zwyczaje, podobały mi się opisy życia w Narewce. Dość dokładnie zostały opisane etapy przenoszenia Żydów z miejsca na miejsce, o czym też nie miałam pojęcia. 
Polecam osobom, które interesuje taka tematyka.



 
 
 
 
  Komendant obozu koncentracyjnego Plaszów oraz likwidator gett żydowskich w Krakowie i Tarnowie.
W książce opisane jest, jak bez powodu, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego, nagle wyciągał broń i strzelał do ludzi z obozu.
 
 
 
 
 
 


Oskar Schindler.Właściciel Fabryki Naczyń Emaliowanych w Krakowie, który uratował 1200 pracujących u siebie Żydów.















Leon Leyson (Lejb Lejzon) - najmłodszy chłopiec z Listy Schindler.  Miał 10 lat, gdy wybuchła wojna. W fabryce Oskara Schindlera stał na pudle, żeby dosięgać do taśmy.Zmarł w wieku 83 lat.

Oskar Schindler i jego pracownicy. (źródło)

8 komentarzy:

  1. To prawda, książek opartych na faktach nie powinno się oceniać, .ale każdy z nas ma prawo do własnych odczuć po ich lekturze, i te jak najbardziej powinniśmy wyrażać.
    Ciekawe co piszesz o tej interesowności Polaków. Pamiętaj, że wiele innych źródeł mówi o tym, że nie raz ryzykowali własnym życiem by ratować innych. Autor może miał do nich jakiś ogólny żal i dlatego przedstawił ich w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie książki faktycznie trudno ocenić. To moja tematyka, więc chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja powiem przekornie - oceniam wspomnienia, jeśli ktoś je wydał drukiem :P
    Trochę smutne, że w pamięci bohatera wspomnień Polacy zapisali się własnie w ten sposób...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie oceniam takich publikacji. Jak ocenić czyjeś wspomnienia? Dla mnie to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozycja trudna, ale warta poznania. Poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapoluje na książkę, znakomita recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, też miałam podobne odczucia jakoby wg autora Polacy byli tylko źle i nie było żadnego, który by Żydom pomagał. Krzywdzące to, ale...

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka może być ciekawa. Z chęcią kiedyś przeczytam..

    OdpowiedzUsuń